Kinowe premiery

10 wielkich premier filmowych w 2022 roku, których nie znajdziecie na Netflix czy Disney+

Kajetan Węsierski | 22.09, 21:30

Żyjemy w tak bezprecedensowych czasach, że gdy mówimy o wielkich premierach filmowych, to nie odnosimy tego już wyłącznie do kin. Prawda jest taka, że obecnie wysokobudżetowe hollywoodzkie hity mogą trafiać równie dobrze na wiele platform streamingowych. A ich wojny napędzają tylko całą machinę, sprawiając, że rzucane są coraz większe pieniądze, angażowanie coraz więksi aktorzy, a marketing niekiedy wręcz przyćmiewa ten z dużych ekranów. 

Fakty są jednak takie, że statystycznie rzecz biorąc, w dalszym ciągu kina oferują najwięcej premier z najwyższej półki. To właśnie tam musimy się wybrać, aby w dniu debiutu móc oglądać największe marki, najgłośniejsze kontynuacje i najbardziej dochodowe dzieła. Sam jestem natomiast w gronie osób, które wierzą w swego rodzaju „magię kina” i uwielbiają sam proces i całą tę otoczkę. 

Dziś chciałbym wspomnieć o dziesięciu wielkich premierach filmowych, które czekają nas jeszcze w tym roku, a po które będziemy musieli wybrać się do najbliższych placówek z dużymi ekranami. Oczywiście - większość z nich prawdopodobnie w przeciągu najbliższych miesięcy zadebiutuje także na platformach VOD, ale do tego czasu pozostają wyłącznie kina. Oto tytuły, na które warto czekać! 

Amsterdam (7 października)

Zacznijmy od produkcji, której premiera jest zdecydowanie najbliżej nas. Akcja filmu rozegra się w latach 30. ubiegłego wieku, a my poznamy trójkę przyjaciół, którzy stają się głównymi podejrzanymi w sprawie pewnego niewyjaśnionego morderstwa. Opis brzmi może dość sztampowo, ale na ekranie będziemy mogli podziwiać prawdziwą śmietankę aktorską. Christian Bale, Margot Robbie, Rami Malek, Robert De Niro i wiele, wiele więcej…

Halloween Ends (14 października)

Gdy zadebiutował „Halloween” w 2018 roku, będąc czymś na wzór nowego otwarcia horrorowej serii, chyba niewielu spodziewało się, że twórcy pójdą za ciosem i przygotują dla nas kontynuacje! Za reżyserię odpowie oczywiście David Gordon Green i będzie próbował przygotować typowo październikowe kino grozy. Jak tym razem skończą się potyczki z Myersem? Aby się przekonać, czemu skoczyć do kin. 

Black Adam (21 października)

Jasne, kino o superbohaterach nie jest dla każdego - doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy muszą oczekiwać kolejnego dzieła wchodzącego w skład DC Extended Universe. Niemniej, mówimy o jednej z tych produkcji, która prawdopodobnie po koniec roku znajdzie się w czołówkach rankingów, jeśli chodzi o box-office. A że główną rolę zagra tu Dwayne Johnson, to prawdopodobnie tylko dodaje jakości. 

Armageddon Time (28 października)

Nie, to nie jest film o końcu świata, jaki mógłby Wam przyjść na myśl. Dzieło w reżyserii Jamesa Graya ma być bardziej dramatem z pewnymi nietypowymi elementami. Zwiastun prezentuje się zaskakująco dobrze (sprawdźcie sami), a ogromnym plusem produkcji będą aktorska obsada, gdzie na pierwszy plan wysuwają się nieśmiertelny Anthony Hopkins i zjawiskowa Anne Hathaway. Na pewno warto wybrać się do kina. 

Black Panther: Wakanda Forever (11 listopada)

W tym roku czeka nas jeszcze jeden seans kinowy z Marvel Cinematic Universe i będzie to bezpośrednia kontynuacja Czarnej Pantery, która zadebiutowała kilka lat temu. Sama produkcja jest o tym ciekawa, że w międzyczasie musieliśmy pożegnać nieodżałowanego Chadwicka Bosemana, a plan na film został całkowicie zmieniony. Co z tego będzie? Trzeba wybrać się do kina, aby o tym przekonać. 

The Menu (18 listopada)

W połowie listopada do kin trafi czarna komedia, gdzie w głównych rolach podziwiać będziemy Anyę Taylor-Joy oraz Nicholasa Houlta. Film opowie nam o małżeństwie, które postanowiło wybrać się na randkę do wyjątkowo ekskluzywnej restauracji, gdzie szef przygotowuje posiłki specjalnie dobrane do gości. I gdy zacznie się wydawać, że jest naprawdę dobrze, prawdziwe sekrety zaczną wychodzić na wierzch… 

Strange World (23 listopada)

Nie można pominąć także świeżo zapowiedzianej animacji Disneya, o której pierwszy raz usłyszeliśmy kilkanaście dni temu w trakcie D23. Film opowie o nietypowej rodzinie podróżników, która będzie przeżywała iście zwariowane przygody. Tu właściwie nie trzeba wiele dodawać - usłyszymy sporo znanych głosów, będziemy mogli zachwycać się aspektami wizualnymi, a prawdopodobnie pod koniec dostaniemy świetny morał. 

Avatar: The Way of Water (16 grudnia)

Najbardziej wyczekiwany film drugiej połowy bieżącego roku przez ogół odbiorców popkultury? Nie dam sobie głowy uciąć, ale mocnym kandydatem do takiego tytułu bez wątpienia byłby sequel „Avatara”, za który ponownie odpowiada James Cameron. Gdy pierwsza część zadebiutowała przed laty, zachwycała możliwościami technologicznymi - teraz ma być jeszcze lepiej, więc po prostu trzeba czekać na finalny produkt.

 https://www.youtube.com/watch?v=a8Gx8wiNbs8&t

Kot w Butach: Ostatnie Życzenie (21 grudnia)

I jeszcze jedna animacja na liście - tym razem Kot w Butach, którego znają chyba wszyscy. Postać, której głosu użycza sam Antonio Banderas, będzie musiała sprostać bardzo trudnej kwestii. Bohater poszuka odpowiedzi, co powinien zrobić z ostatnim ze swoich dziewięciu żyć. Wszystko to jednak zostanie przykryte odpowiednią dawką humoru i przezabawnego komizmu sytuacyjnego, więc dobrze będą bawić się młodsi i starsi. 

Babylon (25 grudnia)

Są tu fani filmów w stylu Hollywood sprzed lat? I dodatkowo tacy, którym znudziły się już wtórne seansy świątecznych filmów po tym, jak choinka zostanie wystrojona? Jeśli tak, to film od Damiena Chazelle będzie idealnym poleceniem. Tu również ogromną zaletą jest obsada - Brad Pitt, Tobey Maguire, Margot Robbie, Olivia Wilde… Brzmi nieźle, prawda? A to zaledwie część gwiazdorskiej listy. 

cropper