Graficzna patologia postępuje. NVIDIA DLSS 5 to kolejny duży problem branży gier

Graficzna patologia postępuje. NVIDIA DLSS 5 to kolejny duży problem branży gier

Bartosz Dawidowski | Dzisiaj, 09:02

Społeczność graczy zareagowała wielkim oporem na to, co zaprezentowała ostatnio NVIDIA w kontekście DLSS 5. I sporo wskazuje na to, że ta technologia AI może faktycznie okazać się niewypałem. Pojawiają się jednak również obawy.

Na potrzeby tego tekstu załóżmy, że DLSS 5, czyli technologia ingerującą i "poprawiająca" w czasie rzeczywistym obraz w grach (na bazie modelu generatywnego AI), stanie się ogromnym sukcesem. Że NVIDIA znów narzuci całemu przemysłowi "wynalazek" bez którego autorzy gier nie mogą się już obejść. Niestety miałoby to negatywne konsekwencje dla całej branży - nie tylko dla segmentu PC, który staje się coraz bardziej zdominowany przez NVIDIA, ale również dla next-genowych konsol.

Dalsza część tekstu pod wideo

Etyczne problemy popularyzacji AI

Generatywne AI, które wykorzystywane jest masowo do tworzenia treści o bardzo niskiej wartości, samo w sobie budzi wątpliwości etyczne. Nie tylko z tego powodu, że do "treningu" modeli AI używana jest cudza własność intelektualna. Centra danych AI "przepalają" gigantyczne ilości energii, co stanowi problem ekologiczny. A teraz NVIDIA chce nam narzucić kolejną odsłonę obłędu AI, tym razem w grach, co wiązać się będzie pewnie z jeszcze wyższymi rachunkami za prąd w i tak już nieprzyzwoicie żarłocznych na energię GPU. 

Coraz bardziej rozleniwieni twórcy gier

Dlaczego nowe gry AAA oferują tak miękki obraz i wyglądają często mizernie w porównaniu z nieco starszymi hitami AAA? Wskazywałem na ten problem niedawno, pisząc o dziesięciu przepięknych grach działających na Unreal Engine 4, które wciąż masakrują większość nowości działających w UE5. Niestety ma to wiele wspólnego z popularyzacją technologii NVIDIA (a swoje problemy generuje też trudny w ogarnięciu, Unreal Engine 5). Upscaling DLSS totalnie rozleniwił wielu deweloperów i obawiam się, że tak samo będzie z DLSS 5.0. Gry wydawane za kilka lat bez tej technologii będą wyglądać okropnie. NVIDIA zrobi wszystko, by tak się stało (łącznie z "zachętami" finansowymi dla wydawców). I jest to przyszłość, która może przerażać.

Dalszy podział graczy i problem konsol nowej generacji

Jeśli DLSS 5.0 stanie się niezbędnym elementem oprawy wizualnej w grach, to nowa generacja konsol, oparta na APU AMD, pozbawiona DLSS 5.0, będzie mieć spory problem. Nie podoba mi się coraz większe dzielenie graczy już teraz, w zakresie wykorzystania często bardzo słabo implementowanego ray tracingu i path tracingu (piękna oprawa z Kingdom Come 2 udowadnia, że do osiągania fotorealizmu wcale nie potrzebujemy ray tracingu). A jeśli to zjawisko drastycznych podziałów wizualnych ma tylko dalej postępować z DLSS 5.0, to będzie naprawdę słabo.

Technologie zarezerwowane dla jednej firmy

NVIDIA zapewniała nas kilka lat temu, że ray tracing i DLSS ma być tylko dodatkiem - kompletnie opcjonalną ciekawostką. Stało się jednak inaczej. Twórcy gier AAA nie potrafią już optymalizować swoich gier inaczej niż poprzez totalne opieranie się na upscalingu DLSS, a Ubisoft wydaje tragicznie działające gry, bazujące już wyłącznie na raytracingu (AC Shadows i Star Wars Outlaws). Obawiam się, że tak samo będzie z DLSS 5.0. Za kilka lat ta teoretycznie opcjonalna technologia "upiększania" obrazu stanie się absolutnym wymogiem do tego, by gry wyglądały przyzwoicie. I znów konkurencja (AMD, Intel) zostanie z ręką w nocniku. Tak nie powinno być - autorzy gier powinni dbać o to, by używane przez nich rozwiązania były dostępne szeroko i powszechnie - niezależnie od producenta hardware'u.

Postępujący rynkowy monopol NVIDIA 

To, co dzieje się na rynku kart graficznych jest niepokojące. AMD traci w nim udziały, Intel wydaje się wręcz bojkotowany nawet przez dużych wydawców AAA (vide przypadek Crimson Desert). Jako jedyna sensowną opcja promowana jest oferta NVIDIA. Dochodzimy więc do sytuacji, że NVIDIA może dyktować dowolne, niebotycznie wysokie ceny. I podejrzewam, że DLSS 5.0 ma być tutaj zwieńczeniem tej strategii, tak że gracze zostaną już kompletnie bez alternatywy. 

Normalizowanie coraz droższych kart graficznych do gier

To, że karty graficzne takie jak RTX 4090 i RTX 5090 (cena tego GPU to obecnie ok. 16000 zł) wspominane są w kontekście gier, to chora aberracja. To hardware dedykowany dla zawodowych grafików czy programistów modeli AI, który nie powinien być forsowany, jako standard do gamingu. A tak się niestety dzieje. NVIDIA zaprezentowała DLSS 5.0 na sprzęcie z dwoma kartami RTX 5090, co jest kolejnym już kosmicznym odlotem Huanga Jensena, który w pogoni za AI najwyraźniej traci kontakt z Ziemią.

HDR i obraz w grach można naprawić bez DLSS 5

DLSS 5 mocno podbija kontrast i rozpiętość dynamiczną obrazu w grach. I dzięki temu przykładowo skandalicznie przytłumiony, pozbawiony wyrazu Starfield zaczyna wreszcie wyglądać nieźle. No i super, ale to nie jest wielka filozofia i wyczyn - to zwykła poprawa gradacji i poprawne ustawienie ekspozycji, czyli coś, o co powinni dbać sami autorzy gier. Niestety redakcje takie jak Digital Foundry jakby przestały spełniać swoją funkcję i nikt się o jakość obrazu (nie tylko w HDR) już nie upomina. "Sprawę załatwi DLSS 5" - to ma być obecnie przepis na korektę marnych parametrów obrazu.

Brak szacunku dla wizji artystycznej twórców 

NVIDIA myśli najwyraźniej, że tandetna estetyka hollywoodzkich "twarzy AI" to coś, o czym marzy cały świat. Tak jednak nie jest. Grace z nowego Resident Evil wygląda okropnie po metamorfozie z DLSS 5.0. Artystyczna wizja Capcomu została bezceremonialnie zdeptana przez "upiększające" algorytmy AI. Na szczęście masowy opór społeczności graczy z całego świata pokazał, że jest jeszcze szansa, by zbojkotować ten wynalazek.

Bartosz Dawidowski Strona autora
cropper