Cyberpunk 2077 w nowej wersji? To byłoby zbyt piękne

Cyberpunk 2077 w nowej wersji? To byłoby zbyt piękne

Mateusz Wróbel | 09.01, 14:00

Cyberpunk 2077: Samurai Edition okazało się być "fejkiem". I dobrze - CDPR w mojej opinii nie powinno już rozgrzebywać tej gry.

W poprzednim roku kalendarzowym można było naciąć się na plotki dotyczące tego, że Cyberpunk 2077 ma otrzymać nową, bardziej dopakowaną wersję. I nie mowa tutaj o next-genowej edycji zmierzającej na PS5 i XSX|S, a produkcie, w którym znalazłoby się wiele mechanik oraz funkcji niedostępnych w pełnej wersji przygody V.

Informator wyłożył się na jednym

Doniesienia nabrały na sile w połowie kończącego się już tygodnia, bo właśnie wtedy nieznana osoba postanowiła przedstawić Cyberpunk 2077: Samurai Edition. Edycja miałaby być "miękkim restartem", w którym znalazłoby się całkowicie nowe UI, ulepszone SI, zmieniony system lootu, wiele darmowych rozszerzeń i kilka mniejszych elementów, takich jak barber i garaż.

Mówiło się również o wprowadzeniu ogromnej mini-gry swoją wielkością przypominającą Gwinta z Wiedźmina 3 czy o tym, że mniejszych zmian doczeka się sam scenariusz. Rzekomo twórcy mieliby dodać nowe dialogi rozbudowujące romanse z Judy Alvarez czy Panam Palmer - z naciskiem na rozmowy czy SMS-y przez telefon.

Mimo tego, że brak poczucia posiadania obok siebie bliskiej osoby dawał się we znaki i był jednym z większych - w moim odczuciu - minusem gry Polaków, to nie byłem w stanie uwierzyć, że scenarzyści z CDPR wrócili do Cyberpunka 2077, aby dodać nowe konwersacje tracąc przy tym cenne godziny na sprawdzaniu, czy aby na pewno zgrywają się one ze słowami, które wymawia V czy jego towarzysze na przestrzeni całej zabawy.

W tym momencie zacząłem domyślać się, że Cyberpunk 2077: Samurai Edition to jedno, wielkie marzenie fana. Finalnie nie myliłem się, ponieważ osoba odpowiadająca za relacje na linii społeczność - CDPR, Radek Grabowski, zdementował wszelkie spekulacje dzień po tym, jak prawie każdy portal podchwycił temat "Cybera" w dopasionej wersji. Brzmiało to zbyt pięknie i z wielu perspektyw - nieopłacalnie.

To nie ma większego sensu

Uważam, że jeśli nowa wersja Cyberpunka 2077, dodająca chociaż połowę wymienionych wyżej funkcji rzeczywiście miała się ukazać na rynku, trzeba było działać szybciej. Od premiery historii najemnika żyjącego w Night City minął już ponad rok i podtrzymuję to, co już wcześniej podkreślałem - z CP2077 zapoznał się już każdy, kto miał to zrobić. Jedni robili to z uśmiechem na twarzy, drudzy z odgórnym negatywnym nastawieniem, a jeszcze trzeci neutralnie podchodzący do całej sytuacji.

Dzisiaj nie ma to już większego znaczenia, bo ewentualne CP2077: Samurai Edition cieszyłoby się - wbrew domysłom - niezbyt dużym zainteresowaniem. Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie, czy jeśli dzisiaj Star Wars Jedi: Upadły zakon, Mass Effect: Andromeda czy Assassin's Creed Valhalla otrzymałoby nowe rzeczy, o które prosili gracze, to czy bylibyście skłonni zapłacić za nową wersję i móc zapoznać się z tymi zmienionymi historiami raz jeszcze? Ja nie.

Tworzenie wersji z nowymi mechanikami, dialogami czy ogólnie elementami wpływającymi na cały kod gry nie ma sensu również z powodu sporych kosztów i ryzyka. Dodawanie czy modyfikowanie różnych rzeczy z pewnością popsułoby funkcje, które do tej pory działały bardzo dobrze, a na to CDPR nie może sobie pozwolić - wszak w tym roku kalendarzowym zapewne będzie nam dane zapoznać się z fabularnym, dużym rozszerzeniem.

DLC i next-genowa wersja priorytetem

Reasumując - nie róbmy sobie nadziei na to, że Cyberpunk 2077 zadebiutuje w wersji, która doda nowe mechaniki i funkcje. Jasne, otrzymamy DLC, które zapewne wprowadzą fryzjerów, garaż, może i nawet to nieszczęsne metro, ale na pewno nie będą to rzeczy, które diametralnie wpłyną na najważniejsze systemy gry - z naciskiem na system walki. 

Cierpliwie czekam na pierwsze materiały next-genowej wersji. Pozycję RED-ów na pewno sprawdzę na PS5, a jeśli najdzie mnie ochota, przejdę ją po raz kolejny tym razem wybierając żeńską postać i podejmując inne wybory niż przy pierwszym i drugim podejściu na PC. Choć osobiście bardziej doczekać się nie mogę fabularnego DLC - trzymam kciuki za to, aby jakością dorównało ono "Krew i Wino" z Wiedźmina 3.