Forza Horizon 5 to gra dopracowana niemal do perfekcji. Xbox wydał diament

Forza Horizon 5 to gra dopracowana niemal do perfekcji. Xbox wydał diament

Kajetan Węsierski | 17.11.2021, 21:30

Choć nie planowałem wsiąknąć do świata najnowszej odsłony serii Forza od PlayGround Games, to napływające zewsząd informacje sprawiły, że nie mogłem nie dać szansy. I była to znakomita decyzja. 

Może zacznę od tego, że nie jestem ogromnym wyjadaczem w grach wyścigowych. Właściwie miałbym problem, żeby określić siebie choćby jako fana lub wielbiciela gatunku. Jasne - mam za sobą przygody w całej masie produkcji z serii Need For Speed, Gran Turismo, czy godziny przy takich gierkach jak DiRT i Drive Club. Nigdy nie była to jednak wielka miłość, ani coś, co zatrzymałoby mnie na dłużej. 

I pewnie przez wzgląd na to nigdy nie wyczekuję żadnej premiery. Jeśli nadarza się okazja - sprawdzam, a jeśli nie,  po prostu odpuszczam. Nie mam parcia, aby rzucić rozgrzebane tytuły, wsiąść za wirtualne kółko i pościgać się ze sztuczną inteligencją lub kumplami przez sieć (z racji mojego „stażu”, w tym drugim nie mam zbyt wiele szans). Nie odliczam dni do Gran Turismo 7 i nie odliczałem do Forza Horizon 5. 

Jednak siła mediów społecznościowych (gdzie wszyscy w ostatnich tygodniach trąbią tylko o Meksyku) oraz magia Xbox Game Passa, sprawiły, że postanowiłem dać szansę najnowszej grze wyścigowej wydawanej pod banderą Microsoftu. Choć już po zwiastunach wiedziałem, że wygląda wyśmienicie, a recenzje tylko utwierdzały w tym przekonaniu (Wojtek dał przecież dyszkę!), wciąż byłem sceptyczny. 

Nie oceniaj gry po gatunku

Mój sceptycyzm był oczywiście naturalny, ale okazał się zdecydowanie niepotrzebny. Byłem w ogromnym błędzie, zakładając, że skoro sam gatunek nie dał rady mnie wcześniej porwać, to teraz będzie podobnie. Cóż, z bliźniaczego założenia wyszedłem w kontekście metroidvanii i F.I.S.T.: Forged in Shadow Torch (które recenzowałem w tym miejscu). I chyba do dwóch razy sztuka - pora przestać. 

Forza Horizon 5 - deszcz

Ponad sto dwadzieścia gigabajtów danych wreszcie się pobrało, wszedłem do gry, ustawiłem opcje i start! Damn, ależ to był intensywny początek. Uwielbiam, gdy przeróżne dzieła popkultury już na starcie pokazują nam to, co mają w sobie najlepszego! Wszystko, aby potem dowiedzieć się, iż prawdopodobnie, jeśli pokusili się o taki zabieg, chowają jeszcze masę niespodzianek, które mogą to przebić. 

Tak było również w tym przypadku. Cztery różne przejazdy na start, prezentujące zupełnie odmienne rodzaje tras, aut, a nawet wyzwań, pozwalały sądzić, że czeka mnie naprawdę mnogość opcji. Potem stworzenie swojego gravatara, wybór pierwszego auta i rzut okiem na mapę. Szok. Ogromna, imponująca i z całą masą aktywności. Nie ma jednak żadnych ograniczeń - można robić co, kiedy oraz jak nam się podoba. 

Perfekcja w każdym calu 

A wszystkie te zadania są naprawdę różnorodne. Możemy wziąć udział w wyścigu po bagiennych terenach, ażeby za chwilę śmignąć i cykać fotki w środku burzy piaskowej, a następnie spróbować pobić rekord prędkości na odcinkach kontrolnych. No, a jeśli starczy czasu, warto rozbić z dwie czy trzy tabliczki, co nagradzane jest sporym zastrzykiem doświadczenia. Po co? Dla satysfakcji i kręcenia kołem fortuny. 

Forza Horizon 5 - terenówka

Kasa na nowe auta i tuning leci praktycznie z nieba, nie trzeba spędzać długich godzin, by zarabiać i wybijać kolejne poziomy, a wszystko właściwie pędzi miło i przyjemnie - dokładnie tak, jak pojazdy w Forza Horizon 5. Twórcy upchnęli w jednej grze tak wiele mechanik i przeróżnych opcji, iż spokojnie można było je rozbić na trzy różne (a te wciąż byłyby ciepło przyjęte). Brzmi to jak laurka, ale zdecydowanie na to zasługuje - wszystko jest tu wyważone do perfekcji. 

Niezależnie od tego, czy chcemy wejść na 20 minut w przerwie od pracy, czy spędzić cały wieczór w Meksyku, w obu przypadkach będziemy usatysfakcjonowani. A najlepszym potwierdzeniem mojego zachwytu niech będzie to, iż łapałem się na tym, że przez kilkadziesiąt minut jeździłem po prostu po drogach szybkiego ruchu i myślałem o życiu, podziwiając widoki. Bez celu, bez zadań i bez przymusu. To po prostu tak przyjemna zabawa. 

I muszę przyznać jedno, choć nie spodziewałem się, że napiszę to w odniesieniu do produkcji wyścigowej. To jedna z najlepiej dopracowanych gier, w jakie miałem przyjemność kiedykolwiek grać. Jeszcze nigdy nie widziałem pozycji, która tak skutecznie maskowałaby braki (jeśli jakiekolwiek są). Nie potrafię znaleźć poważnej wady, a to zdarza mi się niezwykle rzadko. Forza Horizon 5 to projekt, który od teraz wyznacza standardy gatunku. A poprzeczka wisi naprawdę wysoko.

Trudno się nudzić 

Moim problemem z grami wyścigowymi było to, że dość szybko się nudziłem. Auta - nawet jeśli się różniły - nie dawały mi przyjemności z ich testowania, a po kilku godzinach tory zdawały się bliźniaczo podobne, nie oferując nic ponadto. Jasne, zdaję sobie sprawę, że to amatorska opinia, a najwięksi wyjadacze szybko wskazaliby mi dziesiątki różnic między pozornie podobnymi trasami. 

Forza Horizon 5 - AMG

Niemniej, ja odczuwałem znużenie. W Forza Horizon 5 tego nie ma, absolutnie. Tu cały czas jest coś do roboty. Po kilkudziesięciu godzinach dalej mamy masę „znajdziek” na mapie, sekrety do odkrycia, wyniki do pobicia i kolejne trasy, które zdecydowanie zachęcają, by próbować je pokonać innymi autami (a różnicę w prowadzeniu, przyczepności i prędkości czuje nawet taki „świeżak” jak ja).

Chyba właśnie w ten sposób będzie najsprawiedliwiej ocenić tę grę (jakąkolwiek inną też) - skoro nie umiem się nią znudzić, znaczy, że jest dobra. Tu przy każdym odpaleniu tytułu wciąż mam wrażenie, że zaczynam od nowa. Cały czas jest masa rzeczy do zrobienia, a to przecież dopiero początek. Xbox będzie dalej rozwijał swój hit, oferując coraz to nowsze rozszerzenia, dodatki i eventy. Nie mogę się doczekać, oby więcej takich gier.