Ta gra Polaków została niedostrzeżona. A szkoda, bo to jedna z ciekawszych historii
Często zdarza się, że w natłoku głośnych premier, wysokobudżetowych hitów i wszechobecnego marketingu, pewne produkcje umykają naszej uwadze.
Tak właśnie było w moim przypadku z grą The Invincible (Niezwyciężony), polską produkcją studia Starward Industries. Choć o tytule słyszałem w okolicach jego premiery, to brak głębszej więzi z twórczością Stanisława Lema sprawił, że przeszedłem obok niego zupełnie obojętnie, uznając, że to po prostu nie moja bajka.
Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy gra trafiła do biblioteki PS Plus Extra. To właśnie urok usług abonamentowych - pozwalają nam bez dodatkowych kosztów przetestować tytuły, na które wcześniej nie chcieliśmy wydawać pieniędzy. Postanowiłem dać jej szansę, nie wiedząc jeszcze, że czeka mnie jedna z najbardziej klimatycznych podróży międzygwiezdnych, jakie przeżyłem przed monitorem w ostatnich latach.
Dziś, będąc już po napisach końcowych, czuję pewnego rodzaju wdzięczność, że ten "kosmiczny thriller" w końcu wylądował na moim dysku. Okazało się bowiem, że brak znajomości literackiego pierwowzoru wcale nie jest barierą, a wręcz przeciwnie - pozwala na odkrywanie tajemnic planety Regis III z taką samą czystą kartą i autentycznym zdziwieniem, jakie towarzyszy głównej bohaterce gry.
Czym jest The Invincible?
The Invincible to narracyjna przygoda z perspektywy pierwszej osoby, którą najłatwiej sklasyfikować jako walking sim w klimatach twardej fantastyki naukowej. Wcielamy się w postać Yasny, wykwalifikowanej astrobiolożki, która budzi się na powierzchni pustynnej planety Regis III z częściową amnezją. Naszym nadrzędnym celem jest odnalezienie zaginionej załogi i zrozumienie, co tak naprawdę wydarzyło się na tej pozornie martwej skale.
Fabuła gry to majstersztyk budowania napięcia w stylu futurystycznym. Cała estetyka produkcji opiera się na atompunku - wizji przyszłości rodem z lat 50. i 60. XX wieku. Zamiast dotykowych ekranów i hologramów, mamy tu analogowe wskaźniki, wielkie przyciski i ciężką, metalową aparaturę. Ten unikalny styl graficzny sprawia, że zwiedzając kolejne lokacje, czujemy się naprawdę, jakbyśmy przenieśli się w czasie do złotej ery science-fiction.
To, co uderzyło mnie od samego początku, to fakt, jak duży wpływ mamy na przebieg tej opowieści. Choć ramy fabularne są nakreślone przez scenarzystów, to my osobiście kształtujemy charakter Yasny i jej relacje z otoczeniem. Gra w dużej mierze opiera się na dialogach prowadzonych przez radio z naszym przełożonym, Astrogatorem Novikiem, który monitoruje nasze poczynania z orbity.
Relacja Yasny i Novika to serce tej produkcji. To od naszych wyborów zależy, jak oboje będą postrzegać misję, czy będą sobie ufać, czy może ich relacja stanie się chłodna i czysto profesjonalna. Dynamiczne rozmowy sprawiają, że poczucie samotności na obcej planecie jest nieco łagodzone, ale jednocześnie to właśnie w tych dialogach rodzą się najważniejsze pytania filozoficzne, które stawia gra.
Ten świat wciąga
W wielu grach wybory wydają się płytkie, ale w tym przypadku wyróżnić pragnę:
- Poczucie misji: Decydujemy, co raportujemy, a co zachowujemy dla siebie.
- Wpływ na postacie: Nasze sugestie zmieniają nastawienie Novika do ryzyka.
- Ważne tematy: Gra porusza kwestie ewolucji, miejsca człowieka we wszechświecie i granic poznania naukowego.
Eksploracja Regis III to doświadczenie niemal hipnotyzujące. Budowanie klimatu wyszło twórcom po prostu świetnie - od huku wiatru na pustyni, przez monumentalne formacje skalne, aż po klaustrofobiczne wnętrza porzuconych maszyn. Każdy krok na tej planecie (pomimo tego, że składa się ona z naprawde rozległych terenów) wydaje się autentyczny, a odkrywanie losów kolejnych członków załogi, odnajdywanie sojuszników (lub wrogów) i budowanie obrazu katastrofy wciąga bez reszty.
Napięcie w grze nie opiera się na tanich jumpscare’ach. Ono narasta powoli, wraz z odkrywaniem, że natura na Regis III nie jest tym, czym się wydaje - dla mnie momentem przełomowym było odnajdowanie doktora z naszego statku czy sprawdzanie notatek ludzi badających tutejszą florę i faunę od lat. To uczucie niepokoju, że jesteśmy obserwowani przez coś, czego nie rozumiemy, towarzyszyło mi przez całe 5 godzin zabawy. To krótki, ale niezwykle skondensowany czas, który nie pozwala na nudę i trzyma w ryzach uwagę gracza od pierwszej do ostatniej minuty.
Techniczne ograniczenia i bariery The Invincible
Niestety, mimo zachwytów nad warstwą fabularną, muszę przyznać, że rozumiem, dlaczego gra rzekomo nie odniosła oszałamiającego sukcesu komercyjnego. Widać tu pewne ograniczenia, które mogą zniechęcać graczy przyzwyczajonych do dynamiki hitów AAA. Silnik gry i projekt rozgrywki niosą ze sobą pewną sztywność, której nie da się zignorować.
Poruszanie się postacią nie jest tak responsywne, jak moglibyśmy tego oczekiwać. Yasna porusza się powoli, a animacje wspinaczki czy interakcji z przedmiotami wydają się nieco ociężałe. Nawet w porównaniu do innych symulatorów chodzenia, The Invincible sprawia wrażenie produkcji technicznie skromniejszej, co momentami wybija z immersji, zwłaszcza gdy utykamy na prostej geometrii terenu.
Mechanicznie gra jest dość uboga. Brakuje tu jakiejkolwiek świeżości w rozgrywce - większość czasu spędzamy na chodzeniu i trzymaniu przycisku odpowiedzialnego za dialog. Osobiście uważam, że w projekcie zabrakło jakichś prostszych zagadek logicznych, które wykorzystywałyby te wszystkie świetnie zaprojektowane, analogowe narzędzia, którymi dysponuje bohaterka. Potencjał był ogromny, ale został wykorzystany głównie jako przerywniki w chodzeniu.
Mimo tych technicznych mankamentów, uważam, że The Invincible to pozycja obowiązkowa dla fanów ambitnego science-fiction. To gra, w której wielki budżet nie był potrzebny, by stworzyć genialną historię. Scenarzyści mieli pełne pole do popisu i wykorzystali je w stu procentach, tworząc dialogi i wątki, które zostają w głowie na długo po wyłączeniu konsoli.
Jeśli macie wolny weekend i dostęp do PS Plus Extra, zdecydowanie powinniście przetestować ten tytuł. I co najważniejsze, to nie jest gra na raz - warto do niej wrócić przynajmniej jeden dodatkowy raz, ponieważ liczba dostępnych zakończeń i ścieżek zależy od podejmowanych przez nas decyzji. Wasza Yasna może być chłodną naukowczynią lub przerażoną kobietą walczącą o przetrwanie, a finał tej opowieści może Was srogo zaskoczyć.
Przeczytaj również
Komentarze (5)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych