PlayStation 1

PlayStation 1 to tony wspomnień. Te gry z legendarnej konsoli Sony zapamiętam na zawsze

Kajetan Węsierski | 21.05, 17:00

Weekend, więc czas na nieco nostalgii! Jak to bywa, sobota jest zawsze dobrym dniem, aby najzwyczajniej w świecie udać się w podróż do przeszłości. Zaserwować sobie wycieczkę wehikułem czasu o nieco lat wstecz i rozgrzać sobie serducho, wspominając, jak to było dawniej. Umówmy się - większość z nas ma do tego słabość, a okazjonalna tęsknota do minionych czasów jeszcze nikomu nie zaszkodziła. 

Moja historia z branżą gier wideo zaczęła się od PlayStation 2, to fakt. Niemniej, kilka miesięcy po wdrożeniu się w ten sprzęt, znajomy rodziców postanowił pozbyć się PlayStation 1 wraz z niemałym zestawem gier. Nie mam pojęcia, jak do tego doszło, ale ostatecznie konsolę dostaliśmy za darmo, a dla mnie oczywiście największą gratką były gry - wszak i tak mogłem je odpalać na drugiej generacji Sony. 

I tak zaczęło się moje poznawanie tego, co często było starsze nawet ode mnie. Wierzcie lub nie, ale w żadnym stopniu nie przeszkadzało mi to, iż mam do czynienia z grami, które względem tych wydawanych na PlayStation 2 wypadają niekiedy archaicznie. Aspekt wizualny był drugorzędny - najważniejszym elementem było to, jak wiele nowych światów przede mną otwarto. I to do nich chciałbym wrócić - te gry zapamiętam już na zawsze! 

Stuart Little 2

Zacznijmy od stosunkowo mało znanej gry, która była oczywiście przeniesieniem do świata naszej branży postaci z doskonale znanego filmu. Licencjonowana pozycja o małej myszy błyskawicznie mnie kupiła i sprawiła, że zakochałem się w podróżowaniu po Manhattanie. Czułem się wtedy tak, jak w dzisiejszych grach z otwartym światem, a bycie maluchem na tle ogromnych rzeczy dawało masę frajdy i możliwości. 

Spider-Man

Nie mogło tu zabraknąć także odsłony Spider-Mana! Postawiłem na tę z 2000 roku, albowiem właśnie przy niej spędziłem za dzieciaka najwięcej czasu. Choć dziś archaizm jest już nie do zniesienia, to dawniej nie przeszkadzało to w żadnym stopniu. Cudowna opcja, aby poczuć się niczym ulubiony bohater z komiksów dostępnych w salonikach prasowych i kreskówki emitowanej na Fox Kids. 

Toy Story 2 

Jeden z moich faworytów, serio. Nawet jakiś czas temu wróciłem sobie do tego tytułu na PC (kopia gry na Plejaka zaginęła) i wciąż bawiłem się wybitnie. Zwiedzanie domu Andy’ego było nie tylko obowiązkiem, ale także ogromną przyjemnością. Cała masa zadań, świetne projekty kolejnych pomieszczeń i naprawdę trudni przeciwnicy, którzy stawali na naszej drodze. Polecam każdemu nawet dziś.

Crash Team Racing

Klasyk i chyba nie trzeba tu wiele dodawać. Prawdopodobnie mógłbym nie pisać absolutnie nic i każdy doskonale rozumiałby, skąd decyzja o umieszczeniu tu tej gry. W gruncie rzeczy nie znam nawet osoby, która miała przyjemność ścigać się w uniwersum Crasha dwie dekady temu i nie bawiłaby się znakomicie. Świetny konkurent dla Mario Kart i znakomita pozycja dla fanów gier wideo w każdym wieku. 

Final Fantasy VII

Tu mógłbym zacząć dokładnie tak samo, jak w przypadku Crash Team Racing, albowiem ponownie możemy mówić o ponadczasowym i ponadprzeciętnym klasyku. Siódma odsłona serii Final Fantasty to pozycja, w którą grało naprawdę wiele osób, a zainteresowanie odświeżeniem, które ukazało się stosunkowo niedawno, najlepiej potwierdza skalę fenomenu, z jaką mamy tutaj do czynienia. 

Medal of Honor

Za dzieciaka nie rozumiałem tu tyle, ile bym chciał. Mam wrażenie, że kolejne poziomy przechodziłem na pamięć, metodą prób i błędów, próbując poradzić sobie z przeciwnościami. A może po prostu nie doceniam małego siebie? Tego nie wiem, ale wiem za to, że spędziłem na bitewnych polach długie godziny i emocjonowałem się każdym kolejnym krokiem, który mogłem tam postawić. Świetna gierka! 

Tomb Raider

Proszę państwa, Lara Croft! Chyba żadna inna gra w tamtym czasie nie dała mi takiego poczucia przygody, jak właśnie kultowa odsłona Lary Croft. Dziś może być kanciasto, może być niemrawo, a sterowanie zdecydowanie może przybijać, ale wtedy… Cóż, wtedy kompletnie nie odczuwałem jakichkolwiek niedociągnięć. Pierwszy Tomb Raider pozwalał mi poczuć zew przygody, który wcześniej znałem wyłącznie z filmów pełnometrażowych emitowanych na Polsacie. 

Tony Hawk’s Pro Skater 2

Nigdy nie byłem dobry w jeżdżeniu na desce w rzeczywistości. I choć preferuję snowboard niż narty, to w kontekście skatingu częściej stawiałem na rolki. Były jednak momenty, gdy chciałem dawać kolejne szanse deskorolce. I za każdym razem wypadały wtedy, gdy akurat miałem fazę na kręcenie tricków w THPS2. Kultowa już dziś pozycja, która dawała masę zabawy, możliwości i zapoznała mnie ze świetnymi kawałkami. 

Final Fantasy IX

I jeszcze raz Final Fantasty! Przy „dziewiątce” spędziłem prawdopodobnie nawet więcej czasu, niż miało to miejsce przy okazji Final Fantasty 7. Nie umiem wybrać, która podobała mi się bardziej, ale tę część ogrywałem na pewno z większą świadomością - nieco starszy i bogatszy o doświadczenia z poprzedniczki. Znakomity jRPG, który bez problemu da sobie radę nawet w dzisiejszych czasach.

Tekken 3

I na sam koniec produkcja, przy której spędziłem prawdopodobnie swego czasu nawet za dużo godzin! Znakomita bijatyka, najwyższa forma serii (subiektywnie) i punkt odniesienia dla wielu późniejszych bijatyk. Nie brakowało mi tu absolutnie niczego, a setki godzin walk z kumplami przed telewizorem zapamiętam dosłownie do końca życia. Ileż tam było emocji, śmiechu i zdenerwowania. Prawdziwa burza odczuć! 

cropper