Graliśmy w The Elder Scrolls Online: Night Market. Nawet weterani będą płakać nad poziomem trudności

Graliśmy w The Elder Scrolls Online: Night Market. Nawet weterani będą płakać nad poziomem trudności

Igor Chrzanowski | Dzisiaj, 19:00

2026 rok ma być rokiem ogromnych zmian w strukturze rozwoju The Elder Scrolls Online. Czy aktywna obecnie atrakcja dla graczy, naprawdę zasługuje na waszą uwagę? 

Bethedsa, Microsoft i Zenimax Online Studios od lat pracują nad tym, aby uczynić z The Elder Scrolls Online najlepsze MMORPG, jakie mamy obecnie na rynku. W tym celu postanowiono odejść od starego modelu z jednym dużym DLC rocznie oraz dwoma mniejszymi aktualizacjami, na rzecz sezonów i kwartalnego karmienia nas czymś nowym i świeżym. Tak zwany Sezon Zero, który jest testowym podejściem do całej zmiany, został przez graczy przyjęty całkiem pozytywnie, a to dobry znak dla kolejnych nowości. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Teraz od 29 kwietnia aż do 17 czerwca na serwerach gry dostępna jest kolejna aktywność, dedykowana tym razem tym najbardziej oddanym graczom, którzy wciąż poszukują ogromnych wyzwań i adrenaliny, jakiej powoli zaczyna brakować im na tradycyjnych rajdach i dungeonach. W ostatnim czasie miałem okazję wejść w ten tryb wraz z deweloperami i paroma innymi osobami, by wspólnie doświadczyć tego co przygotowali dla nas projektanci gry. Zapraszam na mały przegląd tego, co tak naprawdę reprezentuje sobą Night Market. 

Wielkie zmiany, wielkie wyzwania

Jak już wspomniałem, The Elder Scrolls Online przechodzi wielką transformację, mającą na celu odmienianę charakteru gry i tempa jej rozwoju, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom graczy z całego świata. Większa częstotliwość aktualizacji może teraz sprawić, że teoretycznie będą one mniej okazałe i mniej przemyślane, ale jak na ten moment, deweloperzy zdają egzamin celująco. Dlaczego tak myślę? Cóż, przygotowana przez nich zawartość jest naprawdę świetnie przygotowana, a emocje jakie można przeżywać podczas walki na tytułowym "Nocnym rynku", są absolutnie niepowtarzalne. Ale no żeby ich doświadczyć, należy wiedzieć jak. 

Aby dostać się do Night Market w The Elder Scrolls Online, najpierw musisz udać się do Fargrave. Stamtąd masz dwie możliwości wejścia do strefy wydarzenia: możesz użyć bezpośredniej teleportacji do Starlit Plaza Wayshrine z mapy Fargrave albo odnaleźć NPC o nazwie The Curator znajdującego się w dzielnicy Shambles we wschodniej części miasta, który otworzy portal prowadzący prosto do centrum Night Marketu.

Dodatkowo event należy rozpocząć z poziomu Crown Store, wybierając startowy Quest zatytułowany „Those Who Would Rule”, który automatycznie pokieruje cię do odpowiedniej lokacji. Sam Night Market znajduje się w specjalnej strefie wydarzenia osadzonej w wymiarze Fargrave i jest dostępny dla wszystkich posiadających podstawową wersję gry podczas aktywności eventu. Samo ukończenie misji jest konieczne, albowiem to właśnie w niej dokonujemy najważniejszej decyzji w całej aktywności - wybieramy frakcję, którą będziemy wspierać swoimi działaniami. Tych są 3 i jak na moment, w którym grałem, przewaga "niebieskich", czyli The Thousand Eyes, jest absolutnie kolosalna. Oprócz nich możecie dołączyć do walki o drugie miejsce pomiędzy Glittering Goad oraz The Ruckus. Czy należy przejmować się tym kto jest w jakiej frakcji i czy jego ziomki z pola bitwy wygrywają? Raczej wątpię, ale fajnie jest czuć się częścią społeczności, która walczy o swój honor. 

Myślisz, że jesteś prosem? Night Market cię zgniecie

Jeśli kiedykolwiek jednak myślałeś, że naprawdę jesteś prosem i nikt w świecie The Elder Scrolls Online nie może ci podskoczyć, tutaj dostaniesz porządną lekcję pokory. Tak tak, wiem że mi nie wierzysz i pewnie myślisz sobie, że redaktor-leszcz po prostu nie potrafi grać. Ale tak szczerze powiem, że tutaj autentycznie nie ma miękkiej gry. Po pierwsze, musicie wiedzieć, że mimo iż na tę aktywność możecie wejść praktycznie od momentu przejścia samouczka, raczej bez "przykozaczonej" postaci sobie tutaj nie poradzicie. Zwłaszcza solo, bo co jak co, ale Night Market to aktywność, która została stworzona z myślą o grupowym działaniu, a nie byciu samotnym łowcą nagród. Sam spróbowałem i dostałem takie bęcki, że trzeba było ścierać mnie z podłogi. Podczas wspólnej sesji z deweloperami i paroma innymi osobami, w tym losowymi jakie dopasowało nam do pełnej drużyny 12 osób, miałem już większe szanse.

Zgodnie z tym co mówili autorzy gry, dzięki nowemu wydarzeniu, ESO odnotowało największy poziom zainteresowania usługą wyszukiwania drużyn w historii, co przełożyło się także na lepsze zainteresowanie samą produkcją i zacieśnianie więzi w ramach społeczności. A są one naprawdę kluczowym aspektem podczas walki w trybie Night Market, albowiem bez dobrze zgranej drużyny, w której każdy wie co ma robić i za co ma być odpowiedzialny oraz bez zaufania, że dana osoba nie poleci w kulki i naprawdę wywiąże się ze swojego zadania, nie ma mowy o wygranej. Ba, nawet o jakimkolwiek przetrwaniu. Jeśli masz tak wymarzony skład na rajdy i tego typu aktywności, możesz spać spokojnie - cała reszta powinna poszukać dobrej i zgranej ekipy. 

Bo zdecydowanie warto jest zagrać w tryb Night Market. I mówię to jako osoba, która w grach generalnie stroni od takich grupowych aktywności. Otwarta struktura mapy w tej formule zabawy, bardzo sprzyja wielokrotnym powrotom do walki, albowiem żadne wejścia na arenę nie będzie takie samo, a dynamicznie poruszające się po sektorze postacie bossów mogą was nie raz zaskoczyć. No i szczerze mówiąc, to podobało mi się w tutaj najbardziej. Wiadomo, fajnie jest wyjść sobie w teren i poklepać mobki, czy pocisnąć jakiegoś mid-bossa. Ale gdy napatoczy się na was prawdziwy wielkoformatowy boss, którego i ruchy wciąż możecie podglądać na mapie jak Harry Potter, całe wasze misterne plany mogą wziąć w łeb. 

Emocje jakie towarzyszą nam podczas boju są naprawdę niezapomniane. Tutaj trzeba się sprężać, aby ubić przeciwników w ramach "battlegroundu", czyli swego rodzaju mini-misji polegającej na rozbiciu fal wrogów, a gdzieś tam na mapie widzicie, jak kroczy do was przerażający bydlak, który trzepnie was na parę hitów. Może się zdarzyć i tak, że w jednym miejscu spotka się kilku wielkich przeciwników na raz, a wtedy to tylko opatrzność wie, co się z wami stanie. Jak pograłem trochę więcej w ten tryb, zauważyłem, iż deweloperzy nie ściemniali. Im większe wyzwanie na nas trafi, tym lepsze nagrody dostaniemy, a na całe szczęście będą one dopasowane do naszego aktualnego poziomu, co jest bardzo fajne, bo od razu można poczuć boost. Samo zbieranie orbów dla swojej frakcji też bywa przyjemne. Ot taki mały akcent naszego wkładu w rozwój. 

Reasumując, jeśli gracie w ESO lub odpuściliście sobie zabawę, ze względu na nudę, koniecznie powinniście wrócić i dać się porwać bitewnemu szałowi z trybu Night Market. Nie jest on idealny, bo miewa swoje bolączki i niekiedy mało jasne zasady, gdy spotkamy się z nimi po raz pierwszy, ale im dalej w las, tym lepsza jest z tego zabawa. Polecam! 

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do The Elder Scrolls Online.

Igor Chrzanowski Strona autora
cropper