Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 21.10.2021
Razer Wolverine V2 Chroma – recenzja. Ulepszona konstrukcja ze znakomitymi przełącznikami
1251V

Razer Wolverine V2 Chroma – recenzja. Ulepszona konstrukcja ze znakomitymi przełącznikami

Razer kontynuuje trend ulepszania znanych propozycji, by zapewnić graczom jeszcze lepsze wrażenia. Po roku od premiery Razer Wolverine V2, na rynku pojawiła się jego kontynuacja, a ja przez kilka tygodni miałem okazję sprawdzać ten sprzęt. Jak działa i czy warto zainteresować się Razer Wolverine V2 Chroma? Przeczytajcie naszą recenzję.

Razer w zeszłym roku rozpoczął nową generację za pomocą między innymi Razer Wolverine V2. Sprzęt to moim zdaniem jedna z ciekawszych propozycji, która jest dostępna na rynku, ale łatwo można było dostrzec w urządzeniu niewykorzystany potencjał. Nie musieliśmy długo czekać, by zapoznać się z jego kontynuacją i kontroler z dopiskiem „Chroma” trafił na rynek. Firma wyraźnie wsłuchała się w opinie szerokiej publiki i oferuje tym razem znacznie bardziej rozbudowany produkt.

Razer Wolverine V2 Chroma – na pierwszy rzut oka? Zmiany na plus

Razer Wolverine V2 Chroma recenzja - z boku i fioletowy kolor

Recenzowany Razer Wolverine V2 Chroma nie otrzymał zupełnie odświeżonej konstrukcji, jednak już od pierwszego spojrzenia na kontroler łatwo dostrzeżecie wyraźne różnice, ponieważ producent wymienił d-pad oraz w inny sposób oddziela główny panel od gripów. Sprzęt jednak nadal charakteryzuje się poprawioną ergonomią, którą zachwycałem się już w poprzednim modelu – firma korzysta z uchwytu w kształcie litery L, jednak tak naprawdę zastosowano w tym wypadku bardzo mocne wyprofilowanie, przez które końcówka gripa zatapia się w dłoniach. Trudno opisać to słowami, ale sprzęt jest jednym z najwygodniejszych urządzeń z tego segmentu dostępnych na rynku. Pad jest mniejszy względem większości konkurencyjnych propozycji (161.5 mm x 105.8 mm x 65 mm, przy wadze na poziomie 270 g), co w moim odczuciu bardzo dobrze pasuje do ułożenia bryły.

Jeśli jednak przyjrzycie się Razer Wolverine V2 Chroma, to dostrzeżecie, że główny panel został przygotowany z matowego, lekko szorstkiego materiału, ale oba uchwyty w całości opracowano z gumy – w dodatku producent kolejny raz zaakcentował ten element przez dorzucenie na powierzchnię wyczuwalnego pod dłoniami wzoru. Istotną różnicę zobaczycie pomiędzy panelem a gripami, ponieważ wcześniej (V2) widzieliśmy tutaj zwykły zielony pasek, a teraz zastosowano w tym miejscu podświetlenie. Firma korzysta ze swojej technologii Razer Chroma RGB, by zapewnić graczom intensywne i dobrze wyglądające barwy – w aplikacji możemy zmienić kolory oraz nawet tryby podświetlenia. Nie jestem wielkim fanem podobnych rozwiązań, ale w tym przypadku trudno narzekać na propozycję, bo dobrze komponuje się to z kontrolerem, a RGB nie wpływa negatywnie na rozgrywkę.

Urządzenie otrzymało jeszcze jedną funkcję, której zabrakło w podstawowym modelu – Razer Wolverine V2 Chroma posiada możliwość wymiany analogów. Po wyciągnięciu z pudełka kontroler otrzymał dwa wklęsłe grzybki, ale w zestawie znajdują się jeszcze dwa dodatkowe: wypukły oraz wklęsły-większy. Producent korzysta z magnesów, więc nie musimy bawić się śrubokrętem, a sama wymiana jest szybka. Nie odczułem też problemu, by część miała wypaść ze swojego miejsca.

Razer Wolverine V2 Chroma – ponownie stawia na autorską technologię

Razer Wolverine V2 Chroma recenzja - wymienne elementy

Recenzowany Razer Wolverine V2 Chroma korzysta jednocześnie ze znakomitych przełączników, które pojawiły się już w ubiegłorocznym modelu – switche zatytułowane przez producenta jako „mecha-taktyczne” oferują kliknięcie znane z profesjonalnych, gamingowych myszek. Firma wykorzystała także opracowane przez inżynierów przyciski Razer Mecha-Tactile Action Buttons, które w połączeniu ze wspomnianymi częściami oferują aktywację na poziomie 0,65mm – to 35% szybsze kliknięcie względem wielu standardowych kontrolerów.

W trakcie ostatniego roku miałem okazję sprawdzać większość profesjonalnych padów do Xboksa i tylko nieliczne mogą równać się z precyzją oferowaną przez Razer. Producent przez lata pracował nad tą technologią, ale było warto, ponieważ firmie zaproponowała sprzęt, który klika się z dużą przyjemnością. Dopracowana precyzja pojawia się w przyciskach funkcyjnych (Y, B, A, X), ale również w d-padzie, który jak wspomniałem został w nowym modelu ulepszony. Teraz producent zdecydował się na okrągły krzyżak, który jednak również działa jak nowoczesny gryzoń – każde kliknięcie charakteryzuje się błyskawiczną reakcją... I w tym wypadku możecie mieć pewność, że bez najmniejszego opóźnienia wykonacie nawet rozbudowane combo.

Na głównym panelu mogę jeszcze wyróżnić analogi – grzybki wracają od razu do punktu zerowego, a dopracowane ringi sprawiają, że gameplay jest bardzo płynny... Chociaż w tym miejscu nie można mówić o tak dużej różnicy względem klasycznych padów. Razer wpadł jeszcze na pomysł dorzucenia pod Share dodatkowego przycisku, który pozwala na kontrolowanie podłączonego headsetu – za jego pomocą i d-pada możemy regulować głośność oraz głos z gry/czatu. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale niektórzy mogą skorzystać z tej propozycji

Razer Wolverine V2 Chroma – oferuje oczekiwaną rozbudowę

Razer Wolverine V2 Chroma recenzja - dodatkowe przyciski

Producent nie zapomniał również o triggerach oraz bumperach. LB i RB nie są specjalnie długie, jednak przyciski działają na całej powierzchni (brak martwych stref) i także w tym wypadku aktywacja jest błyskawiczna – Razer nie potwierdza, że tutaj korzysta z nowoczesnych przełączników, ale przyciski działają świetnie. Ruch jest krótki i kliknięcie jest podobne do tego oferowanego przez nowoczesne myszki. Obok LB/LT i RB/RT znalazły się jeszcze dodatkowe przyciski – M1 i M2. Tutaj również śmiało mogę mówić o skróconej aktywacji i bardzo płynnej rozgrywce.

LT i RT oferują klasyczne kliknięcie, które można zmniejszyć o połowę decydując się na wykorzystanie przełącznika znajdującego się na plecach recenzowanego Razer Wolverine V2 Chroma. Co jednak ciekawe – triggery zostały znacząco wyprofilowane, by podczas rozgrywki gracz czuł, że ma pełną kontrolę nad rozgrywką i palec nie ruszał się z miejsca nawet podczas długiego ostrzału. Warto jeszcze dodać, że tym razem kontroler otrzymał wyciągany 3-metrowy przewód z USB-C (w poprzednim modelu był zamontowany na stałe), co jest na pewno bardzo pozytywną zmianą, ale nadal nie możemy myśleć o bezprzewodowej grze.

Mam jednocześnie pełną świadomość, że największa rewolucja w przypadku Razer Wolverine V2 Chroma znalazła się na tylnym panelu. Producent wsłuchał się w opinie społeczności i ponownie zdecydował się dorzucić w tym miejscu dodatkowe przyciski, jednak tym razem firma zadbała o nowe rozwiązanie. M3, M4, M5 i M6 znalazły się na środku i choć M3 i M4 to zwykłe przyciski ustawione tak, by klikać je od góry (dobrze to sprawdza się podczas rozgrywki), to w przypadku M5 i M6 zastosowano dłuższy element przypominający łopatkę, ale w ostateczności aktywacja jest bardzo podobna. Na początku testowania kontrolera miałem wrażenie, że przyciski powinny znajdować się minimalnie bliżej gripów, by kontrolowanie gry było przyjemniejsze, jednak wystarczyła godzina, bym mógł bez przeszkód wykorzystywać każdy dodatkowy przycisk. Nie jest to najlepsze rozwiązanie dostępne na rynku, lecz propozycja sprawdza się na tyle, że szybko ustawiłem M3-M6 pod swoje preferencje i mogłem łatwo strzelać, dorzucać granaty lub przybliżać akcje za pomocą przycisków.

Razer Wolverine V2 Chroma – ma swoją aplikację, ale...

Razer Wolverine V2 Chroma recenzja - prawy bok

Razer ponownie pozwala graczom wykorzystywać aplikację na Xboksie, by za jej pomocą personalizować sprzęt. Razer Controller Setup zapewnia możliwość przypisania funkcji pod wybrane przyciski, ale możemy także zmienić podświetlenie (wybierany tryby lub kolory), dostosować intensywność wibracji, ustawić czułość analogów i pojawia się tutaj opcja stworzenia różnych profili. Gdzie jednak leży problem? Razer Wolverine V2 Chroma nie posiada przycisku do szybkiej zmiany ustawień, więc zawsze musimy wejść do aplikacji, by wybrać wcześniej stworzony zestaw. Jest to w pewien sposób męczące – znacznie lepiej działa opcja szybkiego przeskoczenia pomiędzy profilami. Razer nie zapewnia także płynnego programowania ustawień pod przykładowo M1-M6, więc za każdym razem trzeba pamiętać o apce i często do niej wpadać, by przygotować oczekiwane dla siebie ustawienia. Nie chcę wyolbrzymiać, ponieważ po spędzeniu z padem kilku tygodni stworzyłem zestawy pod przykładowo Call of Duty, Gears of War, Forzę Horizon i później mogłem dość szybko wskakiwać do aplikacji, wybierać profil i następnie wracać do gry, ale... Można to rozwiązać znacznie lepiej.

Podczas testów Razer Wolverine V2 Chroma nie natrafiłem na najmniejsze problemy z częściami – sprzęt jest bardzo solidny i łatwo można poczuć, że producent zadbał o topowe materiały. Kontroler ponownie oferuje świetne doświadczenie podczas samego kontaktu – ta mniejsza i dopracowana konstrukcja to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Przyciski? To naprawdę trzeba poczuć, ponieważ nowoczesne przełączniki zapewniają duże poczucie świeżości i bez wątpienia pozytywnie wpływają na szybkość reakcji. Bardzo dobrze działa to w przykładowo najnowszej Fifie, gdzie mamy pewność błyskawicznego podania lub strzału. Nie będę jednak ukrywał – ten element sprawdził się już w 100% w poprzednim modelu. Podobnie zresztą jak znakomicie odbijające triggery, bumpery oraz M1/M2 – zachęcam do zabawy i wypróbowania różnych ustawień, ponieważ nawet na tych stosunkowo małych przyciskach można dorzucić potrzebne funkcje. Dużo zależy też od naszej świadomości rozgrywki, więc przykładowo w Gears of War czasami na M1 ustawiałem zmianę broni, a na M2 wykorzystanie piły – bardzo dobrze sprawdzają się wyprofilowane LT/RT, które szybko odbijają i pozwalają na dynamiczny ostrzał. Odrobinę lepiej sprawdza się także nowy d-pad, jednak nie będzie to zaskakujące dla graczy, którzy mogli już sprawdzić nową wersję krzyżaka. Razer jednak w tym miejscu proponuje dodatkowo nowoczesny przełącznik, który oferuje bardzo szybką aktywację.

Na osobny akapit zasługują M3, M4, M5 i M6, bo tak naprawdę to właśnie tych przycisków brakowało najbardziej w poprzedniej wersji Razer Wolverine V2. Producent nie zdecydował się na klasyczne części, jednak propozycja sprawdza się naprawdę dobrze. Wszystko za sprawą bardzo szybkiego powrotu do punktu zerowego – w tej sytuacji ustawiając każdą akcję pod M3-M6 możecie mieć pewność, że bohater na ekranie od razu wykona ruch i będzie gotowy do kolejnego działania. Muszę jednak podkreślić: do tego ustawienia trzeba się przyzwyczaić... I dziwi mnie, że producent nie zastosował tych przycisków minimalnie bliżej gripów.

Czy warto sięgnąć po Razer Wolverine V2 Chroma?

Razer Wolverine V2 Chroma recenzja - pełny sprzęt

Recenzowany Razer Wolverine V2 Chroma to jedna z najciekawszych propozycji z segmentu „pro-padów”, które możecie podłączyć do Xboksów Series X|S, Xboksa One i PC. Producent znacząco ulepszył ubiegłoroczną wersję i ponownie zapewnia znakomitą rozgrywkę.

Największym atutem jest bez wątpienia samo wykonanie bryły oraz kapitalne przełączniki – te elementy dosłownie robią różnicę. Pewnie znajdzie się wielu graczy, którzy z przyjemnością wykorzystają nowe przyciski, jednak przynajmniej do M3-M6 trzeba się trochę przyzwyczaić. Jeśli szukacie dodatkowego, rozbudowanego kontrolera do Xboksa i PC, to bez wątpienia Razer Wolverine V2 Chroma może okazać się świetną opcją.

Ocena: 9 / 10

Plusy:

  • Znakomite przełączniki na przyciskach funkcyjnych
  • Odświeżony d-pad zapewnia lepsze wrażenia
  • Konstrukcja ponownie zachwyca
  • Dodatkowe przyciski można dobrze wykorzystać
  • Świetne wykonanie (wykorzystanie topowych materiałów)
  • Przemyślany rozwój i wyeliminowanie „błędów” poprzedniego modelu

Minusy:

  • Brak szybkiego mapowania przycisków i zmiany profili
  • Nadal tylko jedna forma podłączenia

Tagi: Razer Razer Wolverine Razer Wolverine V2 Chroma xbox