HIT Bungie jest na skraju życia i śmierci. Ponad 90% graczy odwróciło się od gry
Bungie stawia obecnie wszystko na jedną kartę. Jest nią niedawno wydany Marathon, a to może być problem dla innej flagowej produkcji studia.
Destiny 2 jest na rynku od 9 lat, więc nic dziwnego, że Bungie zdecydowało się przygotować kolejną grę, która może przyciągnąć fanów na następne lata. Jednak nie jest tajemnicą, że wydany w 2017 roku tytuł zapewniał studiu stabilność, nawet w najgorszych chwilach, a ta może wkrótce się zakończyć. Co prawda, studio jeszcze nie porzuciło całkowicie swojej poprzedniej pozycji, ale wygląda na to, że wkrótce zespół może stanąć przed trudną decyzją.
Paul Tassi z Forbes zauważył, że Destiny 2 notuje znaczny spadek zainteresowania. Jeszcze kilka miesięcy temu na samym Steamie w tytuł grało około 70 tysięcy graczy, teraz natomiast nieprzekroczony został próg 10 tysięcy, bo w ciągu doby ostatniej na platformie Valve odnotowano maksymalnie 9 tysięcy osób grających w poprzednie dzieło Bungie. Jednakże nie jest to sytuacja spowodowana wyłącznie debiutem Marathonu, który aktualnie przyciąga od około 45 tysięcy do nawet 59 tysięcy graczy.
3 marca miała się ukazać nowa duża łatka „Shadow and Order”, lecz została przesunięta na 9 czerwca. Jakby tego było mało, że od ostatniego ważnego wydarzenia (debiutu inspirowanego Gwiezdnymi Wojnami, Renegades) minęły trzy miesiące, od momentu wyjścia „Edge of Fate”, które zapoczątkowało cykl częstszych aktualizacji, Destiny 2 zalicza regularne, i – co gorsza – duże spadki. Od lipcowego debiutu rozszerzenia od gry odeszło aż 91% użytkowników Steama, a cofając się jeszcze do momentu premiery The Final Shape w 2024 roku procent ten wzrasta do 97.
To pokazuje, że obecny model wydawniczy Bungie się nie sprawdza i prawdopodobnie deweloperzy będą musieli niedługo się zastanowić czy warto trzymać jeszcze przy życiu Destiny 2 i jaka przyszłość czeka markę oraz całe studio, jeśli niebędący przełomowym tytułem Marathon nie zaliczy znaczącego wzrostu popularności.