Druga młodość Assassin's Creed: Unity - Ubisoft, nie można było tak od razu?
Istnieją w firmie Ubisoft dwie kategorie gier: te zintegrowane praktycznymi systemami, które tworzą poprawną mechanicznie przygodę i te, które opierają się głównie na reżyserii, na narracji dyktującej rozgrywkę. Z takiego założenia wyszedł Alexandre Amancio, jeden ze współtwórców Assassin's Creed: Unity, produkcji zbierającej mocne baty w okresie premierowym. Powód? Rażące błędy po stronie technicznej, często uniemożliwiające rozgrywkę. W gąszczu ówczesnych, negatywnych komentarzy nt. sfery wizualnej gra nie mogła się wybronić, choć zdecydowanie wyróżniała się na tle serii o kredo zakapturzonych skrytobójców. Tytuł potrzebował czasu, aby na nowo rozpalić zainteresowanie graczy, w tym załatania wszelkich błędów i prawdziwej katastrofy.
Pod koniec 2010 roku zapadła decyzja o realizacji nowej gry spod znaku Assassin's Creed. Francuski Ubisoft zwiększał zatrudnienie, powstawały nowe filie w Stanach Zjednoczonych, spółkę było stać na uruchomienie kilku dużych projektów jednocześnie. Fani dopiero co mieli za sobą przygodę w Brotherhood, odsłonie skupionej na dalszych losach Ezio Auditore, jednego z ulubieńców publiczności, który wyłonił się z cienia wraz z Assassin's Creed II. Centrala firmy dała zielone światło na produkcję trylogii dedykowanej Ezio, która doczekała się osobnego wydania, The Ezio Collection. Świat parł do przodu, więc rozpoczęto prace nad trzecią częścią. Historię Assassin's Creed III osadzono w realiach Wojny Secesyjnej, w grze ujęto motyw niewolniczej pracy i dyskryminacji rasowej. Wydawca promował nowy silnik graficzny, AnvilNext, obiecując mnóstwo nowych animacji i bogatą opowieść. Problem trzeciej części cyklu leżał w powierzchownym traktowaniu wątku związanego z losami głównego bohatera, Connora Kenway'a. Od drugiej połowy gry scenariusz skupiał się na samej rewolucji, na jej ideowym znaczeniu i rozmachu. Nieuchronność nadejścia konsol nowej generacji wiązała się z uruchomieniem kolejnej inwestycji, jak się potem okazało, w kuluarach trwały prace nad dwoma grami.
"Gdy rozpoczynaliśmy Unity, wystartowała produkcja aż dwóch gier. Jedną z nich była przygoda utrzymana w tradycyjnym tonie Assassin's Creed, drugi projekt skupił się na rozgrywce multiplayer" - opowiadał Amancio w szczerym wywiadzie z redakcją Games Industry. Ostatecznie, dwie produkcje scalono w pojedynczy tytuł, w Assassin's Creed: Unity, grę przełomową z dzisiejszej perspektywy, do tego uderzającą w bardziej osobisty dramat głównego bohatera, Arno Doriana. Do gry dopisano historyczny motyw rewolucji francuskiej, które pełnił rolę tła dla prezentowanej opowieści, nie dyktował narracji jak dzieje Wojny Secesyjnej wpięte do Assassin's Creed III. Wertując fabułę w Unity doskonale widać próbę zadowolenia krytyków scenariusza trzeciej części. Kolejną nowością była implementacja trybu sieciowego przez ten sam zespół. "Stworzyliśmy nowy silnik i pierwszy raz opracowaliśmy grę Assassin's Creed z trybem multiplayer, w poprzednich grach pojawiały się tryby sieciowe, lecz stanowiły one dzieło odmiennych zespołów. Tutaj wszystko samodzielnie zintegrowaliśmy" - dodał Amancio.
Jedność głosów

Premiera Assassin's Creed: Unity nie pozostawiła suchej nitki na zespołach z Ubisoftu. Gra cierpiała na liczne błędy, Internet zalewały memy z nieukończonymi modelami postaci z gry, francuski wydawca mierzył się z potężnym hejtem. Firmie nie pozostawało więc nic innego jak zaprząc wszystkich do pracy i doprowadzić grę do akceptowalnego stanu. Gracze to wyjątkowo surowa społeczność i przez lata wypomina zaniedbania (patrz. Cyberpunk 2077). Aktualnie Assassin's Creed: Unity uznawana jest za jedną z najładniejszych odsłon spośród wszystkich części, wizją, która zintensyfikowała świat przedstawiony. Tak silnego progresu w ilości NPC poruszających się jednocześnie na ekranie nie dokonano od czasów oryginalnego wydania z 2007 roku. Paryż z czasu rewolucji odtworzono z dbałością o najmniejsze detale, Arno i jego pobratymcy wreszcie mogli pokonywać wnętrza budynków, nie tylko szarżować z dachów. Według dokumentacji z gry wynika, że francuska stolica liczy rozmiar dwukrotnie większy niż w przypadku Assassin's Creed III, które pomimo zróżnicowania terenów w rzeczywistości stanowiło zlepek mniejszych i większych map.
Pod tumanem negatywnych opinii krótko po debiucie Unity i niewypolerowanej warstwy graficznej, wielu graczom umknęły istotne fakty dotyczące rozgrywki. To jedna z najlepszych odsłon w kwestii systemu walki, który wymagał precyzji, taktyki, wykorzystywaniu przewagi w tłumie, dywersji. Żaden z jego elementów nie gwarantował drastycznej przewagi na wrogami, co nierzadko miało miejsce wśród poprzedniczek. Pomimo słabego SI wrogich jednostek, Assassin's Creed: Unity, jak żadna inna gra cyklu, oferowała fantastyczny, skradankowy model działania. W połączeniu z możliwością gry w kooperacji dawało to multum nieskrępowanej frajdy z zabawy i wciąż pozostanie czarnym koniem w tej kwestii. Unity to ostatni tak dobry Asasyn przed transformacją serii w tytuły z pogranicza RPG Akcji (patrz. Assassin's Creed Origins). I zdecydowanie "najhojniejszy" spośród wszystkich tytułów, jakie opuściły studia Ubisoftu. W 2019 roku doszło do pożaru katedry Notre Dame, Ubisoft zobligował się do przekazania sumy pół miliona euro na odbudowę konstrukcji. Nie był to koniec działań firmy, w ramach tej tragedii udostępniono Unity nieodpłatnie w wersji na komputery osobiste. Edycje konsolowej z kolei doczekały się mocnej obniżki. Efekt? Grę pobrano trzy miliony razy, dla chłodno przyjętego Unity była to szansa na drugie życie. Wtedy wiele osób doceniło jakość produkcji wskazując, że była to jedna z mocniejszych odsłony skrytobójczego cyklu.
Koncepcyjny porządek

Gdy Arno przemierza zatłoczony Paryż w Assassin's Creed: Unity, trudno nie odnieść wrażenie, że gracz znajduje się w miejscu niezwykle chaotycznym, pęczniejącym od modeli postaci drugoplanowych, częściej przeszkadzających w wypełnieniu danej misji. Nic bardziej mylnego, ponieważ miasto zaprojektowano w sposób odpowiadających solowej i sieciowej rozgrywce. Dokonano subtelnego podziału na misje, gdy kilka akapitów powyżej opisywałem plusy wynikające z osobistego charakteru opowieści, skoncentrowanego na sytuacji protagonisty, deweloperzy wrzucili tzw. Paris Stories, cykl pobocznych zadań skupionych na realiach rewolucji francuskiej, więc znajdzie się coś dla wielbicieli historii. Grze zaaplikowano również bardzo dobry system kustomizacji postaci, w pełni zindywidualizowany dla konkretnego stylu rozgrywki, Unity oferuje dużą swobodę w planowaniu i przemierzaniu. Niedawno wydawca udostępnił aktualizację pozwalającą na rozgrywkę w 60 klatkach na sekundę dla posiadaczy konsol PS5/XSX, czyli coś, na co wielu fanów gry czekało od dawna. Tym bardziej warto się tą produkcją zainteresować, oferuje bogaty, szeroki i intensywny świat, jest ukłonem w stronę fanów Ezio Auditore, bo trudnie nie dostrzec wyraźnych podobieństw u Arno. Grze w 2014 roku zabrakło dokładnego wypolerowania przed wejściem na rynek. Dzisiaj? To najlepsza wirtualna wycieczka do zabytkowego Paryża.
Przeczytaj również
Komentarze (5)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych