Ranking Hideo Kojimy. Najlepiej oceniane gry kultowego twórcy

Ranking Hideo Kojimy. Najlepiej oceniane gry kultowego twórcy

Kajetan Węsierki | 12.01, 21:30

Hideo Kojimę kojarzy każdy, kto w grach wideo siedzi częściej, niż co przysłowiową niedzielę. To jeden z najpopularniejszych i najbardziej charakterystycznych twórców w branży, który dostarczył nam już sporo dobra. 

Hideo Kojimy chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, co? Jestem przekonany, że jeśli nie weszliście w ten tekst przypadkiem, klikając go, bo wyskoczył gdzieś na Facebooku, na pewno doskonale wiecie, o kim mowa. Jest to jeden z tych twórców w branży gier wideo, który swoim nazwiskiem potrafi sprzedawać gry. Bez wątpienia można go zaliczyć do grona kilku najpopularniejszych. 

I nie wzięło się to znikąd. Swoją sławę zawdzięcza oczywiście kilku czynnikom, ale głównym i najważniejszym będzie jakość gier, które dostarcza. Wszystkie mają pewne charakterystyczne elementy oraz każdy tknięty jest przez nieco „kojimowskiej magii”, dzięki której przekłada on część swojego zakręconego charakteru na pozycje, które później są wydawane dla graczy. Nietuzinkowy facet z ogromnymi pokładami kreatywności. 

Gier podpisanych jego nazwiskiem pojawiło się w minionych latach naprawdę sporo i warto przejrzeć, jak były powszechnie przyjmowane. Nie będzie to mój prywatny ranking, a perspektywa tego, jak odbierane były jego produkcje przez ogół graczy oraz krytyków. Dla wielu osób może być to podróż w przeszłość, a dla innych mała ściąga, po które tytuły trzeba sięgnąć, a przy których można spasować. Bez przeciągania - zaczynajmy! 

Snatcher

Ten projekt zadebiutował w 1988 roku i chyba to wystarczy, aby stwierdzić, że prawdopodobnie niewiele osób o nim słyszało, a jeszcze mniej w niego grało. Projekt utrzymany jest w klimacie cyberpunku i został w pełni wykreowany (pod względem reżyserii i scenariusza) przez bohatera tego tekstu. To jednak właśnie historia, a nie gameplay, jest tu głównym elementem. 

Policenauts

Przeczytałem gdzieś kiedyś, że ta gra to „Ghost in the Shell” w formie gry wideo. I chyba coś w tym jest. Choć projekt poznałem zaledwie poprzez oglądanie materiału z gry na YouTube (wszak, jak się domyślacie, gra nie jest łatwo dostępna), to wciągnąłem się nie na żarty. Hideo chciał dać coś od siebie dla gatunku gier przygodowych w stylu point&click i można uznać, że mu się udało - oceny były całkiem przyzwoite. 

Boktai: The Sun Is In Your Hand

Mało znany tytuł, ale szkoda byłoby o nim zapomnieć! Produkcja zadebiutowała w 2003 roku na GBA i jest czymś zupełnie innym od pozostałych dzieł Kojimy. Całość stanowi mieszankę kilku gatunków i została opakowana w warstwę wizualną rodem z anime. Bardzo interesujące połączenie nastawione na zwiedzanie lochów i unikanie wykrycia przez wrogów. Zdecydowanie warto sprawdzić, jeśli tylko będziecie mieli okazję. 

Metal Gear Solid: Peace Walker

Ponownie MGS - tym razem odsłona wydana z myślą o PlayStation Portable i kontynuująca wydarzeń z trzeciej odsłony, która debiutowała w 2010 roku. Do dziś mam wrażenie, że Hideo Kojima oraz jego ekipa dokonali tu prawdziwego cudu. To, jak znakomicie wypadł ten projekt na przenośnym sprzęcie od Sony, można rozpatrywać w sferach magii. Właściwie wszystko tu zagrało, a oceny nie mogą zaskakiwać. 

Death Stranding

Najnowsza gra ze wszystkich na liście, ale przecież nie może je zabraknąć! Dla jednych przełomowy tytuł i pozycja, którą trzeba sprawdzić - dla innych najwyżej symulator listonosza. Recenzje i opinie były skrajnie różne, choć z naciskiem na te bardziej pozytywne. Hideo Kojima znów postawił na swoim i dostarczył produkt, który nie tylko rozsadza nam serducho, ale także szare komórki. 

Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots

I wracamy do serii MGS! Tym razem „czwóreczka”, w której Hideo Kojima oraz jego ekipa rzucali nas do lat 80. ubiegłego wieku. Konami dostarczyło naprawdę świetną pozycję i pokazało tutaj, na co stać ich, gdy dostają do rąk technologię z PlayStation 3. Powracaliśmy do roli Snake’a i dla wielu było to najlepszą rzeczą, jaką tylko mogliśmy dostać. Świetna historia, cudownie napisane postacie i akcja, która angażowała w pełni. 

Metal Gear Solid 3: Snake Eater

Ależ to była mocna odsłona! Dla sporej grupy fanów to właśnie ona jest tą najlepszą i w zasadzie nie chciałbym się w tym długo spierać - różnice w tych grach, jeśli chodzi o oceny, są wręcz jednostkowe. W tej części przenosiliśmy się do 1964 roku i w butach Big Bossa musieliśmy mierzyć się z naprawdę trudnym wyzwaniem… Bo chyba tak należy rozpatrywać przechwycenie broni, która pozwalała manipulować ładunkami nuklearnymi! 

Metal Gear Solid 5: The Phantom Pain

Najnowsza pełnoprawna odsłona serii MGS, a więc gra z 2015 roku, również cieszyła się bardzo dobrym przyjęciem. Recenzenci chwalili mechaniki skradania, kapitalny otwarty świat oraz - co jest już standardem - fenomenalnie poprowadzone wątki fabularne. Kojima dostarczył tu naprawdę fenomenalną grę, która pomimo ponad 6 lat na karku, wciąż prezentuje się nad wyraz dobrze. 

Metal Gear Solid

Dla wielu to właśnie ta odsłona stanowiła pierwsze zapoznanie z serią, która sprawiła, że o Hideo Kojimie jest dziś tak głośno. Gra ukazała się początkowo na pierwsze PlayStation i szybko zaskarbiła sobie miłość wielu osób, fanatycznie łącząc elementy akcji oraz skradania. Było to debiutanckie podejście twórcy do technologii 3D i trzeba przyznać, że wyszło mu to lepiej, niż tylko dobrze. 

Metal Gear Solid 2: Sons Of Liberty

Najlepiej przyjętą grą ze wszystkich, jakie w swojej karierze stworzył Hideo Kojima, była „dwójka” z 2001 roku. Co ciekawe, sama produkcja jest czwartą odsłoną serii - stanowi natomiast bezpośrednią kontynuację przygody, o której wspomniałem jedną pozycję wyżej. W ubiegłym roku świętowano dwudziestolecie i z tej okazji wielu fanów powróciło do znanego świata. Zachwyty właściwie nie zmalały.