Gamescom 2026 – oglądaliśmy premierę drugiego sezonu “Cyberpunk: Edgerunners”. Z życia Night City
Historia Davida dobiegła końca, z epilogiem, który gracze niejako mogli zobaczyć w grze. Ale Night City nigdy nie śpi, więc CD Projekt RED i Bartosz Sztybor wysmażyli nam nową historię w świecie Mike'a Pondsmitha, a my mieliśmy okazję sprawdzić jej pierwszy odcinek na odbywającym się właśnie gamescomie.
Zacznę może od podzielenia się z Tobą pewną ciekawostką – mało brakowało, a w ogóle bym na ten pokaz nie dotarł. Tyle stresu, ile najadłem się przed seansem to już dawno się nie najadłem. Najpierw okazało się, że trzeba zaczekać chwilę na Klaudię [Żurawską], ponieważ ona idzie już do hotelu, a nie ma klucza. Więc zaraz się spóźnię. Ale nic to, ponieważ Roger też się spóźnia i do kompletu nie odbiera telefonu. No nic, sprawę udało się załatwić, a naczelnego wciąż nie było, więc koleżanka z CDPR zaproponowała, żebym po prostu wszedł do środka i na niego poczekał. Tylko niech no zeskanuje najpierw mój bilet... Eeee, jaki bilet? Okazało się, że powinienem był mieć jakąś wejściówkę, o której Roger mnie nie poinformował. I nie ma mnie na liście. A mają komplet. A Roger nie obiera. Po kilku minutach dyskusji i prób obejścia tematu okazało się, że nie ma mnie na liście, bo jestem po prostu +1 naszego naczelnego i wszystko jest jednak okej. Tylko nie na tę godzinę... W rozpisce miałem 18.00, a wpisanie byliśmy na 19.00. Na szczęście na tym problemy się wreszcie skończyły i można było wchodzić na salę kinową!
Pierwszym, co rzuca się w oczy, kiedy oglądamy drugich Edgerunnersów, jest zmieniony styl artystyczny, nowa kreska serialu. Tam, gdzie historia Davida w dużej mierze celowała w pełne, względnie proporcjonalne kształty i raczej łagodną, obłą kreskę, opowieść o filmowcu Romanie (Polańskim?) jest ostrzejsza, modele postaci dłuższe i bardziej geometryczne, z ostrymi rysami twarzy i odjechanymi fryzurami. Przyznam, że kiedy zobaczyłem je na pierwszym zwiastunie drugiego sezonu, nie byłem do nich przekonany. Miałem wrażenie, że to już nie to, że to nie pasuje i po co zmieniać coś, co działa.
Muszę jednak posypać głowę popiołem, ponieważ w praniu ta kreska po prostu działa i doskonale miesza się z bardzo wystylizowanymi, intrygująco dobranymi ujęciami kamer i animacjami akcji wyglądającymi jakby ktoś po prostu przeniósł panele komiksu na ekran telewizora. Jeśli choomy z Night City najbardziej lubią szpanować ilością chromu w ciele, to drugi sezon „Edgerunners” to jest idealny analog tego zachowania, tyle że w świecie animacji. Młodzież, zapewne, użyłaby słów takich jak drip, aura i co tam jeszcze. Ja się nie znam – stary jestem.
Gamescom 2026 – oglądaliśmy premierę drugiego sezonu “Cyberpunk: Edgerunners”. Roman kręci filmy!
Aby jednak nie było, że tylko chwalę Redów i odpowiedzialne za animację studio Trigger, to wypada również przyznać, że w paru momentach widać gdzie studio nie chciało marnować roboczogodzin na coś, co uznawali za zbędne. Widać to choćby w niektórych ujęciach rozgrywających się na ulicach miasta, gdzie słyszymy gwar spieszących dokądś ludzi, widzimy nawet ich sylwetki, ale nie towarzyszy im żaden ruch. Po co, skoro to tylko dwie, ostatecznie mało istotne sekundy? Do zbudowania złudzenia w zupełności wystarczy obraz i dźwięk – mózg sam dopowie sobie resztę. Nie jestem nawet pewien, czy rzuciłoby mi się to tak w oczy, gdybym oglądał serial na telewizorze, a nie wielkim ekranie kinowym. A skoro już o tym mowa, to drugą rzeczą jest stosowanie bardzo uproszczonych, często wręcz pozbawionych twarzy modeli postaci, kiedy znajdują się one gdzieś na dalszym planie. Znowu – na telewizorze pewnie nie będzie tego widać, ale tutaj te puste twarze wcale nie były takie znowu małe, co potrafiło lekko rozpraszać.
Co natomiast z fabułą? Obawiam się, że im mniej o niej napiszę, tym lepiej. Przedstawmy jedynie głównych bohaterów. Kilku(nasto?)letni Roman kręci się po Night City i łapie różne, w swoim mniemaniu ciekawe ujęcia na swoją starą, cyfrową kamerę. Następnie lepi z nich filmy i stara się sprzedać za parę groszy – cokolwiek, byle przeżyć. Kiedy go poznajemy, udaje mu się akurat nagrać konfrontację grupy najemników niejakiego Kinga z policją. On też będzie istotną częścią tej narracji, być może pozwalającą nam trochę lepiej zrozumieć czym dokładnie jest i co powoduje cyberpsychozę, ale na ten moment są to tylko moje domysły. Na drodze Romana staną również wywodzący się z Nomadów Netrunner znany jako D (wygląda i brzmi jak Sasuke Uchiha, ale sprawdziłem aktora i to najwyraźniej nie on). To ten typ człowieka dla którego wszystko jest męczące i upierdliwe, ale przy tym jest bardzo zaradny i zdaje się mieć serce na właściwym miejscu. Tego samego – po pierwszym odcinku – nie da się natomiast powiedzieć o członkimi Maelstrom, Talii Yang, która może i przykuwa uwagę swoim ekstrawaganckim, bogatym w chrom wyglądem, ale najlepiej nie patrzeć się zbyt długo, bo może się to źle skończyć. Jak połączy ich los? Kto może komu zaufać? I jaki ma to związek z piętrzącymi się problemami Arasaki? Przekonamy się w kolejnych odcinkach.
Rzecz w tym, że ja już teraz chcę wiedzieć, co dalej! Czułem, że tak będzie, ale i tak cieszę się, że obejrzałem ten pierwszy odcinek już teraz, dobre dwa miesiące przed oficjalną premierą. Mogę teraz spać spokojnie, wiedząc, że jest na ten sezon jakiś pomysł – będziemy rozmawiać o cyberpsychozie, trochę o kinie jako formie sztuki, o zdradach, przynależnościach i wielu innych rzeczach. Czy historia Romana ma szansę przebić pierwszy sezon? Trudno powiedzieć. Poprzeczka zawieszona została bardzo wysoko. Ale źle na pewno nie będzie.
Przeczytaj również
Komentarze (3)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych