Muzyka Gracza - Podsumowanie 2014 roku!

Muzyka Gracza - Podsumowanie 2014 roku!

redakcja | 15.02.2015, 10:02

Sezon podsumowań powoli dobiega końca, dlatego nadszedł czas także na nasz subiektywny rok 2014, oczywiście w pryzmacie muzyki z gier. Tym razem na jeden głos o premierach, koncertach i innych ciekawostkach w telegraficznym skrócie opowie Arek. Do dzieła.

Dla odmiany zaczniemy od Polski, bo zeszły rok przyniósł nam kilka miłych niespodzianek. Kraj nad Wisłą doczekał się własnej growomuzycznej inicjatywy koncertowej – Game on Music. Co prawda grupie Quadrofonia oraz specjalnie z tej okazji powołanemu zespołowi Multiplayer Ensemble udało im się zrealizować raptem jeden koncert, ale nie zbankrutowali, co dobrze rokuje na przyszłość. Również w Krakowie, tym razem pod banderą Festiwalu Muzyki Filmowej można było posłuchać kameralnych aranżacji muzyki z WoWa, Bioshock Infinite czy Diablo II. Tak prezentował się GameOn, którego wisienką na torcie była wizyta samego Garry'ego Schymana. Wierząc facebookowym plotkom w tym roku ma być jeszcze ciekawej,więc miejcie się na baczności.

 

 

Dobrze działo się także w rodzimych premierach. Choć mieliśmy okazję poznać jedynie ułamek tego, co Marcin Przybyłowicz wespół z formacją Percival Schuttenbach przygotowali na potrzeby Dzikiego Gonu, trudno nie być optymistą. Piotr Musiał i Grzegorz Mazur zachwycili nas skromną w rozmiarze, ale klimatyczną oprawą This War of Mine (no i te zwiastuny, po prostu bajka), podobnie Mikołaj Stroiński zabłyszczał przy The Vanishing of Ethan Carter. Tymczasem znany i lubiany Adam Skorupa dał się poznać od całkiem innej strony za sprawą rodzinnej platformówki Juju. Spokojnie jednak, już niedługo wraca do swojej typowej, „poważnej” twórczości dzięki Hatred.

 

Mainstreamową muzykę z gier całkiem sprawnie prezentowaliśmy w Muzyce Gracza, ale w ramach odświeżenia pamięci – powinniście posłuchać The Elder Scrolls Online Brada Derricka (jakość Soule'a bez Soule'a), Destiny Martina O'Donnella i Michaela Salvatoriego (godny, choć nie triumfalny powrót autorów Halo) oraz Call of Duty: Advanced Warfare Harry'ego Gregsona-Williamas i studia Audiomachine (solidny, bombastyczny CoD). Gdy już się z tym uporacie czekają niezgorsze Wolfenstein: New Order Micka Gordona (w połączeniu z singlami Neumond Classics szalenie pomysłowa oprawa FPS-a), Infamous: Second Son z dodatkiem First Light Marca Canhama, Nathan Johnsona i Bryana Mantii (świetna, agresywnie rockowo kolekcja) oraz Child of Light Béatrice Martin (wszystko co dobre we Wschodniej i Zachodniej myśli muzycznej, wg Graczy Słuchaczy najfajniejsza płyta minionego roku). Przyznaję, selekcja trochę z głowy, ale sprawdzi się szczególnie dla mniej zajawionych, którzy po prostu nie mają pomysłu jak ugryźć 2014 w temacie muzyki z gier. Wybrednych zapraszam na wycieczkę po Kickstarterze.

 

 

Gracze i melomani mogli przekonań się już kilkukrotnie czy inwestycje w obietnice mają sens. Naszym zdaniem warto – The Banner Saga Austina Wintory'ego, Broken Age Petera McConnella czy Wasteland 2 żywcem wyciągniętego z twórczego niebytu Marka Morgana dają ku temu mocne podstawy. A poprzedni rok przyniósł jeszcze takie perełki jak Planetary Annihilation Howarda Mostroma, Shadowrun Return Sama Powella, Gavina i Marshalla Parkerów, Divinity: Original Sin Kirilla Pokrovsky'ego... Naprawdę można tak długo.

 

Innym ciekawym trendem był wysyp dokumentów poświęconych historii muzyki z gier – dwie kickstarterowe składki (Beep: A Documentary History of Video Game Music & Sound, The Players’ Score) i jeden gotowy serial. Pech chciał, że wszystkie trzy projekty zbiegły się w czasie, mimo to składki doczekały szczęśliwego finału. Po Diggin’ In The Carts możecie sięgnąć już teraz. Powstały z inicjatywy The Red Bull Music Academy internetowy serial w sześć kwadransów opowie wam growomuzyczną historię Japonii widzianą oczami (przeważnie) Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony najbardziej wpływowe postacie gatunku (Yoko Shimomura, Yuzo Koshiro, Nobuo Uematsu i inni), z drugiej współcześni twórcy muzyki popularnej, nie kryjący swojej fascynacji chiptunem – zarówno całkiem oczywistej (Anamanaguchi) jak i trochę subtelniejszej. W parze z solidną stroną merytoryczną idą także świetne zdjęcia i montaż – lepiej jak dotąd nie było. Chyba nie muszę dodawać, że gorąco polecamy.

 


 

Japonia przez pryzmat Square Enix (czyli jednak wciąż ta najpopularniejsza) to festiwal odgrzewanego kotleta. Ogromne kolekcje muzyki przygotowane specjalnie na premierę Kingdom Hearts 1.5 i 2.5, wznowienie Romancing SaGi Masashiego Hamauzu, nowe koncertowe Final Fantasy…wewnętrzny inżynier Mamoń jest zachwycony, ale chciałoby się czegoś więcej. Na bok jednak klasyka, bo i ciekawych nowości nie brakowało. Miło ponownie usłyszeć Yasunoriego Mitsudę, który w zeszłym roku opublikował cztery albumy (Hundred Years War: Euro Historia, NHK Special „Uchuu Nama Chuukei Suisei Bakuhatsu Taiyoukei no Nazo”, Soul Sacrifice Delta, Kuroshitsuji: Book of Circus). Niemniej popularna Yoko Shimomura, obecnie zajęta Final Fantasy XV, dała o sobie znać niezłą symfoniczną składanką Memória. Mnie osobiście jednak najbardziej ucieszył powrót Daisuke Ishiwatariego i Guilty Gear’a, wciąż niestety czekającego na oficjalną premierę.

 

Na pewno czegoś zapomniałem, wykluczyłem lub po prostu uznałem za niewarte uwagi Podsumować wszystkie i wszystkich nie sposób, ale od tego macie komentarze by przywołać waszych faworytów. Oddaję głos sekcji poniżej. Miłego muzycznego roku 2015. 

 

cropper