Gry Singleplayer

Najlepsze gry singleplayer z minionej dekady. Te produkcje na zawsze pozostaną w naszej pamięci

Kajetan Węsierski | 15.11, 21:30

Ostatnia dekada to dla wielu osób pewne przekazanie pałeczki w branży gier wideo. Gry singleplayer zostały bardzo mocno zepchnięte na drugi plan, względem tych przeznaczonych dla wielu osób. Największe produkcje sportowe, FPS czy po prostu szeroko pojęte battle royale podbiły serca ogółu i sprawiły, że to właśnie w przedstawicielach tych gatunków przesiaduje najwięcej osób z młodszego pokolenia. 

Nie oznacza to jednak, że produkcje przeznaczony dla pojedynczych graczy i skrajnie nastawione na fabułę, miały gorszy czas. Co to, to nie! Wciąż mamy tu do czynienia z bardzo mocno ugruntowaną pozycją i rokrocznie pojawia się tak wiele kapitalnych gier singleplayer, że trudno byłoby o tym zapomnieć. Dziś postaram się Wam to udowodnić, choć oczywiście w bardzo subiektywnej formule. 

Pozwólcie, że przedstawię Wam dziesięć produkcji nastawionych na fabułę, które w ostatniej dekadzie zrobiły najwięcej zamieszania. Samych tytułów było oczywiście więcej, więc pozwolę sobie zbudować poniższe zestawienie drogą gustu (z zachowaniem pewnej przyzwoitości). Co więcej, chętnie poznam Wasze zestawienia, aby przekonać się, jak wygląda to w Waszym przypadku. Nie przedłużając, oto prawdziwe tuzy branży: 

Red Dead Redemption 2

Zacznijmy od wspaniałego tytułu w klimatach Dzikiego Zachodu od Rockstara. Znakomita opowieść pod każdym względem - począwszy od świetnie napisanej fabuły, przez znakomitych bohaterów, aż po udźwiękowienie i warstwę wizualną. Wszystko stało tu na najwyższym poziomie i nawet po latach od premiery trudno znaleźć większe wady, które wpływałyby na ogólną ocenę tego, co oddano w nasze ręce. 

Disco Elysium

Grałem w wiele gier singleplayer i mnóstwo takich, które oferowały absolutnie niesamowitą fabułę. Na samym szczycie każdego z takich rankingów musiałbym jednak umieścić niepozorne Disco Elysium. Stosunkowo mały projekt okazał się wielkim hitem, a to, w jaki sposób twórcy podeszli do opowiadanej historii, jest prawdziwym dziełem sztuki. Sprawdźcie sami, bo gwarantuję, że wciągniecie się jak w naprawdę dobrą książkę. 

The Legend of Zelda: Breath of the Wild

Jeden z lepszych otwartych światów, z jakimi miałem przyjemność obcować, serio. Najgłośniejsza odsłona przygód Linka zdobyła serca milionów fanów na całym świecie i próżno być tym zaskoczonym. Właściwie można niemal odnieść wrażenie, że stała się punktem odniesienia dla twórców produkcji singleplayer. Znakomite dzieło i jedna z najlepszych produkcji dostępnych na Nintendo Switch. 

The Last of Us

Czemu nie „dwójka”? Cóż, to przy debiutanckiej odsłonie z PlayStation 3 miałem największy efekt „wow”. W chwili premiery produkcja od Naughty Dog przeskakiwała wiele innych pod względem oprawy wizualnej i nawet dziś niespecjalnie się zestarzała (choć biorąc pod uwagę odświeżenia, deweloperzy myślą inaczej). Cudowna opowieść, od której nie dało się łatwo oderwać. Właśnie czegoś takiego potrzeba. 

Bloodborne

Nie jestem największym fanem soulsów na świecie, ale nie potrafię nie docenić tego, jak znakomitą grą jest Bloodborne. To dalej jeden z najlepiej przyjętych tytułów na wyłącznosć dostępnych na PlayStation, a to najlepiej świadczy o jego - można by rzec - jakościowej nieśmiertelności. Wizja oraz budowa świata wciągały jak mocny wir i nie pozwalały się wyswobodzić przez długi czas. 

Super Mario Odyssey

Nie można w tym wszystkim zapomnieć także o innym tytule (prócz The Legend of Zelda), który dostępny jest wyłącznie na Nintendo. A mowa tu o Super Mario Odyssey, które było kolejnym milowym krokiem dla marki związanej z najbardziej rozpoznawalnym hydraulikiem w popkulturze. Świat był tu piękny, jakość mechanik niemal perfekcyjna, a kolejne znajdźki i pomysły deweloperów wywoływały opad szczęki. 

Uncharted 4: Kres Złodzieja 

Mówiąc o najlepszych grach dla pojedynczego gracza, nie można zapomnieć o serii Uncharted - a skupiając się na tych, które debiutowały w minionej dekadzie, trzeba wspomnieć o najnowszej pełnoprawnej odsłonię przygód Nathana Drake’a. Jest to tytuł dopracowany w najmniejszych szczegółach i od początku do końca zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie. Jeśli wciąż (jakimś cudem) nie graliście, koniecznie nadrabiajcie. 

God of War (2018)

Tak, jak zapewne God of War: Ragnarok będzie rozpatrywany jako jedna z najlepszych gier bieżącej dekady, tak poprzednia część przygód Kratosa bez wątpienia była jedną z najlepszych opcji dla pojedynczego gracza. Grafika top, muzyka top, rozgrywka top - czy potrzeba czegoś więcej? Nawet fabuła okazała się bardziej dopieszczona, niż miało to miejsce kiedykolwiek wcześniej w serii God of War. 

The Elder Scrolls V: Skyrim

Trzeba wspomnieć także o najnowszej części kultowej serii The Elder Scrolls od Bethesdy. Choć już wcześniejsze pozwalały wierzyć, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, to „piątka” weszła na zupełnie nowy poziom i zaoferowała nam jakość rozgrywki, o jakiej wcześniej mogliśmy tylko marzyć. Znakomita historia, przecudowny otwarty świat i angażujące przygody. Prawdziwe opus magnum studia. I to nie byle jakiego. 

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Na sam koniec coś polskiego - i nie jest to bynajmniej jedyna zasługa, za jakąś zdecydowałem się umieścić ten tytuł w takim zestawieniu. To po prostu znakomita gra pod każdym względem. I wiem, że nie zaskoczę absolutnie nikogo, jeśli wspomnę tu o najnowszej części przygód Geralta. Powiem więcej - będę bardzo zdziwiony, jeśli u Was tytuł ten nie znajdzie się w topkach gier singleplayer. CD Projekt RED przeszło samych siebie. 

cropper