Naruto Shippuden Ultimate Ninja Storm 4 wpadło do PS Now i… To cudowna wiadomość!

Naruto Shippuden Ultimate Ninja Storm 4 wpadło do PS Now i… To cudowna wiadomość!

Kajetan Węsierski | 13.05, 21:30

Jakiś czas temu Sony ogłosiło nowe premiery, które zadebiutują w maju w usłudze PlayStation Now. Wiadomość oczywiście rozeszła się bardzo szeroko wśród fanów i niemały wpływ na to ma fakt, iż jeszcze w czerwcu pojawi się zreformowany abonament, który w gruncie rzeczy od pewnego etapu będzie zawierał w sobie obecne możliwości PlayStation Plus, a także wspomniany streaming.

I znaczący jest tu fakt, że samo ogłoszenie nowych gier spotkało się raczej z negatywnym odbiorem. W komentarzach mogliśmy czytać, że pojawiają się beznadziejne gry, nie będzie w co grać, a sama oferta stanowi fatalną reklamę usługi, za którą przecież przyjdzie nam w pewnym momencie dopłacać (oczywiście opcjonalnie). Nie mogę się z tym jednak ani trochę zgodzić, albowiem szalę przechyla u mnie jeden tytuł. 

A mowa tu o Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 4! Tak, zdaję sobie sprawę, iż może to zaskakiwać wiele osób. Nie jest to wszak tytuł, który staje do walki z największymi hitami AAA pod banderą Sony Interactive Entertainment i na pewno nie jest to projekt dla każdego. Jestem jednak przekonany, że absolutnie wszyscy powinni mu dać szansę. Zwłaszcza ci, którzy nie boję się anime. Pozwólcie, że wytłumaczę. 

Naruto Ultimate Ninja Storm

Warto zacząć natomiast od tego, iż twórcy tej serii mają naprawdę długie doświadczenie, jeśli chodzi o jej rozwijanie. Naruto Shippuden Ultimate Ninja Storm 4, które wyląduje w PlayStation Now, jest najnowszą (nie licząc zestawów) odsłoną spośród… siedemnastu! I może zabrzmi to dość nietypowo, ale nawet najbardziej oporni na progres (nie mówię tu oczywiście o CyberConnect2) byliby w stanie przez ten czas wyciągnąć konkretne wnioski. 

Naruto Ultimate Ninja

W samej serii to naprawdę dobrze widać, a jako osoba, która przez wiele lat obserwowała ją z odsłony na odsłonę, mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że postęp jest widoczny gołym okiem. Świetne jest to, iż ekipa twórców rzeczywiście słucha graczy. Recenzje każdej części mają wpływ na kolejną oraz to, w jakim kierunku ona idzie. Więcej przeciwników? Nie ma problemu! Większy nacisk na fabułę? Da się załatwić. I tak dalej…

Śmiało można więc napisać, że pod wieloma względami NSUNS4 jest najlepszą odsłoną, jaka kiedykolwiek się ukazała. Jest najpełniejsza, najbardziej dopracowana i oferuje zdecydowanie najszerszy wachlarz możliwości. Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że nawet badanie konkretnych opcji, które umożliwiło nam CyberConnect2 to zabawa na kilka przyjemnych godzin. A przede wszystkim jest to…

Po prostu dobra bijatyka

Odkładając nawet to wszystko na bok i zapominając o fakcie, iż mamy tu do czynienia z grą wideo bazującą na fenomenalnej serii, jest to zwyczajnie dobra bijatyka. Jasne, nie możemy tu mówić o mechanikach i potencjalne na rozgrywki sportu elektronicznego niczym przy Mortal Kombat, Tekkenie czy nawet Dragon Ball FighterZ, ale jeśli chodzi o „casualową” zabawę, jest zdecydowanie przednio

Dość napisać, że dostajemy tu 106 postaci (wadą jest, że wiele różnych wersji Naruto czy Sasuke), którymi możemy rozgrywać pojedynki. Sprawia to, iż opcji dostosowania wyborów do swojego stylu gry jest serio wiele. A w przypadku bijatyk tego typu jest to świetna sprawa, choć bynajmniej nie najważniejsza. Wszak umówmy się - największą frajdą jest odtwarzanie pojedynków z anime albo tworzenie zestawień, których nie mieliśmy okazji oglądać w dziele Masashiego Kishimoto.

Sama formuła jest natomiast banalna w swoich założeniach - kilka różnych opcji serii ciosów wręcz (przycisk + kierunek analogiem/krzyżakiem), rzucanie bronią na dystans i oczywiście jutsu, które dzielą się na podstawowe oraz te specjalne, które zużywają bardzo dużo chakry i zabierają równie dużo życia przeciwnikowi. Do tego uniki, garda, skoki i wszystko to, czego można oczekiwać po walkach w 3D

Jakby tego było mało, to jedna z tych gier, które można śmiało określić jako „łatwe do nauczenia, trudne do opanowania po mistrzowsku”. Sprawia to oczywiście, iż próg wejścia jest stosunkowo niski, a nawet osoby, które nie siedzą w gatunku, albo nie miały wcześniej do czynienia z tą serią, będą w stanie błyskawicznie załapać o co tu chodzi i czerpać przyjemność z niesamowicie widowiskowych stać.

Warto spróbować! 

W ramach pewnej konkluzji muszę napisać jedno - choć może wynikać inaczej z tylu pochwalnych słów, na które siliłem się powyżej - nie jest to gra idealna. Ma swoje gorsze momenty i nieco błędów, które można by wymieniać bez zająknięcia. Tak czy inaczej, jest to wciąż po prostu najlepsza gra bazująca na Naruto, jaka kiedykolwiek się ukazała. I kluczem okazał się tu właśnie tryb pojedynków.

Nie trzeba kupować podstawowych postaci, nie trzeba martwić się wydawaniem setek dolarów na ulepszanie mocy i nie trzeba nawet stresować się tym, że chwilę przestaniemy grać, a wszystko się w międzyczasie pozmienia. Zupełnie nie ma tu o tym mowy. W gruncie rzeczy nie ma tu nawet stresu - to jedna z tych bijatyk, które można odpalić w wolnej chwili i odprężyć się tocząc dwa czy trzy szybkie pojedynki. 

Zachęcam Was więc, abyście - gdy już PlayStation Plus z opcją streamingu wjedzie do Polski - spróbowali dać szansę temu tytułowi. Jeśli tylko nie odrzuci Was sam klimat anime (bo znam i takie osoby), dostaniecie coś naprawdę przyjemnego. A kto wie… Być może zrodzi się tu nawet pewne zamiłowanie do kultowej serii o ninja? Ten tytuł ma wiele, aby po prostu zachęcić do zgłębienia uniwersum. Polecam!