Horizon: Zero Dawn - 9 powodów dlaczego gra odniesie sukces

Horizon: Zero Dawn - 9 powodów dlaczego gra odniesie sukces

Jaszczomb | 26.02.2017, 14:43

Horizon: Zero Dawn niebawem trafi do sklepów i szykuje się wyjątkowo porządna gra na wyłączność konsoli PlayStation 4, a zarazem mocny kandydat na grę roku. Dlaczego tak uważamy? Wypisaliśmy dziewięć powodów.

Piękna piaskownica

W Horizon: Zero Dawn mamy do czynienia z daleką przyszłością, w tysiąc lat po tragicznych wydarzeniach, które zmienił świat na zawsze. Miasta wyniszczały i cały postęp technologiczny zginął gdzieś pod ziemią. Najgroźniejszym elementem ekosystemu stała się maszyna, nie człowiek. Resztki gatunku ludzkiego cofnęły się niemal do prehistorii, mieszkając ze własnoręcznie skleconych chatach, polując w celu zdobycia pożywienia i łącząc się w plemiona. Korzystają co prawda z łuków i innego metalowego sprzętu, ale jest to tylko jedno z dostępnych tworzyw, zostawiane przez pokonane maszyny i służące przy okazji za walutę u handlarzy. Nie szukajcie komputerów czy zaawansowanych technologiczne baz w życiu codziennym tutejszych ludzi.

Świat ten to coś zupełnie oryginalnego i odbiega chociażby od takiego Far Cry Primal. Deweloper nie chciał ograniczeń ludzi pierwotnych jak brak rozwiniętego języka czy prymitywne bronie. Metalowe bestie mają zresztą na grzbietach karabiny i działa, a każda walka składa się z serii wybuchów. Jak do tego wszystkiego doszło? Historię świata i wszystkie jego tajemnice poznamy przez eksplorację i obserwację otoczenia.

Kojima pozazdrościł nowego silnika

Guerrilla Games stanęło przed zadaniem stworzenia otwartego świata w perspektywie trzeciej osoby po serii korytarzowych FPS-ów. Z myślą o produkcjach wykraczających poza ramy strzelanek, studio stworzyło własny i zupełnie nowy silnik, ochrzczony nazwą Decima Engine. Pierwszy raz wykorzystano go przy okazji Killzone: Shadow Fall, a teraz stanowić będzie podstawę Horizon: Zero Dawn, udowadniając swoją wszechstronność.

Decima odpowiada za poprawne funkcjonowanie całego świata gry, włącznie z prawami fizyki i sztuczną inteligencją jego mieszkańców. Gwarancją jakości może tu być sam Hideo Kojima, który zdecydował, że wykorzysta silnik w swojej nadchodzącej produkcji Death Stranding. Fox Engine jest własnością Konami, ale jeśli po tym, co widzieliśmy w Metal Gear Solid V: The Phantom Pain, Kojima był zachwycony możliwościami silnika Decima, to możemy być spokojni o Horizon: Zero Dawn.

Od FPS-a do TPS-a

Mając na koncie serię Killzone, nikogo nie trzeba przekonywać, że ekipa z Guerrilla Games potrafi zrobić porządną strzelankę. Jak jednak poradzą sobie z otwartym światem i kamerą TPP? Twórcy mierzą się z zupełnie nowym wyzwaniem. W swoich FPS-ach kierowali gracza jasno wyznaczonymi ścieżkami, przez co wiedzieli, którędy pójdzie i gdzie spojrzy. Taki typ rozgrywki sprzyja zamieszczaniu oskryptowanych wydarzeń i tworzeniu filmowego (oraz kontrolowanego przez dewelopera) doświadczenia. Ale nie sprawdzi się tutaj.

Horizon: Zero Dawn odda nam otwarty świat, w którym gracz będzie mógł pójść, gdzie tylko mu się podoba. Nie sposób przewidzieć, co dokładnie zrobi, ale studio zapewnia, że zdaje sobie sprawę z wymogu innego podejścia. Eksploracja powinna być rozgrywką samą w sobie, a żeby skierować uwagę gracza w jakieś miejsce, należy to robić subtelnie. Rozumienie tego to połowa sukcesu. Oby tylko za słowami szło umiejętne wykonanie.

 

Niekończące się wyzwanie

Twórcy korzystają z sandboksowej formuły świata z wszystkimi tego zaletami. Gracz ma szybko uzyskać nieskrępowany niczym dostęp do całego świata, gdzie liczne zadania poboczne, wyzwania, znajdźki i okazje do polowania wypełnią czas pomiędzy misjami głównego wątku. Co więcej, wszystko to ma przekładać się na punkty doświadczenia i rozwijać naszą postać, więc warto zainteresować się każdym znacznikiem na mapie.

Czy przesadne rozwinięcie poziomu postaci sprawi, że gra przestanie być wyzwaniem? David Ford z Guerrilla Games zapewnił, że przed graczem ciągle będą stawiane nowe wyzwania i nawet mechaniczne bestie znane z początków gry powrócą w potężniejszych, lepiej opancerzonych wersjach. Nie oznacza to jednak, że będą skalowały się do naszego poziomu. Deweloper otwiera przed nami świat gry, a gdzie Aloy uda się na polowanie – to zależy wyłącznie od nas i wiary we własne umiejętności.

Człowiek wraca na szczyt łańcucha

Horizon: Zero Dawn ukazuje świat po katastrofie, która sprawiła, że natura pochłonęła obszary zabudowane, a ludzkość uległa naporowi mechanicznych potworów. Przez dłuższy okres reszki ludzi próbowały przetrwać, łącząc się w plemiona i wspólnie broniąc przed mechanicznym zagrożeniem, ale to wciąż była nierówna walka.

Z czasem ludzie zaczęli poznawać słabe strony metalowych drapieżników i powoli zaczynają radzić sobie z zagrożeniem. Sytuację zmienia również sama bohaterka, zgłębiając tajemnice metalowej fauny podczas gry. To dzięki jej – a więc naszym – działaniom gatunek ludzki ma szansę wrócić na szczyt łańcucha pokarmowego. Nie można jednak zapominać o sporach między samymi ludźmi i bratobójczych wojnach. Czy po opanowaniu agresji mechanicznych bestii wojownicze plemiona dadzą radę żyć w zgodzie?

Nie tylko łuk

Na materiałach promocyjnych i fragmentach rozgrywki bohaterkę najczęściej widzimy z łukiem w rękach. Jeśli nie dopatrzyliście się niczego innego, to trzeba Wam wiedzieć, że Aloy skorzysta również z innych broni dystansowych (w tym kuszy, urządzenia do zastawiania pułapek i wyrzutni bomb) oraz dzidy na bliskim dystansie. Bronie te będzie można ulepszać i korzystać z kilku rodzajów amunicji, np. z łuku szyć będziemy strzałami zwykłymi lub ognistymi.

Oprócz podstawowego oręża, Aloy jest w stanie pozbawić większego potwora jego działa lub karabinu, jeśli tylko skupi się na atakowaniu odpowiednich miejsc na mechanicznym ciele. Następnie wystarczy podnieść taką giwerę i strzelać do wszystkiego, co się rusza. Bo łuk jest fajny i cichy, ale czasem nachodzi ochota na dłuższą serię z miniguna.

 

Metalowe zagrożenie

Podstawą do stworzenia gry były mechaniczne bestie. Studio zaczęło projektować jedną z nich i w zależności od tego, jakby wyszła, mieli zdecydować, czy w ogóle zaczną prace nad Horizonem. Trwało to kilka miesięcy, ale efekt końcowy był rewelacyjny. Każda najmniejsza część w budowie maszyn pełni jakąś funkcję, co tylko ułatwia wejście w ten świat i sprawia, że możemy uwierzyć w taki scenariusz przyszłości.

Maszyny w dużej mierze zastępują tu zwierzęta i zobaczymy między innymi odpowiedniki koni czy jeleni, ale też tygrysów, krokodyli oraz nosorożców. Są także pewnie nietypowe Żyrafy, mające pełnić rolę ruchomych wież odkrywających rzeczy do roboty na danym fragmencie mapy. Aloy będzie mogła zhakować niektóre z nich, dzięki czemu zyskamy sojusznika, na którym da się jeździć.

Wszechstronna Aloy

W grze znajdziemy aż trzy drzewka z umiejętnościami, do których przypisane zostały odmienne style gry. Mamy tu coś specjalnego zarówno dla osób lubiących pozostawać w ukryciu, jak i dla tych, którzy do walki podchodzą otwarcie. Ostatnie drzewko sprzyja zaś osobom lubującym się w zbieractwie i craftingu.

Wytwarzanie przedmiotów ma grać istotną rolę w Horizon: Zero Dawn. Części do tworzenia amunicji, pułapek, mikstur zdrowia czy tym podobnych pozyskamy ze zbieranych roślin i pokonanych maszyn, a w razie braków, z pomocą przychodzą handlarze, którzy chętnie zaopiekują się naszą walutą – złomem.

Pomyśl zanim ruszysz

Horizon: Zero Dawn w dużej mierze składa się z walki z maszynami, a te są znacznie potężniejsze od naszej bohaterki. Trzeba być sprytnym i atakować słabe elementy metalowych bestii. Nasze ataki pozbawiają też elementów pancerza wroga, więc nie ma co rezygnować, jeśli czułego punktu nie widać od razu. A kiedy ostry grot strzały nie pomoże, do wykorzystania mamy przeróżne bomby i pułapki, także wcale nie jesteśmy tacy bezradni.

Twórcy mają doświadczenie w FPS-ach, ale tutaj celowanie zachodzi z perspektywy trzeciej osoby. Deweloper mówił o tym, jak ciężko było dostosować wspomaganie celowania, gdy do ostrzału jest tak wiele różnych miejsc na ciele maszyny. Ostatecznie asysta celowania będzie funkcjonowała, ale ma być utrzymana na wyważonym poziomie, nie niszcząc naszych planów co do zaatakowania wybranej części cielska maszyny.

cropper