Złota era dla jRPG-ów? Oczywiście, że lata 90. i zaraz wam to udowodnię

Złota era dla jRPG-ów? Oczywiście, że lata 90. i zaraz wam to udowodnię

Igor Chrzanowski | Dzisiaj, 20:12

Gatunek jRPG-ów przeżywa w ostatniej dekadzie prawdziwy renesans i śmiało można by powiedzieć, że dzisiejsze produkcje tworzą nową złotą erę dla miłośników japońskich RPG. Ale wszyscy i tak wiemy, że nie ma lepszego okresu niż kultowe lata 90. i hity z SNES-a oraz PSX-a. 

Obecnie nie mamy co narzekać na brak dobrych jRPG-ów, które cieszą nasze serca. Persona, Shin Megami Tensei, Dragon Quest, Final Fantasy, Ys, Disgaea, The Legend of Heroes, Pokemony, Octopath Traveler, Pokemony czy nawet Triangle Strategy są naprawdę świetne. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Jednakże jeśli spojrzymy na lata dziewięćdziesiąte, pełna lista dobrych gier z tego gatunku musiałaby mieć dobre 80 pozycji, dlatego zdecydowałem się na pewne ograniczenia. Tylko 20 najlepszych IP, z jedną najciekawszą reprezentującą ją grą. Lista zawiera trochę oczywistych wyborów, parę niespodzianek, ale przede wszystkim jest nostalgiczną podróżą do złotych czasów japońskich RPG-ów. 

Final Fantasy VI

Na początek lecimy z ostatnim dwuwymiarowym Final Fantasy, którego to historia i świat są autentycznie lepsze niż cokolwiek co dała nam trylogia Final Fantasy 7-9. Zdecydowanie najlepszy "fajnal" tamtych czasów, a słynna "operowa" scena naprawdę pozostawia ciary nawet i dziś.

Dragon Quest VII

Dalej mamy produkcję, której remake ukazał się parę dni temu. Bardzo dobra i wciągająca przygoda, której ukończenie zajmuje bagatela 70 godzin i to bez zabawy w misje poboczne. Dziś ma nieco archaiczne elementy, ale historia i muzyka są niezmiennie fantastyczne! 

Chrono Trigger

Najlepszy jRPG wszech czasów? Wielu tak uważa i nie ma im się co dziwić. Zważywszy na 1995 rok i platformę, na jaką została wydana gra Square, zdecydowanie wyprzedzała swoje czasy. Niestety, dostępność gry jest dziś tragiczna. Oby dodano ją do abonamentów PlayStation Plus Premium i Nintendo Switch Online. 

Suikoden 2

Jedna z ulubionych gier miłośników Konami i jeden z tych japońskich RPG-ów, który przez prawie 30 lat nie dostał godnego następcy i naśladowcy. 100 grywalnych postaci z własnymi historiami, naprawdę nadal robi wrażenie. Dodatkowo nasz wpływ na królestwo i jego rozwój też były i nadal są nie do podrobienia. 

Super Mario RPG

Mario RPG? Taki koncept brzmiał kiedyś dosłownie absurdalnie, a jednak Square dogadał się z Nintendo i najlepsi spece od jRPG-ów dali nam absolutnie fantastyczną przygodę. Tytuł ten miał nie tylko świetny system walki, ale też i soundtrack oraz fabułę idealnie pasującą do uniwersum Mario. Dzięki sukcesowi tej produkcji dostaliśmy potem Paper Mario oraz Mario & Luigi. 

Romancing Saga 2

Najpierw spin-off Final Fantasy, potem już prawdziwa seria z własną tożsamością i unikalnym formatem. Może nie wszystkie odsłony tej serii są dobre, ale akurat Romancing Saga 2 to świetny RPG z dużą fabularną i systemową głębią. No i do dziś najlepsza SaGa w historii. 

Xenogears

Zanim Monolith dało nam cudowne Xenoblade Chronicles, musiało w bardzo trudnych warunkach i z upierdliwym wydawcą tworzyć pierwszą grę swoich marzeń. Efektem było bardzo, ale to naprawdę bardzo, dobre Xenogears. Dla wielu to jeden z najlepszych RPG-ów ery PSX-a, który śmiało może walczyć jakościowo z Final Fantasy czy Dragon Questem. 

Breath of Fire

Capcom zdążył już o tym zapomnieć, ale te trzy dekady temu robił autentycznie świetne gry RPG. Marka Breath of Fire leży od dawna w zamrażarce, a to doskonały przykład tego jak robić wymagające produkcje z mocną historią. Moim skromnym zdaniem "jedynka" jest bardzo dobrym punktem startowym i dobrą grą na swoich własnych warunkach. 

Koudelka

Japoński RPG w horrorowym stylu? To możliwe! Koudelka jest grą z pogranicza omawianego okresu, ale dalej zahacza od 1999 rok. To bardzo mroczna, ciekawa i stresująca gra, która niestety trafiła na śmietnik historii. A szkoda, bo nie ma drugiej takiej gry, mimo że w miarę blisko tych klimatów było parę tytułów, także z okresu 1990-1999.

Revelations: Persona

Persona zaczynała jako pomniejszy spin-off Shin Megami Tensei, by dziś urosnąć do miana samodzielnego IP. Warto jednak poznać początki serii i jej zdecydowanie najmroczniejsze oblicze, które pomimo wielu bolączek, nadal jest niezwykle wciągającą przygodą z mocną historią.

Parasite Eve

Zapomniana, a jednak mimo wszystko uwielbiana przez tak wiele osób seria, miała swoje początki na pierwszym PlayStation, gdzie pokazała nam piękno nietypowego podejścia do tematu jRPG. Nie jest to typowa produkcja fantasy, a historia i klimat zbliżają całość do takiego Resident Evil czy Koudelki niż Final Fantasy. 

Wild Arms

Japońskie RPG w klimacie westernu? Zdecydowanie tak! Wild Arms pokazało, że taki misz-masz jest naprawdę opłacalny i potrafi przyciągnąć bardzo dużo graczy zaintrygowanych takim połączeniem. Przez te wszystkie lata nie powstała żadna seria, która w udany sposób kontynuowała by spuściznę tej marki, dlatego wciąż warto po nią sięgnąć. 

Legend of Dragoon

PlayStation chciało mieć swoje Final Fantasy, ale nie odniosło takiego sukcesu jak pragnęło. Smocza legenda sprzedała się w liczbie 1 mln egzemplarzy, podczas gdy dowolny hit od Square sprzedawał się w wielokrotnie wyższych nakładach. Mimo wszystko historia i klimat są pierwszorzędne, a fakt iż dodano grę do abonamentu PlayStation Plus Premium czyni tytuł bardziej atrakcyjnym.

Tactics Ogre: Let Us Cling Together

Zastanawiałem się, czy dodanie Final Fantasy Tactics nie naruszyłoby zasady 1 gra na markę, dlatego w sumie wybrałem Tactics Ogre, które jest równie dobre, nieco mroczniejsze pod kątem klimatu i stylem artystycznym. Całościowo rozgrywka jest tutaj szalenie wciągająca, a wysoki poziom trudności wyciśnie z was,, jak to się mówi, siódme poty.

Shin Megami Tensei

Seria-Matka dla Persony też miała w latach 90. swoje złote chwile, a pierwsze Shin Megami Tensei do dziś mieni się jako jeden z najbardziej hardcore'owych i niewybaczalnych jRPG-ów w historii tego gatunku. Przeszedłeś tę grę? No to jesteś prawdziwy kozak, bo to naprawdę niełatwa sprawa. 

Vagrant Story

Tutaj nieco naginam tę zasadę lat 1990-1999, ale debiut w 2000 roku, z dedykacją tylko dla PlayStation, sprawia że no na spokojnie można by zakwalifikować ten tytuł do złotej ery jRPG-ów. Jest to także jedna z ciekawszych interpretacji turowego systemu walki z czasów PSX-a.

Secret of Mana

Kultowa, legendarna i po prostu najlepsza. Secret of Mana to produkcja, która w doskonały sposób rozwinęła formułę serii i nadała jej baśniowego charakteru, który znamy dziś. Wyróżniała się na tle konkurencji także dynamicznym systemem walki, który jak na rok premiery był bardzo świeży i niepowtarzalny.

Pokemon Red/Blue/Green

Pokemony każdy zna i każdy już w nie grał. Jak nie w latach 90. to później na różnego rodzaju emulatorach. Pierwsze Pokemony mają w sobie to coś, taką magię, której nie da się wyczuć w żadnym z następnych sequeli - mimo, że te są nierzadko bardzo dobre. 

EarthBound

Jak to się ostatnio mawia, Nintendo umie w gry RPG i szkoda, że czasem o tym zapomina. EarthBound to seria, która zasługuje na pełnoprawny remake HD-2D, gdzie nowe pokolenie graczy znów mogłoby zanurzyć się w ten nietypowy świat.

Star Ocean

Kosmiczna przygoda rodem ze Star Wars czy Star Treka? Trochę tak, trochę nie. Star Ocean tworzy nowy, autentyczny i niezwykle bogaty świt sci-fi, w którym można zakochać się od pierwszego wejrzenia. Pierwsza odsłona jest dziś nieco drewniana, dlatego warto sięgnąć po remake.

Źródło: Własne
Igor Chrzanowski Strona autora
Z grami związany jest praktycznie od czwartego roku życia, a jego sercem władają głównie konsole. Na PPE od listopada 2013 roku, a obecnie pracuje również jako game designer.
cropper