Która konsola ma lepsze pady? Ten spór trwa tyle lat, że pora go zakończyć
Święta wojna graczy toczy się na wielu frontach. Dyskutujemy o liczbie klatek na sekundę, o ekskluzywnych tytułach, o usługach abonamentowych czy kulturze pracy samej konsoli. Jednak najbardziej fizycznym, namacalnym elementem tego konfliktu jest to, co trzymamy w dłoniach przez setki godzin. Pad.
To on jest mostem łączącym nas z wirtualnym światem, przedłużeniem naszych zmysłów i narzędziem, od którego zależy nasze „być albo nie być” w grze sieciowej. Od lat trwa zażarta dyskusja czy lepszy jest asymetryczny układ Xboxa, czy może technologiczne naszpikowanie DualSense od PlayStation? A może gdzieś w tym wszystkim swoje miejsce ma innowacyjne, choć awaryjne podejście Nintendo? Przyjrzyjmy się faktom, ergonomii i technologii, aby spróbować odpowiedzieć na pytanie, które od dekad dzieli społeczność graczy.
Ergonomia i układ, czyli symetria kontra natura
Pierwszym i najważniejszym argumentem, który pada w każdej dyskusji o wyższości jednego kontrolera nad drugim, jest ułożenie gałek analogowych. To kwestia niemal anatomiczna, dzieląca graczy na dwa zwaśnione obozy. Z jednej strony mamy szkołę Microsoftu, zapoczątkowaną jeszcze przy pierwszym, potężnym „Duke’u”, a udoskonaloną do perfekcji w modelu od Xboxa 360. Asymetryczne ułożenie gałek (lewa wyżej, prawa niżej) jest przez wielu fizjoterapeutów i ergonomistów uważane za bardziej naturalne dla ludzkiej dłoni. Kciuk lewej ręki, który przez większość czasu spoczywa na drążku odpowiedzialnym za ruch postaci, znajduje się w naturalnej, wyprostowanej pozycji. Nie musimy go nienaturalnie wyginać w dół, co przy wielogodzinnych sesjach w Halo czy Forza Horizon znacząco zmniejsza ryzyko zmęczenia nadgarstka. Pady od Xbox Series X/S to ewolucja tej myśli - są nieco mniejsze od swoich poprzedników, pokryte przyjemną fakturą na gripach i sprawiają wrażenie solidnej bryły, która idealnie wypełnia dłonie średniej i dużej wielkości.
Po drugiej stronie barykady stoi Sony ze swoim dziedzictwem sięgającym pierwszego PlayStation. Japończycy przez lata kurczowo trzymali się symetrycznego układu gałek, umieszczonych na dole kontrolera. Dla wielu graczy wychowanych na „szaraku” i PS2, jest to jedyny słuszny układ, kojarzony z pamięcią mięśniową budowaną przez dekady. Jednak Sony w końcu dostrzegło, że sam sentyment to za mało. Przejście z DualShocka 4 na DualSense było rewolucją nie tylko w nazwie, ale i w bryle. Kontroler do PlayStation 5 znacznie urósł, upodabniając się kształtem do konkurenta z obozu „zielonych”. Stał się masywniejszy, bardziej „mięsisty”, co spotkało się z ulgą graczy o większych dłoniach, którzy na poprzednich generacjach narzekali na skurcze palców. Mimo to, układ gałek pozostał ten sam. Czy to wada? Dla zwolenników Xboxa - tak. Dla fanów PlayStation - to kwestia przyzwyczajenia. Warto jednak zauważyć, że w grach, w których częściej używamy „krzyżaka” (D-pada), jak bijatyki czy platformówki 2D, układ PlayStation sprawdza się wyśmienicie, podczas gdy na Xboxie krzyżak jest zepchnięty do roli drugoplanowej.
W tym ergonomicznym sporze karty na nowo rozdało Nintendo wraz z premierą Switcha 2. Japończycy w końcu posłuchali narzekań na miniaturowe Joy-Cony z „jedynki”. Nowe kontrolery dołączane do Switcha 2 są zauważalnie większe i lepiej wyprofilowane, porzucając płaską konstrukcję na rzecz bardziej ergonomicznych gripów, które pewniej leżą w dłoni dorosłego gracza. Co więcej, nowy system magnetycznego mocowania sprawia, że w trybie przenośnym konsola stanowi sztywną, solidną całość, eliminując irytujące luzy znane z szyn poprzednika. Jeśli dodamy do tego nowy Pro Controller dedykowany „dwójce”, który zachowuje asymetryczny układ (jak w Xboxie), ale jest lżejszy i wykonany z przyjemniejszych materiałów, okazuje się, że Nintendo z pozycji „tego trzeciego” awansowało do rangi lidera ergonomii w segmencie hybrydowym.
Technologiczny wyścig zbrojeń i immersja
Jeśli ocenialibyśmy pady tylko przez pryzmat fajerwerków i nowinek technologicznych, ten akapit przez długi czas byłby laurką dla Sony. DualSense to wciąż urządzenie, które próbuje oszukać nasz zmysł dotyku. Technologia haptyczna pozwala poczuć fakturę powierzchni - od piasku po metal - a adaptacyjne spusty stawiające fizyczny opór (np. przy naciąganiu cięciwy łuku) to wciąż niedościgniony wzór immersji w grach AAA. Kiedy deweloperzy odpowiednio wykorzystają te funkcje, wrażenie jest piorunujące i sprawia, że powrót do zwykłych wibracji wydaje się krokiem wstecz.
Microsoft w tej kwestii pozostaje najbardziej konserwatywny. Kontroler do Xboxa stawia na ewolucję, a nie rewolucję. Nie znajdziemy tu żyroskopu, głośnika czy zaawansowanej haptyki w stylu Sony. Ma sprawdzone wibracje na spustach (Impulse Triggers), które świetnie działają w wyścigach, oraz wciąż dyskusyjne zasilanie bateriami AA. Dla jednych to archaizm, dla innych wolność - padł pad? Wymieniasz akumulatorki w 10 sekund i wracasz do gry, nie będąc uwiązanym kablem jak w przypadku szybko rozładowującego się DualSense.
Warto też wspomnieć o kulturze pracy i kompatybilności. Pad od Xboxa to król PC. Dzięki temu, że Microsoft włada systemem Windows, ich kontroler działa na zasadzie „podłącz i graj” z niemal każdą grą na komputerze osobistym. Ikony przycisków w grach na PC są domyślnie dostosowane do układu A-B-X-Y. DualSense na PC radzi sobie coraz lepiej, a Steam świetnie wspiera jego funkcje, ale wciąż zdarzają się gry, które nie rozpoznają go natywnie lub nie wyświetlają odpowiednich ikon, co wprowadza konfuzję. Jeśli chodzi o jakość wykonania, oba obozy mają swoje za uszami. Plastiki w obu przypadkach są solidne, ale problem dryfujących analogów (stick drift) jest plagą współczesności. Mechanizmy potencjometrów zużywają się, powodując, że kamera lub postać poruszają się same. To problem systemowy, wynikający z oszczędności producentów na podzespołach, i niestety ani Sony, ani Microsoft w standardowych wersjach padów nie rozwiązali go definitywnie, zmuszając najbardziej wymagających graczy do inwestowania w drogie wersje „Pro” i „Elite”, gdzie czasem (choć nie zawsze!) zastosowane są trwalsze komponenty lub wymienne moduły.
Nintendo przy Switchu 2 wykonało jednak gigantyczny skok technologiczny, nadrabiając zaległości z nawiązką. Największą zmianą, na którą czekali fani wyścigów, jest wprowadzenie w końcu analogowych spustów. Gaz i hamulec nie działają już zero-jedynkowo. Mamy pełną kontrolę nad wychyleniem, co stawia nowe pady Nintendo na równi z konkurencją w grach samochodowych. Dodatkowo, „Wielkie N” udoskonaliło swoje wibracje HD Rumble, które teraz precyzją niebezpiecznie zbliżają się do haptyki Sony. Ale prawdziwym game changerem w nowych kontrolerach Nintendo miało być zastosowanie technologii opartej na efekcie Halla w drążkach analogowych. Zamiast mechanicznych potencjometrów, użyć miano magnesów, co całkowicie wyeliminowało by problem driftowania (samoistnego poruszania się postaci). Niestety, ale tak się jednak nie stało i problem, który był zmorą poprzedniej generacji, będzie straszył w obecnej.
Wybór serca czy rozumu?
Odpowiedź na pytanie „który pad jest lepszy” stała się w 2026 roku trudniejsza niż kiedykolwiek. Jeśli priorytetem jest dla Ciebie maksymalna, niemal kinowa immersja i fizyczne odczuwanie gry, DualSense od Sony wciąż dzierży palmę pierwszeństwa, mimo swoich problemów z baterią. To sprzęt dla tych, którzy chcą „czuć” grę na opuszkach palców.
Z kolei kontroler Xboxa to wciąż wybór pragmatyczny i uniwersalny. To „wół roboczy” gamingu - najwygodniejszy dla fanów asymetrii, bezproblemowy w obsłudze na PC i niezawodny dzięki wymiennym ogniwom. Brakuje mu finezji, ale nadrabia ergonomią. Nintendo natomiast przestało być chłopcem do bicia w kwestii kontrolerów. Wraz ze Switchem 2 i jego nowymi akcesoriami, udowodnili, że można połączyć innowacyjność z trwałością. Nowe pady Nintendo to jednak tylko ciekawostka anizeli czarny koń tego wyścigu.
Ostatecznie, najlepszy pad to ten, o którym zapominasz podczas gry. Ten, który staje się przezroczysty dla Twojej uwagi, pozwalając Ci całkowicie zanurzyć się w wirtualnym świecie. Dziś każdy z trzech wielkich graczy oferuje coś unikalnego, a my - jako gracze - jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że niezależnie od platformy, trzymamy w rękach kawał świetnej technologii.
Przeczytaj również
Komentarze (25)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych