"Chcę moje pieniądze z powrotem". Kubeł zimnej wody dla fanów PlayStation i Wolverine'a
Pierwsze branżowe oceny wyczekiwanego hitu Marvel’s Wolverine od Insomniac Games nie sprostały wygórowanym nadziejom części społeczności, stając się zarzewiem potężnej dyskusji na temat praw konsumenta w sieciowych sklepach.
Choć tytuł wciąż chwalony jest za fabułę oraz kreacje postaci, recenzenci wytykają mu zaskakująco uproszczony system starć, brak płynności znanej z przygód Spider-Mana oraz sztuczne ograniczenia umiejętności oparte na długich czasach odnawiania. Na tle wcześniejszych hitów dewelopera, które regularnie przekraczały próg 85–90 punktów na Metacritic, nowa produkcja wypadła odczuwalnie słabiej.
Część graczy, co dobrze wskazują posty na forum Reddit, natychmiast zapragnęła wycofać swoje zamówienia przedpremierowe, by przeznaczyć pieniądze na lepiej oceniane nowości, jednak w wielu przypadkach zderzyła się ze ścianą.
W sieci wybuchła fala frustracji, gdy posiadacze konsol PlayStation zorientowali się, że ich droga do odzyskania gotówki została bezpowrotnie zamknięta. Wszystkiemu winna jest funkcja wcześniejszego pobierania plików gry (tzw. pre-load). Zgodnie z restrykcyjnymi zasadami Sony, rozpoczęcie pobierania danych na dysk konsoli jest jednoznaczne ze zrzeczeniem się prawa do odstąpienia od zakupu.
Wielu entuzjastów zautomatyzowało ten proces na wiele dni przed debiutem, przez co w chwili publikacji chłodniejszych recenzji ich kopie były już zainstalowane na urządzeniach, definitywnie blokując opcję automatycznego zwrotu.
Sytuacja ta wywołała ostrą krytykę skostniałych procedur panujących w cyfrowym sklepie japońskiego giganta. Komentatorzy bez ogródek wskazują, że na tle konkurencji pokroju platformy Steam - gdzie testowanie gry przez dwie godziny jest standardem gwarantującym bezproblemowy zwrot pieniędzy - podejście PlayStation uchodzi za najbardziej bezwzględne i nieprzyjazne klientowi na całym rynku.
Gracze podkreślają absurd sytuacji, w której pobranie nieaktywnego, zablokowanego zegarem pliku traktowane jest jak pełne skonsumowanie produktu, uniemożliwiające jakąkolwiek zmianę decyzji przed oficjalną godziną zero.
Jednocześnie na forach internetowych rozgorzała dyskusja o odpowiedzialności samych konsumentów. Bardziej doświadczeni gracze wytykają poszkodowanym naiwność, przypominając starą zasadę wstrzymywania się z przedpremierowymi zakupami do momentu opublikowania pierwszych niezależnych testów.