Game Pass i PS Pluss

PS Plus, Xbox Game Pass, Ubisoft +... czy kupowanie pudełek na premierę ma jeszcze sens?

Mateusz Wróbel | 24.05, 21:30

Jeszcze kilka lat temu nawet nie pomyślałbym, że będę takim fanem abonamentów. W poprzedniej dekadzie nie kryłem ani przez chwilę zadowolenia ze zrywania folii z nowego, pachnącego pudełka, w którym kryje się płytka z danymi z gry wideo. Dzisiaj nie patrzę na to, w jakiej cenie wyhaczę wersję fizyczną danej produkcji, a w pierwszej kolejności upewniam się, czy przypadkiem nie zadebiutuje ona na premierę w którymś z dostępnych abonamentów.

Powyższy opis sprawia, że zadaję sobie pytanie: czy kupowanie pudełek na premierę ma jeszcze sens? Temat rzeka i uważam, że każdy z Czytelników ma na ten temat swoje własne zdanie. Ja postanowiłem podzielić się własną opinią dotyczącą tego, czy w moim przypadku wchodzi jeszcze w ogóle w grę kolekcjonowanie pudełek, czy też zostałem już całkowicie przekupiony przez usługi Microsoftu, EA, Ubisoftu, a teraz nawet i Sony. Zapraszam do lektury!

Moc subskrypcji

AC Valhalla

Początek mojej przygody z abonamentami był dość nietypowy, ponieważ Xbox Game Passa zakupiłem na miesiąc, aby wyłącznie przetestować kilka pozycji, a następnie się z nimi pożegnać. Były to przede wszystkim tytuły sieciowe, w których nie było możliwości nieukończenia historii. Bardzo nie lubię rozpakowania i niedokończenia kampanii fabularnych w grach single-player, więc chciałem je unikać szerokim łukiem.

Gdy jednak zauważyłem, że kolejne wielkie premiery lądują w usłudze w dniu premiery, nie mogłem przejść obojętnie obok takiego Gears 5. Nabyłem, jeszcze podczas ogromnych promocji zachęcających do opłacania usługi, ponownie Game Passa i zacząłem zapoznawać się także z fabularnymi produkcjami, jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, że poprzez subskrypcje również można świetnie bawić się w grach single-player. Wystarczy tylko mieć odpowiednią ilość czasu i dobrze rozplanować sobie, ile czasu poświęcimy na każdą z pozycji.

Romans z Game Passem trwał w najlepsze i szczerze powiedziawszy, ma on miejsce do dzisiaj. W międzyczasie Electronic Arts zaserwowało nam swoje EA Play, które podczas swojego istnienia raz zostało solidnie przebudowane (zmiany były na wielki plus). Z tej usługi skorzystałem przy premierze nowych Battlefieldów czy NFS: Heat i nie żałuję, bo za zaledwie 60 złotych mogłem ograć dwa premierowe hity. Gdybym kupił pudełka, to wydałbym mniej więcej 500 złotych. Różnica ogromna, prawda?

Ubisoft + EA Play + PS Plus Extra + Xbox Game Pass w akcji

ubisoft Portfolio gier

Jeszcze bardziej zauroczyłem się w Ubisoft+. Jestem wielkim fanem tytułów wychodzących spod szyldu francuskich twórców i byłem uradowany na myśl o możliwości ogrania kolejnego Asasyna, Far Cry'a, Watch Dogsa czy jeszcze czegoś innego - podobnie, jak w przypadku EA Play - za wyłącznie 60 złotych miesięcznie. W tym przypadku oszczędzać można jeszcze prościej, ponieważ Ubisoft wydaje zdecydowanie więcej gier, niż Electronic Arts. 

Gdyby tego było mało, nawet SEGA - bazując na najnowszym raporcie fiskalnym - myśli o stworzeniu własnej usługi, w której znalazłyby się wydawane przez nich tytuły. Sony powoli wdraża swój projekt (odświeżonego PS Plusa w trzech wariantach) w życie, więc z grubych ryb z branży gier wideo pozostaje wyłącznie Nintendo oraz Square Enix/Capcom. Kto wie, może w przyszłości i oni coś wymyślą, choć osobiście wydaje mi się, że zestaw Ubisoft + EA Play + PS Plus Extra + Xbox Game Pass jest wystarczający i raczej powinni myśleć o udostępnianiu swoich pozycji w tych miejscach, aniżeli otwieraniu kolejnej platformy.

Już nie kupuję pudełek

Strażnicy Galaktyki Walka

Dochodzimy do tego, że ostatnie pudełko zakupiłem przy premierze... Marvel: Strażnicy Galaktyki. Chciałem docenić twórców za to, jak świetną grę przygotowali i jednocześnie dać do zrozumienia wydawcy, że takich tytułów single-player chcę więcej. Od października 2021 roku nie wydałem ani złotówki na wersję fizyczną jakiejkolwiek produkcji i wątpię, aby zmieniło się to na przestrzeni następnych miesięcy. W okresie letnim nie będzie prawie w ogóle dużych premier, a i same powyższe abonamenty dużych wydawców pozwalają za niską cenę nadrobić zaległości, z którymi od dłuższego czasu chciałem się "zaprzyjaźnić".

A czy Wy jeszcze kupujecie pudełka, czy, tak jak ja, zostaliście już przekupieni przez wszelakie, wygodne usługi? Dajcie obowiązkowo znać w komentarzach.

cropper