Komiksowe ekranizacje to nie tylko MCU i DCEU. Te koniecznie trzeba poznać

Komiksowe ekranizacje to nie tylko MCU i DCEU. Te koniecznie trzeba poznać

Kajetan Węsierski | 03.07, 14:00

Gdyby rzucić w eter określenie „ekranizacje komiksów”, to prawdopodobnie wszyscy od razu mieliby w głowie filmy związane z Marvel Cinematic Universe lub DC Extended Universe. Być może od biedy ktoś pomyślałby o Ghost Riderze lub Bladzie, a w niektórych przypadkach o którychś Batmanach sprzed ery Bena Afflecka. Niemniej - zazwyczaj wszystko kręciłoby się wokół tych pozycji, które związane są z superbohaterami. 

A przecież nie na tym kończą się komiksy. Jasne, to właśnie one cieszą się największą popularnością i najszerszymi gronami odbiorców, ale zakres komiksowych opowieści jest znacznie szerszy. Na pewno obejmuje więcej, niż opowieści ze stajni Marvela albo głównego nurtu DC. I w dzisiejszym tekście chciałbym Wam to najzwyczajniej w świecie udowodnić. Być może znajdziecie tu pozycje, które od razu dodacie na swoje listy. 

Zaznaczę jednak na wstępie jedną rzecz - skupię się tu przede wszystkim na serialach, ale na pewno nie zamierzam całkowicie wypierać pozycji z gatunku „superhero”. Będą takie (pewnie nawet domyślacie się, jakie mam na myśli), ale po prostu w żaden sposób nie będą splątane z dwoma hegemonami gatunku w komiksach. Bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do listy - ta jest wszak bardzo ciekawa

Locke & Key

Zacznijmy od stosunkowo niewielkiej pozycji z katalogu Netflixa. Komiksowy pierwowzór od Joe Hilla i Gabriela Rodrigueza to niezwykle głośna pozycja, która stanowi jeden z klasyków horroru w gatunku i jedynym zaskoczeniem jest to, jak późno zdecydowano się na ekranizację. Cóż, może jednak czas zadziałał tu jak najbardziej na korzyść, albowiem dwa sezony, które dotychczas się ukazały, trzymają naprawdę wysoki poziom! 

Lucyfer

Kolejna propozycja, ale tym razem coś znacznie głośniejszego i dłuższego. Choć sam serial dobiegł już końca, to przez naprawdę wiele lat przyciągał do siebie kolejnych fanów diabelskich opowieści. I sobie sprawę, że nie do każdego trafi taki obraz tytułowego Lucyfera, ale bez wątpienia można się naprawdę szybko wciągnąć. Jestem przekonany, że jak już zaczniecie, to nie odpuścicie szybko. 

Dark Matter

Największym minusem tego dzieła, będącego ekranizacją komiksu stworzonego przez Josepha Mallozziego i Paula Mullie’ego (co ciekawe, odpowiadali oni również za scenariusz serialu), jest to, iż dobiegło ono końca wraz z trzecim sezonem. A poziom był naprawdę spoko. Ciekawe podejście do fantastyki i motywów science fiction przyciągało kolejnych fanów z każdym następującym wątkiem. Niestety na kontynuację chyba nie ma co liczyć. 

Deadly Class

Jeszcze gorzej w kontekście anulowania było przy „Szkole Zabójców” na bazie komiksu od Ricka Remendera. Dlaczego? Serial „usunięto” po pierwszym sezonie. I prawdopodobnie wynikało to z niewielkiego zainteresowania, albowiem pod kątem poziomu produkcji oraz jakości tego, co przedstawiono na ekranie, było naprawdę bardzo fajnie. Czuć było ten komiksowy vibe, a bohaterowie zdecydowanie przypominali tych, których mogliśmy kojarzyć z kolejnych fizycznych wydań.

Chilling Adventures of Sabrina

Przyznam szczerze, że raz czy dwa, gdy zaczynałem seans tej opowieści o nastoletniej czarownicy, zwyczajnie się odbijałem. Nie wiem, jakoś nie trafiała do mnie konwencja i wydawało mi się, że twórcy gubią się w próbie balansowania na granicy horroru. Gdy już się jednak wciągnąłem, szybko zrozumiałem, że na wszystko jest tu odpowiedni pomysł i to naprawdę zgrabnie zrealizowany serial. Polecam dać szansę.

The Umbrella Academy

I znów Netflix (trzeba przyznać, że swego czasu wręcz bombardowali nas produkcjami na bazie komiksów) - tym razem ciągle ciesząca się sporym zainteresowaniem „The Umbrella Academy”. Serial w zupełnie nowym świetle przedstawia coś na wzór szkoły mutantów, którą swego czas prowadził Charles Xavier z X-Menów i wychodzi to naprawdę fajnie. Całkiem przyjemne odświeżenie względem DC i Marvela. 

Invincible 

W zestawieniu nie może zabraknąć też animacji (no nie byłbym sobą!) i chyba wszyscy zgodzimy się, że pierwszy sezon adaptacji komiksu superbohaterskiego od Roberta Kirkmana po prostu zasłużył, aby się tu znaleźć. Znakomicie wykreowany świat, niezwykle brutalna perspektywa na sam zamysł nadnaturalnych mocy oraz zwroty akcji, jakich nie powstydziłyby się największe klasyki kina sensacyjnego. 

The Walking Dead

Kolejna pozycja o Roberta Kirkmana, choć tym razem chyba trudno będzie znaleźć osobę, która nie słyszała o tym tytule. Mowa oczywiście o „Żywych Trupach”, które przyniosły autorowi popkulturową nieśmiertelność. Komiksy są wybitne, gry wideo zdecydowanie mają swoich fanów, a serial trzyma taki poziom, jaki powinien. Doskonały dobór aktorów robi swoje i nawet przeciąganie i rozwlekanie całości nie jest w stanie odrzucić od siebie wielbicieli zombie. 

Sweet Tooth

Serial będący dziełem m.in. Roberta Downey’a Jr. to - moim skromnym zdaniem - jedna z najciekawszych propozycji, które w ostatnich latach wskoczyły do katalogu Netflixa. Świetne podejście do tematu, kapitalna warstwa wizualna i ogromne poszanowanie dla komiksowego pierwowzoru. Wszystko to składa się na postapokaliptyczną przygodę, przy której próżno oczekiwać nudy. Dzieje się naprawdę sporo! 

The Boys

I na sam koniec tytuł, który stanowi obecnie jeden z najpopularniejszych seriali bez podziału na kategorie (cóż, przynajmniej w mojej bańce popkulturowej). Trzy sezony (ten najnowszy właściwie cały czas wychodzi) trzymają niezwykle wysoki poziom i pokazują, że temat bohaterstwa nie został jeszcze całkowicie wyczerpany, choć Marvel i DC funkcjonują już od dziesiątek lat. Wystarczyła po prostu… Mała zmiana perspektywy. I tony kreatywności.  

Komentarze (18)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper