Temat Tygodnia - kartony od Nintendo

Temat Tygodnia - kartony od Nintendo

Rozbo | 20.01.2018, 13:00

Do niedawna sądziłem, że nic bardziej szalonego ponad figurki, kontrolery ruchowe czy maty do tańczenia wymyślić się już nie da. Wtedy wpadło Nintendo, powiedziało "potrzymaj mi piwo" i zaserwowało solidny opad szczęki.

Kto nie ryzykuje, ten nie osiągnie sukcesu. Wielcy gracze naszej branży podejmują je nieustannie. Sony zaryzykowało z technologią VR i teraz ma w swoim portfolio najlepiej się sprzedające gogle na rynku. To nie znaczy oczywiście, że giganci naszej branży rzucają się na głęboką wodę, nie sprawdziwszy wcześniej, na ilu metrach znajduje się dno. Nawet porażka pierwszej koncepcji Xbox One jako centrum domowej rozrywki, była poprzedzona odpowiednimi analizami. Po prostu były one błędne i się nie sprawdziły.

Więcej przeczytacie na:

Nintendo Labo dla Nintendo Switch to nowa forma rozgrywki z... Kartonami w roli głównej

Nintendo Labo zostało uznane za śmieci przez personel sprzątający USK

Ale jest jedna taka firma, której działania - zdawać by się mogło - przeczą zasadom logiki, prawom fizyki, teorii względności, słupkom w Excelu, kodeksowi drogowemu i wszystkim innym zasadom, na jakich opiera się nasz wielki, nudny świat. Wiecie o kim mówię, no wiecie...

Wielkie Nowatorstwo

Nintendo chyba nie bez powodu nazywane jest Wielkim N. Teraz już to rozumiem, bo wcześniej myślałem, że to taka maniera, naleciałość z dawnych czasów, kiedy jeszcze firma z Kioto była niekwestionowanym królem rynku. Wielkość Nintendo polega na tym, że ryzykuje tam, gdzie nie śmieliby ryzykować konkurenci. Ba! Oferuje rozwiązania, które tamtym nie przyszłyby nawet do głowy! Dlatego czasem wywołuje zdziwienie, czasem uśmiech politowania, ale zdecydowanie częściej rozdziawienie gęby z niedowierzania. Ja właśnie miałem rozdziawioną gębę, kiedy zobaczyłem prezentację Nintendo Labo.

Bo Nintendo Labo to kartony. Najzwyklejsze w świecie kartony, które zostały wykorzystane w zupełnie niezwykły sposób. O co chodzi? Postaram się wyjaśnić to w kilku słowach. Modułowa specyfika Switch  pozwala na wykorzystywanie komponentów w różnych pomysłowych grach. Tym razem jednak Nintendo oferuje możliwość budowania kartonowych konstrukcji, które w połączeniem z Joy-Conami i samą konsolką  tworzą niesamowite wręcz machiny. Ciężko to nawet ubrać w słowa, dlatego najlepiej zobaczyć film:

Przyznam szczerze, że w pierwszych minutach materiału zacząłem się głupkowato śmiać, ale im dalej oglądałem, tym bardziej z twarzy znikał debilny uśmieszek, a pojawiało się skupienie połączone z zachwytem. Konstrukcje (zwane odpowiednio Toy-Conami) budowane przy pomocy kartonów z Nintendo Labo w połączeniu z dodawaną do zestawów grą wydają się czymś naprawdę wyjątkowym. Pytanie tylko, do kogo jest to skierowane?

Najdroższa makulatura świata

I to jest w gruncie rzeczy najważniejsze. Oczywiście docelowym odbiorcą będą dzieci w przedziale wiekowym 6-12. Klucz do sukcesu tego patentu to rynek zabawek edukacyjnych, w szczególności takich, które stawiają na kreatywność. Nintendo Labo wydaje się na pierwszy rzut oka rewolucyjne, łącząc ze sobą karton i konsolę, wirtualny świat z realnym. ale przecież LEGO wraz z niektórymi zestawami swojego Technicsa robiło to już wcześniej, tylko od innej strony i przy użyciu innych narzędzi. Wygląda więc na to, że pomysł może chwycić nasze portfele. Tu niestety kończy się zabawa, a zaczyna przeliczanie...

Dwa obecnie ujawnione zestawy Toy-Conów są szalenie drogie (Variety Kit pozwalający stworzenie 5 różnych przedmiotów i wykorzystanie w pięciu minigierkach kosztować będzie ok 240 zł, zaś Robot Kit dzięki któremu stworzymy elementy robota do założenia, to koszt ok. 270 zł.). Można z jednej strony pomyśleć, że to najdroższa makulatura świata, z drugiej jednak płacimy głównie za gry dołączane do tego zestawu. Tu pojawia się więcej wątpliwości. Jak z trwałością kartonów? Czy i za jaką cenę dokupimy same kartony, jeśli te nam się zniszczą (choć mając plany budowy udostępniane z zestawami można będzie próbować stworzyć Toy-Cony we własnym zakresie)? Czy wysoka cena uzasadni charakter gierek - jeśli bedą popierdółkami, szybko się je odstawi w kąt.

Może się jednak okazać, że sama innowacyjność - przynajmniej na początku - przyciągnie do tego produktu ludzi choćby z ciekawości. Przedwczoraj rozmawiałem z kilkoma znajomymi z branży, którzy mają dzieci i byli absolutnie zajarani tym patentem. A co dopiero ich pociechy? Sam mam dwójkę dzieci i jestem w stanie sobie wyobrazić, że będą czekały z niecierpliwością na nowe zestawy Toy-Conów. Do tego należałoby dodać element dostosowywania kartonów do własnych preferencji, możliwość ich obmalowania i obklejenia. Wszak Nintendo już ujawniło zestaw Customization Set z szablonami, naklejkami i kolorowymi taśmami! Czyżby początek wielkiej szajby na punkcie Toy-Conów?

Nowy produkt Wielkiego N trafi do sprzedaży 20 kwietnia 2018 roku (nie znamy jeszcze daty polskiej premiery) i już dziś można składać zamówienia przedpremierowe. Niezależnie od tego, jakie będą losy tego pomysłu, jedno wydaje się pewne i godne uznania - Nintendo przy okazji Labo po raz kolejny pokazuje, jak wszechstronnym urządzeniem jest Switch. Nawet jeśli kartony się nie sprzedadzą, to przynajmniej zrobią świetną reklamę Pstryczkowi, jako konsoli, przed którą nie ma granic...

A Wy co o tym sądzicie. Macie chęć wypróbować Toy-Cony w akcji? Dajcie znać w komentarzach!

 

 

 

 

 

 

 

cropper