Crimson Desert - trudny przebój, czy zarobi na siebie?
Południowo-koreańskie studio Pearl Abyss zasłynęło z kreacji Black Desert Online, potężnej gry MMO znajdującej się w produkcji od 2010 roku, czyli momentu, gdy deweloper oficjalnie rozpoczął swoją działalność. Grę dystrybuowano za darmo w Korei, Japonii i Rosji, natomiast amerykańscy i europejscy gracze musieli zapłacić za dostęp, co nie przeszkodziło w światowym sukcesie produkcji. Wraz z rozwojem marki rozpoczęto prace nad prequelem, który wyewoluował w samodzielny produkt niepowiązany z uniwersum Black Desert lecz pozbawiony gry sieciowej. Crimson Desert stawia na doświadczenia dla pojedynczego odbiorcy i stał się najgorętszym tematem ostatnich dni.
Trzy miliony kopii w trzy dni, tak prezentowały się pierwsze bilanse sprzedaży Crimson Desert. Gra spotkała się z bardzo różnym przyjęciem pośród światowych redakcji zajmujących się fachowym recenzowaniem gier. Skąd wynikał taki rozstrzał ocen? Czy Crimson Desert jest produkcją niedopracowaną, koncepcyjnie błędną, technicznie niedomagającą? Dla samych deweloperów tytuł okazał się nie lada wyzwaniem, w końcu Pearl Abyss wyspecjalizowało się w tworzeniu sieciowych rozgrywek, na których sukcesie można utrzymywać się latami, bo takie gry zapewniają dłuższą płynność finansową. Koreańczycy od zawsze słynęli z produkcji sieciówek, rząd Korei Południowej w 2013 roku rozważał ograniczenie dostępu do gier MMO młodym obywatelem, wskazując, że gry są takim samym uzależnieniem jak hazard czy narkotyki.
Crimson Desert to gra z otwartym światem w klimacie średniowiecznego fantasy, w której wątek główny stanowi jedynie cząstkę oferty przygotowanej przez zespół pod przewodnictwem Kim Dae-Ila, założyciela Pearl Abyss. Dlaczego twórcy zdecydowali się na zmianę trajektorii rozgrywki, na grę skoncentrowaną na pojedynczym odbiorcy? "Zmieniliśmy tor w trakcie produkcji, więc dlaczego mieliśmy nie stworzyć samodzielnego, nowego IP?" - opowiada Will Powers, dyrektor marketingowy w Pearl Abyss. Trudno się z nim nie zgodzić, współcześnie gatunek MMO to kilka potężnych franczyz z ugruntowaną pozycją na rynku i stałym elektoratem. Wydanie prequela Black Desert w najlepszym wypadku przyciągnęłoby weteranów oryginału, co jednak z nowymi graczami? Crimson Desert jako produkcja z metryką "single player only" daje spore możliwości. Po tytuł sięgnęło mnóstwo graczy, którzy nie zetknęli się dotychczas z twórczością studia Pearl Abyss.
Pierwsze baty

Crimson Desert, wbrew pozorom, nie zaliczyło łatwego startu, tj. nie obyło się bez sprzecznych opinii, spadków akcji na giełdzie i rozbieżności w agregatach ocen. Zauważmy, że to duża gra, wymagająca wielu godzin na jej ukończenie, nie wspominając o pełnej eksploracji, odkryciu wszystkiego, co naprawdę ma do zaoferowania. Zetknąłem się z komentarzami użytkowników, których treść wielokrotnie przywołuje skojarzenia Crimson Desert z jednym z liderów w dziedzinie otwartych światów, czyli grą The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Trudno jednak o sprawiedliwie porównanie, bo mamy do czynienia z odmiennymi filozofiami twórców. Zelda to bezsprzeczna, nieskrępowana wolność wyboru od pierwszych minut rozpoczęcia przygody. W Crimson Desert, pomimo ogromu opcji, autorzy wymagają pchnięcia fabuły, aby uzyskać dostęp do wielu lokacji pomimo faktu, że gracz może do nich dotrzeć bez "triggerowania" scenariusza.
Twórcy nie ustają w nanoszeniu post-premierowych poprawek, Crimson Desert nie jest łatwą grą do zaakceptowania już od pierwszych chwil. Trudno niektórym graczom przerzucić się na tutejsze sterowanie, w dodatku gra o wiele rzeczach nie mówi i trzeba się doszukiwać odpowiednich kombinacji we własnym zakresie. Natomiat rynek oferuje niewiele gier, w których otoczenie, zwłaszcza gęste lasy, prezentują się tak autentycznie (Kingdom Come II, Wiedźmin 3, Read Dead Redemption II). Pearl Abyss postawiło również na autorskich tech, BlackSpace Engine, wykorzystywany w kolejnych, nadchodzących produkcjach studia. Tytuł nie stroni od problemów wydajności, na najmocniejszej aktualnie konsoli, PlayStation 5 Pro, animacja potrafi spać do 40 klatek na sekundę, niekoniecznie w trakcie intensywnych starć. Crimson Desert ma jednak zdecydowanie więcej zalet niż wad i choć narracja nie należy do najmocniejszych stron całej produkcji - wszystko rekompensuje uzależniający model rozgrywki.
Stopniowy urok

Crimson Desert to gra wymagająca czasu dla sprawiedliwej oceny, samo ukończenie fabuły, jak powszechnie wiadomo, nie gwarantuje rzetelnego werdyktu. Grę czasem uruchamia się dla wątków pobocznych, dla wypełniania zadań, budowania frakcji, eksplorowania nowych terenów. W wielu sandboksach zdarzały mi się sesje, podczas których w ogóle nie ruszyłem głównej fabuły. Crimson Desert sprawdza się mechanicznie, niekoniecznie merytorycznie, ale czy to odbiera grze urok? Spełnia ona swoje podstawowe zadanie, poza interaktywnością daje po prostu mocną frajdę i choć nie jest dziełem łatwym dla wszystkich, bez problemu odnajdzie swój elektorat i starczy na długie tygodnie. Crimson Desert zarzuca się nadmierność mechanik, np. opcję przełączania się pomiędzy postaciami, choć scenariusz centruje się na Kliffie, protagoniście gry. System ten sprawdził się przed dekadą w Final Fantasy XV, gdzie historię formowała przeszłość i pochodzenie Noctisa, prawowitego dziedzica tronu Insomnii, a trójka pozostałych wojowników zdawała się być jedynie przystawkami o ciekawych, czasem sarkastycznych, czasem ironicznych bądź serdecznych komentarzach.
Pearl Abyss stworzyło nową markę opierając się na zdobytym już doświadczeniu. Według szefa studia, gra bez trudu osiągnie pułap pięciu milionów sprzedanych egzemplarzy. Rosnące oceny graczy wskazują, że wiele osób potrzebowało czasu, aby przekonać się do Crimson Desert. Trudno z gatunku MMO, gdzie mechaniki walki są zazwyczaj dość zachowawcze, przejść do potężnej kampanii dla jednego gracza, gdzie wymaga się po prostu więcej. Twórcom oberwało się za wykorzystanie generatywnej SI w licznych fragmentach produkcji, choć nie byli oni wyjątkiem w branży i zjawisko będzie się już tylko nasilać. Crimson Desert do gra mocno nieociosana, nie prowadząca za rączkę, fabularnie pretekstowa, lecz wciąga niczym produkcje sygnowane logiem Bethesdy, które również mają swoje braki, nie grzeszą efektownością starć ani prędkością rozgrywki. Trzeba się jej po prostu "nauczyć" a wtedy oferuje ona więcej niż może się wydawać. Jej przyjęcie na świecie to wciąż kwestia mocno sporna i na pewno będziemy przyglądać się dalszemu rozwojowi Crimson Desert. Dajcie znać jak Wam gra się w najnowsze dzieło Pearl Abyss i czy gra faktycznie wymaga jeszcze wielu poprawek.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Crimson Desert.
Przeczytaj również
Komentarze (27)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych