Stamtąd

Angkooey...? Najciekawsze teorie na temat tego, o co chodzi w serialu From 

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 14:00

Seriale pokroju From żyją z tajemnic, ale tylko nieliczne potrafią podrzucić widzom zagadkę, która z miejsca zaczyna żyć własnym życiem. Właśnie tak między innymi wygląda sprawa z tajemniczym „Anghkooey” - słowem, które rzuciłem w tytule, a które wraca w serialu jak zły sen i bardzo szybko zamienia się z dziwnego szczegółu w jeden z tych elementów, wokół których zaczyna kręcić się pół fandomu. 

From od początku lubiło prowadzić widza za rękę tylko po to, by chwilę później zgasić światło i zostawić go sam na sam z kolejnym pytaniem. Nic więc dziwnego, że wokół tego jednego serialu urosło już tyle teorii. Część z nich brzmi jak typowe internetowe szaleństwo, ale są też takie, obok których naprawdę trudno przejść obojętnie. Za nami już przecież niemal trzy i pół sezonu, a tutaj sekret goni sekret… Przedstawię dziś kilka najciekawszych! 

Dalsza część tekstu pod wideo

Człowiek w żółtym

Po starcie sezonu 4 trudno już traktować go jak zwykłego „mocniejszego potwora”. Sezon otwiera się po jego ataku na Jima, a późniejsze odcinki coraz wyraźniej ustawiają go jako figurę nadrzędną - kogoś, kto nie tylko zabija, ale też pilnuje, by mieszkańcy nie zbliżyli się za bardzo do prawdy. Najciekawsza wersja tej teorii mówi dziś więc nie tyle: „to nowy główny zły”, ile raczej: „to ktoś w rodzaju zarządcy całego koszmaru”. Nie poluje wyłącznie na ludzi - pilnuje samej opowieści, żeby nie wyrwała się spod kontroli.

Jezioro Łez

Po drugim, trzecim i czwartym odcinku nowego sezonu ten trop urósł do rangi czegoś znacznie większego niż tylko dziwna nazwa z dziecięcej opowieści. Najpopularniejsza aktualna teoria brzmi tak: jezioro jest albo wyjściem, albo źródłem przekleństwa. Jezioro Łez może być jedyną drogą ucieczki, a sam “gość w żółtym” pilnuje, by nikt tam naprawdę nie dotarł. 

Dzieci „Anghkooey” nie są tylko echem przeszłości

Od finału trzeciego sezonu wiemy już, że nocne stwory były kiedyś ludźmi, którzy poświęcili własne dzieci w zamian za nieśmiertelność. Coraz mocniej wraca więc teoria, że dzieci, które słyszymy i widzimy jako „Anghkooey”, nie są wyłącznie widmowym tłem, ale prawdziwym centrum tej historii. W najciekawszej wersji tego tropu całe From nie zmierza do zwykłej ucieczki z miasta, tylko do domknięcia dawnej zbrodni - może uratowania dzieci, może przywrócenia im spokoju, może przerwania rytuału, który cały czas odbija się echem przez kolejne cykle. 

Julie manipulująca czasem

To jedna z teorii, które bardzo zyskały na sile wraz z początkiem Sezonu 4. A co jeśli… Julie stanie się przewodnikiem po wcześniejszych wersjach miasta? Może zostawiać ślady, może łączyć fakty, może zobaczyć to, czego nikt inny zobaczyć nie może. Z punktu widzenia serialu to dużo ciekawsze niż zwykłe odwrócenie śmierci, bo From zawsze lepiej działało wtedy, gdy wiedza bolała bardziej niż sama nadzieja.

Cykl za cyklem

Ten trop krąży po fandomie od dawna, ale po pierwszych czterech odcinkach znów wyraźnie wypłynął na powierzchnię. W tej wersji Victor staje się kimś więcej niż tylko straumatyzowanym świadkiem. Jest pamięcią miejsca, które stale odgrywa podobny dramat z nowymi twarzami. I właśnie dlatego teoria o cyklach nadal trzyma się tak mocno - bo dobrze tłumaczy, czemu From wciąż wraca do podobnych obrazów, podobnych ról i podobnych emocji, jakby to miejsce nie tyle istniało, co bez końca powtarzało własną traumę.

Liczba 47 to nie przypadek

Jedna z najmocniej żyjących teorii mówi dziś, że 47 to nie zwykły easter egg, tylko jedna z podstawowych reguł From. Fani wyciągają ten trop z kilku miejsc naraz - od aktualnego stanu mieszkańców miasta, przez dziwne liczby pojawiające się wcześniej, aż po drobiazgi w stylu historii Tillie o 4 dzieciach i 7 wnukach. W tej wersji serial sugeruje, że miasto działa jak zamknięty układ, który stale pilnuje konkretnej równowagi: kiedy liczba ludzi się zgadza, wszystko trwa, a kiedy zaczyna się rozjeżdżać, miejsce samo „koryguje” obsadę. 

Tillie wiedziała więcej, niż pokazywała

Choć Tillie już nie ma w centrum wydarzeń, teoria o jej dużym związku z opowieścią wcale nie umarła - wręcz przeciwnie. Po początku czwartego sezonu wrócił bardzo mocno trop, że mogła być kimś więcej niż ekscentryczną starszą kobietą z autobusu: ukrytym „kretem”, figurą podstawioną przez samo miejsce, a w najbardziej odjechanej wersji nawet jedną z masek Człowieka w Żółtym. Fani wracają do jej dziwnego spokoju, sposobu, w jaki wchodziła w najbardziej newralgiczne wątki, i do tego, że wokół niej od dawna wisiało wrażenie kogoś zbyt świadomego zasad tego świata…

Ethan to przyszły Man in Yellow

I na sam koniec jedna z tych teorii, które długo brzmiały jak czysta fantazja fandomu, ale po starcie sezonu 4 znów nabrały rozpędu. Jej rdzeń jest prosty: Ethan ma być młodszą wersją albo przyszłą formą Człowieka w Żółtym, a cała historia działa w pętli, która sama siebie tworzy. Fani łączą tu kilka rzeczy - jego dziecięce opowieści, powracający motyw koloru żółtego, specyficzny sposób, w jaki Ethan od początku odbiera From, a nawet pomysł, że to dlatego głosy tak wcześnie chciały jego śmierci. Nie dlatego, że jest zwykłą ofiarą, tylko dlatego, że może być czymś znacznie groźniejszym na dalszym etapie tej historii.

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper