NieR: Automata - piękna hybryda gatunków

NieR: Automata - piękna hybryda gatunków

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 12:00

Jedna gra, jeden gatunek - czy nie taki porządek panował od dekad? Co, gdyby ktoś nagle zechciał go zaburzyć, ktoś odważny, niespecjalnie przejmujący się warstwą techniczną, lecz wierzący w sukces koncepcji, nie grafiki, a w przekaz, podsycony talentem pisarskim, aktorskim i muzycznym. Ktoś po prostu niestandardowy, bez renomy Hideo Kojimy czy Hidetaki Miyazakiego. Człowiek, o którym piszę swoją pierwszą grę złożył w 2003 roku, gdy światem konsol rządziło PlayStation 2. Współczesna sława Yoko Taro zaczęła się od serii Drakengard, następnie stworzył on NieR, by w 2017 roku podarować kulturze interaktywnej jedną z najlepszych produkcji w historii. Całego gamingu. Przed Państwem gra redefiniująca wyryte na kartach historii schematy, gra o świecie, w którym nie ma już po prostu nas. Gra z alfabetem zakończeń. Po prostu, NieR: Automata. 

Taro nie stronił od odważnej kompozycji już w oryginalnym NieR, choć przyznał, że usłyszał od przedstawicieli mediów growych ciekawą diagnozę stworzonego przez siebie dzieła. "NieR jest niczym porzucone szczenię, nie możemy mu bardziej pomóc, jedynie pokochać je takie, jakim jest" - GameSpot, 2015, po zaprezentowaniu pierwszego zwiastuna Automaty na targach E3. Ludzie ze Square Enix widzieli w tej marce potencjał, pomimo, że oryginał z 2010 roku w pierwszych miesiącach trafił do 134 tysięcy graczy w Japonii, a wynik globalny to jakieś pół miliona. Wymiar gamedevu przed kilkunastoma laty funkcjonował zupełnie inaczej, japońscy wydawcy nie szczędzili milionów na rozwój nowych franczyz wierząc, że te zapewnią im nowe źródła przychodów. Ze współczesnej perspektywy takie podejście wydaje się niedorzeczne, bo dzisiaj, gdyby pierwszy NieR trafił dzisiaj na rynek i przekroczyłby sto tysięcy kopii w ciągu miesięcy, los odpowiedzialnego za grę studia byłby przesądzony. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Bazowym założeniem wciąż było opracowanie produkcji role-play, należało jednak stworzyć przystępny, angażujący system walki, zwyczajnie prostszy. Yoko Taro, początkowo niechętny, z czasem przekonał się do współpracy z mistrzami gier akcji, Platinum Games, autorów takich hitów jak Metal Gear Rising: Revengeance (liczę, że gra kiedyś otrzyma należny jej remaster) i Bayonetta. "Wraz z Platinum Games na pokładzie dostarczymy doświadczenie o jakie zawsze nam chodziło" - mówił producent NieR: Automata, Yosuke Saito. Zrezygnowano z podziału na zawartość wersji w zależności od platformy, z czego zasłynął NieR, gdzie wersja PlayStation 3 oferowała rozgrywkę młodszym bohaterem, natomiast w edycji Xbox 360 gracze kierowali poczynaniami starszego już protagonisty. NieR: Automata trafiło na rynek wiosną, 2017 roku zgarniając świetne noty, wprawiając graczy w zachwyt, a sam Taro znalazł się na medialnym świeczniku. Wreszcie jego twórczość poznały miliony odbiorców, Automata nie była produkcją niszową jak seria Drakengard, czy oryginalny NieR, stała się głośnym przebojem. 

Filozofia upadku

undefined

NieR: Automata opowiada przede wszystkim o upadku, o świecie, którego już dawno nie ma, o nas, o bytach wcześniejszych, nim maszyny i androidy zamieszkały ziemski świat, a jedynym, co naprawdę przetrwało jest sama planeta i matka natura. Yoko Taro od prologu bawił się konwencją, jak inaczej wyjaśnić pilotowanie szybkiego mecha z izometrycznym widokiem kamery, by dynamicznie przejść w tryb gry akcji? Automata zupełnie nie przejmuje się klasycznymi elementami gier. Reżyser robi co chce, nie spina się, aby projekt graficznie błyszczał, do tego jest szczery w rozmowie z fanami, których zanim pojawiła się Automata, miał przecież niedużo. Po ogłoszeniu gry szybko padły zapytania o dostępność NieR: Automata na konsolach Xbox. "Proszę, grajcie na PlayStation 4" - odpowiedział Yoko Taro. Trudno mi ocenić ilu go usłuchało, jednak tytuł do dzisiaj zszedł w dziewięciu milionach egzemplarzy, co jest wynikiem rekordowym w kontekście Drakengarda i oryginalnego NieRa.

"Glory to mankind" - motto Yorha, armii androidów zesłanych, aby zaprowadzić nowy porządek, choć nie są ludźmi, a kopiami, co jednak nie stoi na przeszkodzie, aby stali się ludzcy. W grze Platinum Games bardzo mocnym akcentem przemawia filozofia Jeana Paula Sartre, według której "egzystencjalizm jest humanizmem" - zakłada ona, że "istnieje przynajmniej jeden byt, którego egzystencja poprzedza istotę, jeden byt, który istnieje przed możliwością zdefiniowania go przez czyjś umysł, i że tym bytem jest człowiek" - jako osoba, która spędziła z NieR: Automata dziesiątki godzin, i jeszcze spędzi przynajmniej drugie tyle, uznaję, że androidy są następstwem ludzkiej egzystencji. Gra nie urzekła mnie grafiką, ta jest poprawna, ma swoje braki, ale widoki zrujnowanego miasta, czy rozpościerającego się morza przy nutach autorstwa Keiichiego Okabe. Trudno nie napisać o ścieżce dźwiękowej, prawdopodobnie jednej z najlepszych, jakie usłyszałem w grach

Niezapomniana historia

undefined

A, B, C, D, E - po ukończeniu w całości NieR: Automata, pierwsze pięć liter alfabetu brzmi trochę inaczej. Największą wadą gry jest fakt, że ona się w ogóle kończy, choć potem dociera do użytkownika, że to cykl nieskończoności, powtarzający się od nowa, wystarczy przecież ukończyć i ponownie rozpocząć opowieść. Czytając te słowa nietrudno stwierdzić, że nie ma tym żadnej filozofii, że to oczywista oczywistość, lecz Taro nadaje całości filozoficzny charakter. W grze, w której biegamy, niszczymy, wchodzimy w konwersacje, ulepszamy ekwipunek i znowu walczymy zaszczepiono więcej przesłań niż w niejednej visual novel. Taro w ciekawym stylu prezentuje gatunek RPG, z ang. Role Playing Game, czyli po prostu gra fabularna. Czy gatunek ten miał wyznaczone odgórne standardy, czy nadano mu regulamin, według którego powinni działać twórcy gier? Platinum Games zadbało o grywalność, stworzyło intensywną rozgrywkę minimalizując wertowanie statystyk na poczet fabuły, bez której gra nie zdobyłaby takiego rozgłosu. Platynowi uzupełnili recepturę o brakujące składniki, smak NieR: Automata rozkochał w sobie miliony. I nadal to robi, w 2022 roku gra trafiła na konsolę Nintendo Switch, gości regularnie na promocjach. Jeśli jeszcze nie poznaliście tej przygody, to szczerze zazdroszczę, gdyż najlepsze przed Wami. 

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do NieR: Automata.

Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper