MCU

Marvel ma jeszcze wiele do zaoferowania. Na te pozycje warto czekać w 2022

Kajetan Węsierski | 27.03, 18:00

Rok 2021 był dla fanów Kinowego Uniwersum Marvela niezwykle udany. Na sale z dużymi ekranami powróciły pełnometrażowe produkcje produkowane z rozmachem i ogromną pieczołowitością, a na „świeżo” odpaloną platformę Disney+ napłynęło kilka interesujących seriali, które pokazały, iż twórcy mają jeszcze sporo pomysłów w zanadrzu i nowe pole do ich realizacji. To było dobre 12 miesięcy, bez wątpliwości. 

To jednak już za nami, a w kalendarzach mamy teraz trzy dwójki - rok 2022 geopolitycznie nie przywitał nas zbyt ciekawie, ale bez wątpienia chwile ukojenia można znaleźć w kinach oraz przed własnymi ekranami. Nie samymi grami żyje przecież człowiek, a seriale i pełnometrażowe dzieła od Disneya zdecydowanie mają potencjał do przenoszenia nas do innych światów. Nie mam cienia wątpliwości, że będą to kontynuować. 

W niniejszym tekście chciałbym przedstawić Wam wszystkie filmy oraz seriale wchodzące w skład Marvel Cinematic Universe, które dostaniemy jeszcze w tym roku. Będzie tego sporo i choć mamy już marzec, wciąż czeka nas naprawdę sporo dobra. Wielbiciele komiksowych adaptacji na pewno nie będą mogli narzekać na nudę. Aby jednak niczego nie pominąć, zachęcam do sprawdzenia poniższych propozycji. Zacznijmy od tego, co już za rogiem. 

Moon Knight (30 marca)

Już w przyszłym tygodniu na platformie Disneya zadebiutuje kolejny serial z uniwersum Marvel Cinematic Universe i… Chyba nie ma sensu za wiele o nim pisać. Wszak wystarczy odesłać Was do mojego tekstu, w którym wyjaśniam, dlaczego zwyczajnie warto czekać na tę pozycję. Moon Knight to jedna z ciekawszych i bardziej enigmatycznych postaci z całego komiksowego uniwersum, więc ekranizacja ma ogromny potencjał. 

Morbius (1 kwietnia)

Ten film miał być pierwszym z Marvela, jaki przyjdzie nam oglądać, ale niestety doszło do pewnego przesunięcia. Cóż, patrząc z obecnej perspektywy, to bardzo dobrze - zostało wszak zaledwie kilka dni do debiutu krwiożerczej historii na dużych ekranach i jestem zdania, że zdecydowanie warto czekać. Im bliżej premiery, tym więcej informacji. Te natomiast napawają optymizmem.

Doctor Strange in the Multiverse of Madness (6 maja)

Ta produkcja ma być przełomowa dla Marvel Cinematic Universe oraz jego postrzegania. Mam ogromną nadzieję, że wszelkie zapewnienia nie zostaną rozwiane, a my rzeczywiście dostaniemy seans, który zapamiętamy na bardzo długo. Kilka wątków prawdopodobnie zostanie zamkniętych, a jeszcze inne się otworzą. Cóż, trzeba czekać. Największy minus? Na ten moment polskie tłumaczenie tytułu. I oby tak zostało.

Ms. Marvel (8 czerwca)

W przypadku serialu o młodej Kamali Khan mogę zastosować pewnie zabieg, o który pokusiłem się już w przypadku Moon Knighta. Tu również odsyłam Was do osobnego tekstu, gdzie postarałem się opisać, skąd tak duży fenomen tak młodej (przede wszystkim stażem w Marvelu) bohaterki. Serial będzie miał ogromny potencjał, a ja wierzę, iż zostanie on w pełni zrealizowany. W końcu pozycje na Disney+ nie są ograniczane kinowymi zasadami. 

Thor: Love and Thunder (8 lipca)

Jeśli chodzi o MCU, to właśnie na tę pozycję czekam najbardziej. Choć pierwsze dwa filmy o Thorze były raczej średnie, to w przypadku trzeciego (Thor: Ragnarok) mieliśmy do czynienia z czymś ponadprzeciętnym - wręcz wybitnym. Taika Waititi zrobił robotę, a świadomość, iż odpowiada również za „Love and Thunder” sprawia, iż mam ciarki na samą myśl o tym, co wymyślił tym razem. Czekam bardzo mocno. 

Thor: Love and Thunder

Spider-Man: Across The Spider-Verse - Part One (7 października)

Z najbardziej wyczekiwanej produkcji MCU można bardzo płynnie przejść do najbardziej wyczekiwanej ekranizacji komiksów - bez podziału na jakiekolwiek fundamenty. Kontynuacja animowanych przygód Milesa Moralesa może ponownie - jak w przypadku debiutanckiej odsłony - zrewolucjonizować postrzeganie tego typu produkcji w kinach. Jeśli dostanę coś, co będzie choćby bliskie poziomu „Into the Spiderverse”, to będę ukontentowany. 

Black Panther: Wakanda Forever (11 listopada)

Co twórcy wymyślą w tym przypadku? Nie mam zielonego pojęcia i wręcz boję się zgadywać. Po tragicznej i nagłej śmierci Chadwicka Bosmana pojawia się podstawowe pytanie - co z Czarną Panterą. Wszystko okaże się już w listopadzie i skłamałbym mówiąc, że nie jest to coś, co mnie bardzo ciekawi. Wierzę, że uda się to odpowiednio pociągnąć, a my dostaniemy produkcję choćby wizualnie na podobnym poziomie. 

Black Panter: Wakanda Forever

She-Hulk (2022)

O tej pozycji wciąż wiadomo niewiele, choć jeśli czytaliście komiksy, to na sto procent macie świadomość, że warto czekać. Decyzja o przedstawieniu żeńskiej wersji Hulka jako serial, a nie film pełnometrażowy, wydaje się strzałem w dziesiątkę. Pozwoli bowiem nie tylko na pokazanie pojedynczej przygody, ale także zgłębienie mentalnej strony tej postaci (która jest ultra ważna) oraz jej życia codziennego. 

She-Hulk

What If…? - Sezon 2 (2022)

Pierwszy sezon „What If…?” był całkiem niezły. Mieliśmy odcinki wybitne i do bólu przeciętne. Prawdopodobnie więcej było tych lepszych, więc czekam na to, co tym razem przedstawią nam twórcy. Możliwość eksplorowania alternatywnych wersji wydarzeń, które znamy z Kinowego Uniwersum Marvela, jest naprawdę wciągająca, a pomimo faktu, iż mamy do czynienia z animacją, czuć ten oryginalny klimat. 

What If…? - Sezon 2

The Guardians of the Galaxy: Holiday Special (Grudzień 2022)

Na koniec roku mamy dostać coś bardzo nietypowe - ni to produkcja filmowa, ni to serial. Specjalny epizod (?) o Strażnikach Galaktyki wyjdzie w okresie świątecznym tego roku i ma szansę, by podbić serca fanów MCU. W końcu mówimy o grupie przyjaciół, którym James Gunn przyszykował drugą młodość w popkulturze. Jestem ciekaw, czy zostaną tu położone podwaliny pod pełnoprawną „trójeczkę”. Czekacie na ten eksperyment? 

The Guardians of the Galaxy: Holiday Special

cropper