Top 10 gier na PS4, które nie opuściły granic Japonii

Top 10 gier na PS4, które nie opuściły granic Japonii

Bartosz Dawidowski | 15.11.2020, 08:00

Na szczęście czasy, kiedy nie otrzymywaliśmy w Europie najlepszych RPG-ów wszech czasów z Japonii (np. Xenogears i Chrono Cross) już dawno minęły. Nadal jednak część atrakcyjnych gier z Kraju Kwitnącej Wiśni nie opuszcza granic tego pięknego kraju.

W wielu przypadkach trudno się dziwić wydawcom, że boją się podejmować tematu pewnych mocno "egzotycznych" gier, które nawet Japonii mają bardzo ograniczoną grupę odbiorców. W pewnych jednak przypadkach, takich jak np. marka Dragon Quest, można zachodzić w głowę, czemu dana produkcja nie opuściła nigdy granic Nipponu (lub czemu premiera ograniczyła się wyłącznie do rynków azjatyckich). Poniżej lista takich ciekawych tytułów z PS4, które nadal nie wykonały skoku przez Pacyfik.


10. Crows: Burning Edge

Bandai Namco uznało chyba, że Crows, wydane na PS4 już w 2016 roku, nie przyjmie się na rynkach zachodnich. Szkoda, bo bazująca na świetnej mandze gra, opowiadająca o młodocianych członkach japońskich gangów, zapowiadała się całkiem intrygująco. Tytuł zgarnął też niezłe oceny w recenzjach w Kraju Kwitnącej Wiśni.

9. Dead or Alive Xtreme 3

Istnieje grupa graczy, którym niespecjalnie zależy na wyrafinowanym gameplayu, tylko ma oglądaniu pięknych dziewczyn. O ile w Japonii regularnie pojawiają się dla nich różne propozycje, to na Zachodzie tacy "hiperesteci" mają spory problem, bo wydawcy mało przychylnie patrzą na podobne, seksowne przedsięwzięcia. Dobrym przykładem jest tutaj DoA Extreme 3, skupiające się (przynajmniej w teorii) na siatkówce plażowej, które nigdy nie pojawiło się w USA/Europie, pomimo ślicznej grafiki. W tym przypadku pozostaje zakup wersji azjatyckiej, która została wyposażona w angielską opcję językową.

8. Sengoku Basara 4 Sumeragi

Sengoku Basara 4 zaczęło żywot już w 2014 roku na PS3, ale Capcom wydał rok później rozwinięte wydanie gry na PS4. Ten hack and slash, oferujący ponad 35 postaci z japońskiej historii epoki Sengoku, okazał się całkiem przyzwoity gameplayowo (trochę gorzej było z grafiką), ale niestety nigdy nie wyszedł poza granice Nipponu.

7. Girls und Panzer: Dream Tank Match

Girls und Panzer, które bazuje oczywiście na znanym serialu anime, wyszło na PS4 zaskakująco dobrze. W grze prowadzimy batalie czołgami. Pomimo mangowo-uproszczonej grafiki tytuł wymaga sporej wprawy w sterowaniu (szczególnie, że różne jednostki pancerne cechują się inną charakterystyką jazdy i prowadzenia ognia). Co ważne - gra doczekała się tzw. "wydania azjatyckiego", które tradycyjnie wyposazone jest w opcję włączenia angielskich napisów. Tytuł można więc spokojnie zaimportować.

6. Gintama Rumble 

Bandai Namco stworzyło w 2018 roku całkiem przyzwoitego hack and slasha w postaci Gintama Rumble. Gra stanowi oczywiście adaptację liczącego ponad 350 odcinków anime "Gin Tama" i pojawiają się w niej najważniejsze motywy fabularne z serii. Niestety chyba z powodu mniejszej popularności rzeczonego anime w USA/Europie zdecydowano się, by tytuł pozostał w Azji (pomimo faktu, że przygotowane zostało angielskie tłumaczenie, dostępne w tzw. wersji azjatyckiej gry).

5. Dengeki Bunko: Fighting Climax Ignition

Tytuł, tak jak w wielu niszowych japońskich produkcjach, jest śmieszny, ale w rzeczywistości Dengeki Bunko to całkiem przyzwoita bijatyka. Produkcja nawiązuje do postaci z serii opowiadań "Dengeki Bunko", co samo w sobie jest ciekawe dla fanów japońszczyzny. Gra zapewnia jednak szersze atrakcje niż fanservice dla miłośników postaci z Virtua Fightera, Sword Art Online i innych IP Segi, bo to świetna, arcade'owa mordoklepka 2D.

4. Kyoei Toshi (City Shrouded in Shadow)

Kyoei Toshi to tytuł mogący kojarzyć się z marką Disaster Report. W grze wcielamy się w postać, która musi przetrwać w mieście, na które napadają gigantyczne potwory, zwane Kyoei. Bohater (do wyboru: kobieta lub mężczyzna) musi nie tylko uciekać przed ogromnymi najeźdźcami, ale też przed japońską mafią. Kyoey Toshi to szalona i zaskakująco klimatyczna produkcja. Szkoda, że została pominięta przez wydawców z Europy i USA (chociaż po angielskim wydaniu Disaster Report 4 jest szansa, że ktoś się zainteresuje tym tematem).

3. Persona 5 Scramble: The Phantom Strikers

Chociaż Atlus wspominał o chęci wydania Persona 5 Scramble w Europie/USA (gra debiutowała na japońskim rynku w lutym 2020 roku), to o grze w ostatnich miesiącach zrobiło się niepokojąco cicho. Cały czas czekamy na okienko wydawnicze dla The Phantom Strikers, które zgarnęło wspaniałe recenzje w Japonii. Gra nie tylko zapewnia zaskakująco taktyczny gameplay (pomimo włączenia w rozgrywkę motywów zręcznościowych), ale przede wszystkim niezwykle ciekawą fabułę, która stanowi kontynuację wydarzeń z rewelacyjnej Persony 5. Trzymamy kciuki za wydanie produkcji w angielskiej wersji językowej w pierwszej połowie 2021 r.

2. Ryu ga Gotoku Ishin! (Yakuza Ishin)

Sega niestety zapomniała o stworzeniu angielskiej wersji tego spin-offa marki Yakuza z 2015 roku. Szkoda, bo Ryu ga Gotoku Ishin! to bardzo ciekawa propozycja - nie tylko dla fanów Yakuzy, ale w ogóle historii. Tytuł odchodzi od formuły znanej z pozostałych odsłon serii, przenosząc nas do Japonii z okresu Bakumatsu, kiedy kodeks samurajów był wypierany przez postęp technologiczny i rosnący w potęgę aparat państwowy.


1. Dragon Quest X

Do dzisiaj nie wiem, jak to się stało, że zachwalany Dragon Quest X, który debiutował w 2012 roku na Wii i doczekał się licznych portów (PS4, Switch, PC, smartfony - gra jest przy tym cały czas aktualizowana) nigdy nie pojawił się na rynkach zachodnich. Ten świetny, sieciowy roleplay wciąż cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem fanów w Japonii (cały czas organizowane są konwenty i spotkania fanów) a jego recenzje były bardzo pochlebne (m.in. 36/40 od Famitsu).


cropper