Xbox i Activision

Bitwa o Activision trwa. Jeśli Microsoft ją wygra, to zyska więcej, niż może się wydawać

Mateusz Wróbel | 08.08, 20:31

Microsoft zakupując Bethesdę, rozpoczął modę na kupowanie przez korporację innej korporacji. Jednym to się spodobało, drugim wręcz przeciwnie. To zależy od punktu siedzenia, a przede wszystkim tego, z jakich konsol korzystamy w domu - nie ma co się oszukiwać, że użytkownik posiadający Xboxa lub mocnego PC nie będzie przejmował się kolejnymi współpracami Microsoftu, dzięki którym otrzyma na swoją platformę dodatkowe gry.

Poszkodowani w tym przypadku mogą być wyłącznie osoby mające PS5, bo jak doskonale widać chociażby po Starfield, kosmiczny, rozbudowany do granic możliwości RPG trafi wyłącznie na komputery osobiste i Xboxy Series X|S. Działa to natomiast również w drugą stronę, bo Sony kupując kolejne mniejsze zespoły deweloperskie, również uniemożliwia "zielonemu obozowi" granie w hity powstające z myślą o PlayStation.

Osobiście jestem zdania, że gry ekskluzywne są dobre, ponieważ zazwyczaj deweloperzy wkładają w nie więcej serca, niż ma to miejsce przy multiplatformach. Można popatrzeć, jak doskonała jest seria Forza Horizon i jak wielką cieszy się popularnością. To samo tyczy się marki Gears, na której kolejną odsłonę czekam z niecierpliwością. Z drugiej strony mamy God of War czy The Last of Us, o których jakiekolwiek informacje rozpalają do czerwoności - najczęściej w pozytywnym tego słowa znaczeniu - posiadaczy PS5. Takiej jakości nie serwuje nam ani Ubisoft, ani EA, ani Activision, bo klepią w większości przypadków jedne i te same gry.

Activision jest potężne

Call of Duty

O ile przejęcie Bethesdy przez Microsoft było czymś pozytywnym, bo dzięki temu obie firmy urosły w siłę, a sama transakcja przeszła bez wielkich problemów, tak kupno Activision wciąż stoi pod znakiem zapytania. Gigant z Redmond wyłożył na stół aż 68,7 miliarda dolarów, aby nie tylko przejąć studia należące do tej firmy, ale również otrzymać prawa do takich serii, jak Warcraft, Diablo, Overwatch, Call of Duty i Candy Crush. Przynajmniej jedna z nich jest bardzo mocno zakorzeniona w społeczności PlayStation, więc jej ewentualny brak byłby bardzo bolesny.

Mowa tutaj oczywiście o Call of Duty. W ostatnim czasie Sony próbuje przyczynić się do zablokowania lub odłożenia w czasie transakcji między Activision a Microsoftem, zasłaniając się tym, że potencjalna ekskluzywność strzelankowego IP bardzo negatywnie wpłynęłaby na branżę. Z takim orzeczeniem zgadza się nawet sama brazylijska Rada Administracyjna ds. Ochrony Gospodarczej, która chciałaby uniknąć takiego obrotu spraw.

Mówi się, że Sony przez ewentualny brak nowych odsłon serii Call of Duty musiałoby liczyć się z corocznymi stratami na poziomie setek milionów dolarów. To ogromne pieniądze, a tak wielkie dochody dla tej firmy nie są niczym nowym - w przeszłości Activision bardzo chętnie współpracowało z Sony, aby zaoferować beta-testy danego CoD-a na konsolach PlayStation, czy dodatkową zawartość w postaci skórek do operatorów lub możliwość szybszego wbicia EXP-a. Niby nic, ale były to najwidoczniej elementy, które zachęcały najwierniejszych fanów serii do kupowania CoD-ów na PlayStation.

Czy aby na pewno obietnice zostaną dotrzymane?

Destiny 2

Microsoft w okolicach poinformowania o chęci kupna Activision stwierdził, że nie ma zamiaru blokować posiadaczom PlayStation rozgrywki w kolejnych, nadchodzących odsłonach serii Call of Duty. Na razie to jedynie słowa, które równie dobrze mogą okazać się za dwa, trzy lata pustymi obietnicami, bo ktoś ukryje się za "dynamicznie zmieniającym się rynkiem" i jednak stwierdzi, że Call of Duty 2024 czy Call of Duty 2025 będzie ekskluzywne dla PC czy XSX|S. Ba, Microsoft już teraz przedstawia bzdury, pisząc w odpowiedzi na rzeczone obawy brazylijskiego rządu, że "Activision nie ma żadnych wielkich hitów drastycznie wpływających na sytuację branży gier wideo:

"W przypadku produkcji Activision Blizzard, nie ma nic wyjątkowego w grach opracowanych i opublikowanych przez Activision Blizzard, co byłoby pozycją "must have" dla konkurencyjnych dystrybutorów gier na komputery PC oraz konsole i mogłoby zrodzić obawę o naruszenie zasad konkurencji."

Uważam, że właśnie potencjalnego ograniczenia CoD-a czy Diablo w kolejnych latach próbuje uniknąć Sony, które de facto również zapewniło po kupnie Bungie, że kolejne ich produkcje będą multiplatformowe. Może i Destiny 3 czy inny projekt nie będzie ograniczony na jedną lub dwie platformy, ale co będzie za te kilka lat? Tego również nie wiadomo. Microsoft kupując Activision, będzie miał pełne pole do popisu i nawet jeśli nie będzie tego pokazywał na początku, aby nie wyjść na tego "złego", to w przyszłości może baaardzo mocno namieszać na rynku gier. Istotną rolę pełni tutaj budżet giganta z Redmond, o którym Sony może po prostu wyłącznie pomarzyć.

cropper