Konsola Microsoftu ostatnią zaporą przed fatalną optymalizacją gier. Niesłusznie krytykowany Xbox Series S
Nie wiem czy na rynku pojawiła się kiedykolwiek konsola, która generowałaby więcej negatywnych narracji, niż Xbox Series S. A szkoda, bo to dobry sprzęt - szczególnie dla kogoś, kto niespecjalnie zwraca uwagę na oprawę graficzną.
Od dawna mam wrażenie, że prasa obraca każdy temat przeciwko Xboksowi i znacznie bardziej krytycznie ocenia gry od Xbox Game Studios, niż od konkurencyjnych wydawców.
Przypadek Xbox Series S jest dobrym przykładem tej tendencji. Redakcje od lat wylewają pomyje na ten hardware, oskarżając go o hamowanie rozwoju gier, gdy w rzeczywistości XSS jest może nie wybitną, ale porządną konsolą. Czas więc wystąpić w jej obronie - szczególnie, że sam używałem tego sprzętu przez kilkanaście miesięcy - przez pewien czas równolegle z moim egzemplarzem Series X, którego posiadam już od 5 lat.
Wysoka niezawodność
Po latach można już powiedzieć, że Xbox Series X to jedna z najlepiej wykonanych konsol w historii, o czym pisałem już kilka tygodni temu w swoim tekście o tym sprzęcie. Xbox Series S również wytrzymał próbę czasu. Swój egzemplarz Series S oddałem kilka lat temu członkowi rodziny, niedługo po tym, jak kupiłem XSX. Pomimo moich ostrzeżeń konsolka wylądowała w ciasnej wnęce pod TV, gdzie prawie nie ma wentylacji. I w tak trudnych warunkach Series S nie tylko wciąż działa, ale nawet się nie przegrzewa (nie wyrzuca komunikatów o podwyższonej temperaturze). To po prostu solidnie wykonany hardware, z prawie tak wydajnym chłodzeniem i prawie tak dobrą niezawodnością, jak w Series X.
Forza Horizon 5 i 6 to coś pięknego na XSS
Zbierałem już kilka lat temu szczękę z podłogi po zobaczeniu tego, jak FH5 wygląda na Xbox Series S. W ostatnim tygodniu "mała bestia" Microsoftu znów pokazała pazur przy okazji Forzy Horizon 6. To absolutne graficzne perełki na Series S, które pokazują, do czego jest zdolny ten sprzęt, gdy gry tworzy tak zdolna ekipa, jak Playground. Pamiętam też kilka lat temu, jak powalające wrażenie zrobił na mnie Flight Simulator 2020 właśnie na XSS. Z odrobiną determinacji zdolni deweloperzy potrafią wycisnąć z Series S niesamowite rzeczy.
Ceny używanych egzemplarzy
Ceny hardware'u niestety zamiast spadać, tylko rosną, co ma związek m.in. z galopadą cen RAM i SSD. Ale wciąż jest rynek konsol używanych, na którym w obecnej generacji bryluje Xbox Series S, którego można wyrwać w dobrym stanie za ok 900 - 1000 zł. Osobiście celowałbym jednak w zakup droższego Xbox Series X, ze względu na lepszą grafikę, wsparcie dla trybu Xbox One X w starszych grach (Series S niestety nie posiada tej funkcji) i czytnik płyt, ale są też ludzie, którym te braki po prostu nie będą przeszkadzać.
Motywacja, by nie wciskać wszędzie ray tracingu
Naczytałem się przez lata, że Xbox Series S ma rzekomo spowalniać rozwój graficzny gier nowej generacji i w ogóle przyprawiać twórców gier o ataki paniki. To nonsens, biorąc pod uwagę to, że grafika w większości przypadków stoi od lat w miejscu, a rosną tylko wymagania sprzętowe, nakręcane przez marketingowe humbugi firmy NVIDIA, z ray tracingiem na czele. Kingdom Come 2 i wiele innych tytułów udowadnia, że wcale nie potrzebujemy ray tracingu do fotorealistycznej grafiki. To, czego brakuje branży gier to dobrej optymalizacji i właśnie na tym polu Xbox Series S występuje, jako zapora, która zmusza deweloperów do tego, by przypomnieli sobie, jak podnosić wydajność gier. Series S zmusza też do przypomnienia, że oświetlenie w grach można wykonać innymi metodami niż śledzenie promieni.
Dobra opcja dla niewybrednych graczy
Nie każdy zwraca uwagę na grafikę - sam znam kilka osób, które twierdzą, że wizualna oprawa w grach z PS4 była już idealna (tacy ludzie wciąż nie widzą też sensu zamiany PS4 na PS5). Są też gracze, którzy siedzą tak daleko od TV, że różnice między XSX a XSS będą po prostu trudno dostrzegalne (nie licząc wyższej płynności animacji na XSX). Są też osoby, które włączają konsolę na 2 godziny tygodniowo i dla nich sprzęt tańszy od Series X jest po prostu dobrym wyborem. Nie ma sensu przepłacać, gdy gra się tak rzadko.
Niezwykle cichy sprzęt
Series X to arcydzieło chłodzenia, biorąc pod uwagę to, jak niesamowicie cichy jest wentylator tej konsoli. Ale mały Xbox Series S nie jest na tym polu gorszy. Tego sprzętu najczęściej w ogóle nie słychać podczas pracy, tak że można odnieść wrażenie, że "wiatrak" w ogóle się nie kręci. To efekt zastosowania wentylatora i dużej średnicy i znakomicie rozwiązanego chłodzenia, co przy okazji przekłada się na wysoką niezawodność konsolki.
Quick Resume i FPS Boost jak w Xbox Series X
Series S jest słabszy od XSX, nie oferuje czytnika płyt i ma gorsze wsparcie dla starszych gier (brak wzbogaconego trybu graficznego w tytułach, które wcześniej otrzymały aktualizację dla Xbox One X). Ale pod jednym względem "mała bestia" nie ustępuje Series X - słabsza konsola też zapewnia świetną opcję Quick Resume. To jedna z najlepszych cech konsoli Xbox obecnej generacji. Funkcja, która pozwala na błyskawiczne przełączenie się między "zamrożonymi" stanami wybranych gier, tak że pomijamy ekrany startowe, loadingi i od razu możemy wrócić do punktu, w którym ostatnio skończyliśmy zabawę. Jak już raz się tego spróbuje, to człowiek później nie może się już obejść bez Quick Resume. Na dokładkę, we wstecznej kompatybilności mamy FPS Boost, co - tak jak na XSX- pozwala na granie w 60 fps w starszych tytułach, pokroju genialnego Fallout New Vegas.
Ostatnia zapora przed fatalną optymalizacją gier
Część rozleniwionych deweloperów najchętniej tworzyłaby gry wyłącznie dla posiadaczy PC z RTX 4090, RTX 5080 i RTX 5090. Tak jest przecież łatwiej i przyjemniej. Bo po co właściwie męczyć się z optymalizacją, gdy klient może sobie kupić lepszy hardware?! I właśnie tutaj trzeba docenić fakt, że istnieją takie platformy, jak Steam Deck, Switch 2 czy Xbox Series S. Takie słabsze platformy to ostatnie zapory przed nonszalancją twórców gier, którzy jakby zapomnieli w ostatnich latach, co to znaczy optymalizacja. To też szczególnie ważne przy absurdalnie wysokich cenach pamięci RAM na rynku PC. Deweloperzy wciąż muszą uwzględniać limit zaledwie 10 GB RAM w Series S, co zmusza ich do zachowania przynajmniej minimalnej dyscypliny, na czym zyskują też przy okazji posiadacze mocniejszych platform.
Przeczytaj również
Komentarze (6)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych