Nie tylko Miasteczko Twin Peaks. Najbardziej surrealistyczne seriale w historii

Nie tylko Miasteczko Twin Peaks. Najbardziej surrealistyczne seriale w historii

Dawid Ilnicki | 14.03.2021, 15:00

“Miasteczko Twin Peaks” nieprzypadkowo jest uważane za jeden z kamieni milowych w historii telewizyjnej rozrywki. Serial ten skutecznie pokazał, że widzów zasiadających przed małym ekranem również interesuje to co niezbadane, dziwne, a nawet surrealistyczne. Za sprawą wielkiego sukcesu tej produkcji kolejne stacje otworzyły się na podobne, bardzo nietypowe propozycje. 

W historii telewizji wiele było produkcji przełomowych, które zmieniły jej kształt na zawsze. Obecnie najwięcej w tym kontekście mówi się o “Rodzinie Soprano”, która pokazała, że wielką rodzinną epopeją da się opowiedzieć w trakcie kilku sezonów, w taki sposób, że nie będzie ona sprawiać wrażenia produkcji rozciągniętej, a określenie “epicki” w odniesieniu do takich dzieł, nabierze w języku polskim właściwego znaczenia. Podobnie zadziałało kolejne dzieło HBO “The Wire”, będące swoistym odpowiednikiem XIX-wiecznej powieści, z miastem jako bohaterem zbiorowym. Mało jednak było takich produkcji jak właśnie “Miasteczko Twin Peaks”. Tak nietypowych i oryginalnych, bo serwujących widzom coś zupełnie innego, względem tego do czego się przyzwyczaili. Serial, który na dobrą sprawą można interpretować w przeróżny sposób, a w dodatku pełen jest nietypowych wątków, choć nie związanych z fantastyką, nie pasujących także do rzeczywistości, nie tylko widzianej przez nas na co dzień, ale także tej serialowej.

Niewątpliwie dzieło Davida Lyncha i Marka Frosta przyczyniło się do zainteresowania zjawiskami paranormalnymi w telewizji, ale jednocześnie również otworzyło poszczególne stacje na bardzo nietypowe fabuły, często niezwykle odważne, skomplikowane i wielowątkowe. Późniejsze produkcje to dzieła, o które fani potrafią się kłócić do dziś, co w przypadku serii mających już ponad dziesięć lat jest niezłym osiągnięciem. O dziesięciu tego typu pozycjach piszemy w tym artykule. 

Nowhere Man

Zwyczajna sytuacja: znany fotograf wybiera się na romantyczną kolację z żoną. Zanim wrócą do domu udaje się jeszcze do toalety. Po powrocie nie zastaje jednak partnerki w restauracji. Zapytuje więc właściciela lokalu, którego zresztą zna od lat, czy przypadkiem jej nie widział. Facet jednak go nie poznaje. Na sugestię, by natychmiast przestał żartować, kierownik przybytku odpowiada zgodnie z życzeniem - wzywając ochronę. Nasz bohater, po wielu perypetiach, dociera w końcu do domu. Dziwi go jednak to, że nie może otworzyć drzwi. Gdy w końcu ktoś robi to z drugiej strony, nie poznaje go nawet jego własny pies. Nie mówiąc już o żonie, która jak się okazuje mieszka tu z kimś zupełnie innym…

Tak ledwie zaczyna się jeden z najbardziej pokręconych fabularnie seriali w historii, który polski widz może kojarzyć z wyświetlania w jednej z komercyjnych stacji, w latach 90-tych. Istotnie sam pomysł na scenariusz jest niezwykle oryginalny, co ważniejsze jednak kolejne odcinki wcale nie zatrzymują się na eksplorowaniu tej dziwnej sytuacji, a dobudowują nowe wątki. Te oczywiście prowadzą do wielkiego spisku wokół pewnego zdjęcia, zrobionego przez rzeczonego fotografa, Thomasa Veila, odtwarzanego w tej serii przez Bruce’a Greenwooda. Nie wszystkie części 25-odcinkowej serii są równe, ale i tak warto je zobaczyć. Zgodnie z przewidywaniami intrygę również udało się tu rozwiązać w niezwykle interesujący sposób!

Z Archiwum X

Produkcja, nieprzypadkowo uważana za prawdziwą kwintesencję lat 90-tych w telewizji, długo uchodziła po prostu za nietypowy serial o zjawiskach nadprzyrodzonych, które tropili legendarni agenci Mulder i Scully. Kolejne sezony wprowadzały do tego serialu wiele mocno ironicznych elementów, przy okazji bawiąc się również wszelkimi teoriami spiskowymi, w niespotykany sposób łącząc niemal absolutną powagę z typowo kpiarskim tonem. Dzieło Chrisa Cartera z całą pewnością zawdzięcza wiele “Twin Peaks”, dzięki któremu w modzie zaczęły być wątki paranormalne, naprzemiennie straszące i bawiące w trakcie jedenastu sezonów produkcji z Davidem Duchovnym i Gillian Anderson.

Królestwo (Riget)

Lars von Trier na pełnej petardzie! Ciężko o dziwniejszy serial niż “Królestwo”, nieprzypadkowo rozgrywające się w szpitalu, w którym racjonalność miesza się ze spirytyzmem, a lekarze, którzy teoretycznie powinni zachowywać się konwencjonalnie, tak naprawdę są niezłymi ekscentrykami. Całość robi wrażenie szalonego miksu “Szpitalu na peryferiach” z “Miasteczkiem Twin Peaks” właśnie, dokładając do tego mocno specyficzne, często niezwykle obrazoburcze poczucie humoru tego duńskiego prowokatora.

Lost

Po latach należy przyznać, że pierwszy sezon dzieła Abramsa, Lindelofa i Liebera był dopiero przygrywką do tego co działo się tam później. Rzeczywiście, można było się wtedy natknąć na ludzi, którzy mocno żałowali, że kolejne odsłony nie skupiają się na próbie organizacji życia na Wyspie, gdzie rozbiła się załoga słynnego samolotu Oceanic Airlines 815, a produkcja poszła w zupełnie inną stronę. Czy też należałoby powiedzieć strony, bo przecież wątków było tu co niemiara, a fani do dziś spierają się o co chodziło w poszczególnych epizodach. Serial dorobił się własnej mitologii (Inni, Dharma, Smoke Monster), niezliczonej ilości interpretacji i do dziś jest jedną z tych produkcji, o którą można się spierać. 

Legion

Trzysezonowy serial “Legion”, oparty na postaci wyjętej z komiksów Marvela, to zdecydowanie najbardziej surrealistyczna produkcja z tego podgatunku, która w pełni wykorzystuje jego możliwości, momentami kompletnie nie trzymając się jakiejkolwiek, “twardej” rzeczywistości. Pod tym względem idzie dużo dalej niż choćby - momentami równie zaskakujące - “Doom Patrol”, w którym istotna jest jednak zwarta fabuła. W dziele Noah Hawleya ważniejsza od niej wydaje się zabawa pewnymi motywami, nieustanna zmiana konwencji, przez które oczywiście serial może się okazać dla wielu zbyt awangardowy. Istotnie bowiem, jeśli zestawić go z typowym kinem rozrywkowym, można dojść do przekonania, że “niewiele się tu dzieje”. Tak naprawdę jednak - przy odpowiednim podejściu - mamy tu do czynienia z najciekawszą produkcją superbohaterską, do czasu wejścia na areną “Chłopaków” pod przewodnictwem Billy Butchera.

Carnivale

Znakomita, niestety nie kontynuowana, dwusezonowa seria HBO, rozgrywająca się w latach Wielkiego Kryzysu w USA, które oglądamy oczami poszczególnych członków cyrkowej trupy przemierzającej Stany Zjednoczone. Momentami może się ona kojarzyć z gęstą atmosferą słynnej gry “Sanitarium”. Jeden z bohaterów, grany przez Nicka Stahla Ben Hawkins, obdarzony niezwykłymi zdolnościami, staje się głównym rozgrywającym w odwiecznej walce dobra ze złem, które z kolei uosabia pastor Justin Crowe. Rozmach tej produkcji robił wrażenie, choćby ze względu na ilość nawiązań do różnych religijnych nurtów, niestety jednak - choć planowano jeszcze kilka sezonów - ostatecznie, z uwagi na niskie wskaźniki oglądalności, serial skasowano.

Mr Robot

Kolejny serial, o którego poszczególne elementy widzowie spierali się bardzo długo i do dziś w zasadzie nie ma jednej, oczywistej interpretacji tego co się w nim wydarzyło. Głównie  przez liczne fabularne twisty, bo część wydarzeń w nim prezentowana rozgrywa się wyłącznie w umyśle głównego bohatera, a prywatny dramat jednostki jest tu rozgrywany na tle historii o ostatecznym krachu systemu korporacji (albo na odwrót). Nieprzypadkowo seria Sama Esmaila ma wielu fanów i z całą pewnością nawiązuje do wielu wcześniejszych produkcji z elementami surrealistycznymi. 

Fringe

Kolejnemu serialowi JJ Abramsa, tym razem do współpracy z Alexem Kurtzmannem, udało się całkiem nieźle nawiązać do seriali o zjawiskach nadprzyrodzonych, takich jak “Z Archiwum X”, a do tego uszczknąć coś z niedookreśloności “Lost”, w taki jednak sposób, że nie traci na tym dość zwarta fabuła, która tym razem dotyczy alternatywnych rzeczywistości. Nie wszystkie sezony trzymały równy poziom, ale niewątpliwie jest to udana produkcja fantastyczna z wieloma surrealistycznymi elementami.

Leftovers

Bardzo dobra, trzysezonowa produkcja Damona Lindelofa i Toma Perotty, koncentruje się wokół wydarzenia związanego z nagłym zniknięciem 2% populacji na świecie, z którym radzić muszą sobie bliscy zaginionych osób. Naturalnie przy okazji powstaje wiele teorii na temat tego, co stoi za tym ogólnoświatowym fenomenem, ale mimo ewidentnego ciążenia do wytłumaczeń religijnych, serial bardzo zgrabnie unika jakichkolwiek odpowiedzi, nie sprawiając przy tym również wrażenia, że twórcy tak naprawdę nie wiedzą o co chodzi w ich dziele. Mimo fantastycznej konwencji na pierwszy planie pozostają tu ludzkie dramaty, zapamiętywalne kreacje aktorskie, a serial do ostatniego odcinka ogląda się wręcz znakomicie, mimo tego, że w zasadzie do końca nie dostajemy jednoznacznych odpowiedzi na podstawowe pytania.

Holistyczna Agencja Detektywistyczna Dirka Gently

Produkcja rozrywkowa, która znakomicie łączy kompletny surrealizm, zarówno na poziomie samej fabuły, jak i pojawiających się elementów, z absurdalnym humorem. Tytułowy detektyw, wraz ze swym - momentami wyjątkowo sceptycznym co do jego metod - asystentem, próbują rozwikłać niezwykle trudne zagadki, wymagające często interwencji w innych wymiarach. Niestety dwa sezony serii opartej na twórczości, znanego z podobnych tworów (“Autostopem przez galaktykę”),  Douglasa Adamsa okazało się dla BBC wystarczające, mimo setki tysięcy maili od fanów, żądających kontynuacji serii.

cropper