2026 rok powinien należeć do CD Projekt RED. Studio ma tyle w zanadrzu...
W historii branży gier wideo niewiele było tak spektakularnych powrotów z krawędzi, jak ten, który stał się udziałem CD Projekt RED.
Po trudnym i kontrowersyjnym debiucie Cyberpunka 2077, polskie studio przeszło długą i wyboistą drogę, by dziś z podniesionym czołem patrzeć w przyszłość. To, co wydarzyło się w ostatnich latach, to nie tylko zwykłe naprawianie błędów, ale gruntowna odbudowa zaufania, która przyniosła niesamowite efekty.
Dziś, patrząc na przygodę V w Night City, mamy do czynienia z produktem kompletnym, dojrzałym i oszałamiającym pod każdym względem. Cyberpunk 2077 nie jest już tylko grą, która działa - to tytuł, który bez kompleksów może rywalizować z największymi produkcjami w historii tego medium. Projektantom udało się stworzyć świat tak gęsty od emocji i detali, że dla wielu graczy stał się on nowym punktem odniesienia w gatunku RPG.
Coraz częściej słychać głosy, że pod względem narracyjnym i kreacji świata, opowieść o buncie przeciwko korporacjom wygrywa nawet z kultowymi tytułami od Bethesdy. Porównania do serii Fallout nasuwają się same, jednak to właśnie polskie studio postawiło na bardziej ludzką, intymną i filmową perspektywę. Night City ma duszę, której próżno szukać w postapokaliptycznych pustkowiach tworzonych przez amerykańskich konkurentów.
Kolejne lata będą przepiękne
Ten sukces stał się fundamentem, na którym CD Projekt RED buduje swój plan na najbliższą przyszłość. I trzeba przyznać, że plan ten wygląda imponująco. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nadchodzący rok 2026 będzie momentem przełomowym, w którym "Redzi" zaczną wspinać się na zupełnie nowy poziom rynkowej dominacji. To ma być początek magicznego okresu dla wszystkich fanów studia.
Najbliższe dwa, może trzy lata zapowiadają się dla polskiego dewelopera wyjątkowo dobrze, a fundamentem tego optymizmu są konkretne projekty. Najbardziej elektryzującą informacją, która krąży w kuluarach, jest zapowiedź trzeciego wielkiego rozszerzenia fabularnego do Wiedźmina 3. Choć wydawało się, że historia Geralta została domknięta w Krwi i Winie, studio ma dla nas jeszcze jedną, pożegnalną niespodziankę.
Zgodnie z doniesieniami, dodatek ten ma zadebiutować w połowie 2026 roku. Jego zadanie jest podwójne: z jednej strony ma ostatecznie pożegnać Białego Wilka jako głównego protagonistę, a z drugiej - stać się pomostem prowadzącym nas prosto do Wiedźmina 4. To strategiczny ruch, który pozwoli graczom łagodnie przejść do nowej ery i nowej trylogii, która czai się tuż za rogiem.
Wiele wskazuje na to, że to właśnie w tym rozszerzeniu zobaczymy pierwsze poważne kroki Ciri jako nowej liderki serii. Twórcy prawdopodobnie chcą nam pokazać jej początki i ewolucję w ramach znanego już świata, aby w samej "czwórce" nie tracić czasu na przydługie prologi. Dzięki temu Wiedźmin 4 od pierwszej minuty będzie mógł uderzyć z wysokiego pułapu, rzucając nas w wir nowej, epickiej przygody.
Po DLC do Wiedźmina 3, nadejdzie czas na wisienki na torcie
Właśnie tak zaplanowana promocja ma przygotować grunt pod premierę Wiedźmina 4 w 2027 roku. Trzeci dodatek do Dzikiego Gonu będzie w rzeczywistości wielką kampanią marketingową nowej gry, budującą napięcie i oczekiwanie na skalę, jakiej branża dawno nie widziała. Druga połowa 2026 roku ma być okresem, w którym będziemy zasypywani nowymi materiałami, trailerami i fragmentami rozgrywki z nowej trylogii.
Jednak Wiedźmin to nie tylko przyszłość, ale i szacunek do przeszłości. CD Projekt RED doskonale zdaje sobie sprawę, że pierwsza część przygód Geralta dla wielu współczesnych graczy stała się po prostu niegrywalna. Archaiczny system walki i ograniczenia techniczne silnika Aurora skutecznie odstraszają nowych fanów od poznania korzeni sagi. Dlatego zapowiedziany remake pierwszej części jest tak istotnym elementem układanki.
Przeniesienie Wyzimy i okolic na nowoczesny silnik graficzny (Unreal Engine 5) sprawi, że początek drogi Geralta zyska zupełnie nowy wymiar. Dla weteranów będzie to powrót do ukochanych miejsc w jakości, o jakiej marzyli, a dla nowych graczy - idealna okazja, by nadrobić zaległości. Premiera tego remake’u tuż po debiucie Wiedźmina 4 może być świetną odskocznią i nostalgicznym powrotem w buty totalnie legendarnego zabójcy potworów.
Obok projektów czysto fabularnych, w studiu trwają prace nad czymś, co budzi tyle samo ekscytacji, co pytań. Projekt Sirius, tworzony przez studio The Molasses Flood, ma wprowadzić świat Wiedźmina w wymiar sieciowy. Do dziś nie mamy pewności, czy otrzymamy ogromne RPG z funkcjami online, czy może pełnoprawne MMORPG. Plotki o problemach i zmianach koncepcji sprawiają, że to najbardziej tajemniczy punkt w grafiku studia.
Mimo wolniejszego tempa prac nad Siriusem, fani kooperacji wciąż liczą na unikalną przygodę, która pozwoli wspólnie z przyjaciółmi polować na potwory. Być może będzie to coś na kształt gry survivalowej w świecie fantasy, a może innowacyjne podejście do wspólnego opowiadania historii. Nawet jeśli na premierę przyjdzie nam poczekać nieco dłużej, potencjał drzemiący w tym tytule jest ogromny.
Cyberpunk też wyjdzie z cienia
Ale CD Projekt to nie tylko miecze i magia. Studio udowodniło, że potrafi tworzyć fascynujące science-fiction i nie zamierza odpuszczać tego kierunku. Już teraz uformowano specjalny zespół, który zajmuje się kontynuacją Cyberpunka, znaną pod kryptonimem Project Orion. Zespół ten, stacjonujący w nowym oddziale w Bostonie, ma w najbliższych latach gwałtownie urosnąć, stając się drugą potężną nogą studia.
Strategia jest jasna: po premierze Wiedźmina 4 studio chce wejść w tryb pracy nad dwiema wielkimi markami jednocześnie. Podczas gdy jedna część firmy będzie rozwijać Wiedźmina 5, druga rzuci wszystkie siły na dopracowanie nowego Cyberpunka. To model pracy, który stosują najwięksi giganci branży, jak Rockstar czy Ubisoft, a CD Projekt ma ambicje, by stać się jednym z nich.
Wisienką na torcie planów dewelopera jest projekt Hadar. To zupełnie nowe, autorskie uniwersum, które nie bazuje na żadnej książce ani licencji. Na razie znajduje się on w fazie koncepcyjnej - twórcy tworzą zarysy świata, jego historię i fundamenty. Choć na grę poczekamy pewnie do końca dekady, sama świadomość, że studio tworzy coś od zera, pokazuje ich ogromną pewność siebie i kreatywny głód.
Dodatkowo studio coraz odważniej poczyna sobie w innych mediach i formatach. Współpraca przy tworzeniu nowej karcianki w świecie Cyberpunka to tylko jeden z przykładów rozszerzania marki poza ekrany monitorów. Sukces anime Edgerunners pokazał, że fani chcą chłonąć te światy na różne sposoby, co otwiera przed firmą zupełnie nowe strumienie przychodów i możliwości promocji.
Choćby dzięki CD Projekt RED lubię być... graczem
Wszystkie te elementy składają się na obraz firmy, która nie tylko wyciągnęła wnioski z przeszłości, ale też zyskała nową energię do działania. CD Projekt RED wchodzi w 2026 rok jako gigant, który ma do opowiedzenia wiele nowych historii. Kumulacja premier dodatków, zapowiedzi nowych części i odświeżania klasyków sprawi, że o polskim studiu znów będzie głośno w każdym zakątku świata.
Dla nas, graczy, oznacza to jedno: nadchodzi naprawdę świetny okres. Czas, w którym polska kreatywność znów będzie wyznaczać standardy dla całego segmentu AAA. Rok 2026 będzie tylko początkiem tej drogi, a kolejne lata utwierdzą nas w przekonaniu, że najlepsze rozdziały w historii CD Projekt RED są jeszcze przed nami.
Przeczytaj również
Komentarze (11)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych