Cyberpunk: Edgerunners

Cyberpunk Edgerunners tchnął drugie życie w Cyberpunk 2077. Oto gry, które zostały napędzone przez ekranizacje

Kajetan Węsierski | 28.09, 21:30

Nie ma żadnych wątpliwości odnośnie do tego, że produkcje jednej gałęzi popkultury potrafią skutecznie napędzać inne. Wiecie - gdy wychodzi ekranizacja jakiejś książki, to ta od razu wskakuje na regał z bestsellerami w Empikach. Albo gdy dostajemy film kinowy, który stanowi nową wersję serialu, to ów zawsze przenosi się do pierwszej dziesiątki najchętniej oglądanych na streamingach. Tak to właśnie wygląda w praktyce. 

I trend ten nie omija także gier wideo. Gdy wychodzi film lub serial, który przynajmniej nawiązuje do jakiegoś tworu z naszej ukochanej branży, to z automatu dochodzi do wzajemnego napędzenia. Fani gier kupują bilety do kina, a osoby, które zafascynowały się produkcją filmową lub aktorską, prędko sięgają po oryginał, aby go poznać. Nie jest to niczym nowym, niczym niespotykanym i niczym zaskakującym. 

Dziś chciałbym Wam natomiast przybliżyć właśnie takie produkcje. Zaczniemy od oczywistości, którą poruszyłem już w samym tytule tego tekstu, a później postaram się zaprezentować Wam kilka innych, gdzie swego rodzaju „popularność” wybuchła raz jeszcze po premierze, ale przez wzgląd na świetnie przyjęty film, serial aktorski lub po prostu kreskówkę. Nie przeciągając - zacznijmy listę od…

Cyberpunk 2077

Najnowszym przykładem tego, jak funkcjonuje to w praktyce, jest oczywiście premiera „Cyberpunk: Edgerunners”. Anime, które pojawiło się na Netflixie, znacząco wpłynęło na to, jak często sięga się po grę od CD Projekt RED. Pisaliśmy o tym już jakiś czas temu, a jeśli wciąż nie dowierzacie… Cóż, po prostu zajrzyjcie do zestawienia najpopularniejszych gier ostatnich tygodni na Steamie. 

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Zostańmy przy największym polskim studio, co? Faktem jest bowiem, że gdy tylko zadebiutował serial na Netflix, gdzie główną rolę odgrywa sam Henry Cavill, popularność pozostałych produkcji z uniwersum znacząco urosła. Książki Andrzeja Sapkowskiego stały się bestsellerami, a najnowsza odsłona serii gier od CD Projekt RED znów zaczęła podbijać Steama oraz inne platformy sprzedażowe.

League of Legends

Pamiętacie jeszcze „Arcane”? Na pewno tak! Serial animowany z uniwersum League of Legends od Riota okazała się ogromnym hitem. Wiele osób zgodnie twierdziło (jak przy "Cyberpunku: Edgerunners”), że mamy do czynienia z jedną z najlepszych produkcji bazujących na grach, jakie kiedykolwiek wydano. Jakby tego było mało, niewiarygodnie wysoki poziom oferowała sama animacja. Zdecydowanie topka. 

DOTA 2 

Zostając w tym samym gatunku. I w ekranizacjach od Netflixa. I w kreskówkach… Cóż, chodzi oczywiście o naprawdę przyjemne „DOTA: Dragon’s Blood”, które debiutowało w ubiegłym roku na streamingu. Serial spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem i choć pojawiły się zarzuty, że nie nawiązuje do uniwersum tak mocno, jak mógł, to wciąż trzyma całkiem przyjemny poziom. A kolejne sezony cały czas powstają! 

Sonic 

W tym przypadku trudno mi wskazać jedną grę - pojawiła się ich bowiem cała masa. I wszystkie ponownie zyskały na popularności, gdy w 2003 roku zadebiutowała kreskówka „Sonic X”. Wielu z Was, Drodzy Czytelnicy, na pewno doskonale ją pamięta - swego czasu emitowana była także w naszej polskiej telewizji, a ja pamiętam ją z Jetixa (jeśli nie myli mnie pamięć, przygotowano wtedy nawet specjalną modyfikację logo). Ja sam pokochałem wtedy Superszybkiego Jeża i nie zamierzam się z tym kryć! 

Shenmue

Zdecydowanie jeden z najmniej okazałych przykładów na liście, ale po prostu nie można o nim nie wspomnieć. Seria Shenmue swoje lata świetności ma już za sobą - dziś nie rewolucjonizuje podejścia, jak miało to miejsce przy okazji pierwszych części. Niemniej, gdy w bieżącym roku zadebiutowało anime oparte o ten świat, sprzedaż znów lekko podskoczyła. I trudno się temu dziwić, albowiem klimat nawet dziś jest naprawdę fantastyczny. 

Uncharted

W tym przypadku nie mamy oficjalnych danych, albowiem w momencie premiery filmu, gracze z PC mogli jednie pomarzyć o wcieleniu się w Nathana Drake’a. Nie zmienia to jednak faktu, jak wiele osób ponownie zaczęło mówić o całej serii. Na Twitterze „trendowały” hashtagi związane z najnowszą odsłoną od Naughty Dog, moi znajomi wracali tłumnie do przygód, a ja sam raz jeszcze wszedłem w buty poszukiwacza przygód. 

Prince of Persia

Sam film z Jakem Gyllenhaalem… Cóż, dość przeciętny. Gdy miałem kilkanaście lat, to wydawał się nawet ciekawy - niestety z perspektywy czasu zauważam w nim coraz więcej dziwnych pomysłów. Jakby jednak nie było, wpłynął on swego czasu na to, że o serii gier od Ubisoftu ponownie zrobiło się głośno. I to fantastyczna sprawa, albowiem uważam, że nawet dziś zasługuje ona na zdecydowanie większy rozgłos. 

Digital Monster

Ten przykład jest wyjątkowy, albowiem w praktyce mówimy tu przecież o czymś na wzór Tamagotchi. W pewnym stopniu była to jednak gra wideo, która w 1997 roku trafiła na rynek z zamiarem jego podboju. I choć sprzedaż była spora, to w skali globalnej fenomen wybuchł dopiero dwa lata później, gdy w telewizji zaczęto emitować anime „Digimon Adventures”. Jestem przekonany, że nie brakuje tu fanów tej marki! 

Castlevania

Tu podobnie, jak w przypadku kilku wspomnianych wyżej przykładów, nie chcę mówić o jednej grze, a całej marce. Faktem jest bowiem, że produkcje, które w pewnym sensie zdefiniowały gatunek, dostały w minionych latach znaczny zastrzyk popularności za sprawą kreskówki dla dorosłych, za którą odpowiada… A jakże, Netflix! Animacja zebrała wielu fanów, a po oryginalnym zamczyskach zaczęło przechadzać się coraz więcej śmiałków. 

cropper