Maciej Zabłocki Maciej Zabłocki 25.09.2021
iPhone 13 nie wprowadza praktycznie żadnych innowacji. Co z tym Apple?
1256V

iPhone 13 nie wprowadza praktycznie żadnych innowacji. Co z tym Apple?

Premiera kolejnych iPhone'ów przeszła w Polsce bez większego echa. Chociaż są tutaj zwolennicy tych smartfonów, to firma pod wodzą Tima Cocka nie pokazuje spektakularnych produktów, a podąża po najniższej linii oporu, serwując powolną ewolucję. Niestety tegoroczny model iPhone'a 13 jest w mojej ocenie zwykłym skokiem na kasę i trudno tutaj wskazać różnice względem poprzednika.

Od razu powiem, że chodzi mi wyłącznie o wariant bez dopisku Pro. Ten mocniejszy i droższy iPhone 13 dostał chociaż 120 Hz wyświetlacz i zdecydowanie lepszy zestaw aparatów. Mimo, że ekrany z wysoką częstotliwością odświeżania spotykamy dzisiaj w smartfonach kosztujących 1000 zł, to i tak brawa dla Apple, że zdecydowali się w końcu na tak "wielką" innowację. Gorzej natomiast wygląda porównanie iPhone'a 12 do 13, szczególnie w kontekście jakichkolwiek usprawnień. Posiadacze kanciastych dwunastek nie mają tu nawet czego szukać i powinni poczekać do premiery czternastki. O ile jeszcze traktują firmę poważnie, bo znam kilka takich przypadków wśród znajomych, którzy po prezentacji trzynastek przestali wierzyć, że Apple zdolne jest do pokazania czegoś zachwycającego. 

Najnowszy iPhone 13 to zwykły skok na kasę wiernych wyznawców firmy

Spójrzmy najpierw na design, który nie zmienił się praktycznie wcale. Obiektywy są co prawda większe, ale ich poprzeczne ułożenie wygląda odpychająco. Nie rozumiem, kto mógł wpaść na tak absurdalny pomysł, wygląda to co najmniej komicznie. Domyślam się, że stały za tym jakieś rozwiązania techniczne, które być może miały wpływ na taki układ, ale w modelu PRO wszystko wygląda "po staremu". Kanciaste ramki uważam za dużo wygodniejsze od obłych kształtów choćby z jedenastek, a do tego warianty kolorystyczne trzynastek są świetne - doszedł kolor różowy, a niebieski trafnie rozjaśniono. Zabrakło mi tylko zielonego. Zmianą prawie niewidoczną na pierwszy rzut oka, ale dość istotną, jest ewidentne zmniejszenie notcha. Usunięcie go nie wchodzi w grę, dopóki Apple nie zdecyduje się na powrót do czytnika odcisków palców. Face ID na ten moment musi mieć konkretny zestaw kamer do właściwego funkcjonowania. 

Spójrzmy na parametry wyświetlacza. W iPhone 12 i 13 ma on 6,1" i rozdzielczość 2532x1170. W obydwu przypadkach jest już OLEDem i w obydwu ma praktycznie takie same aspekty techniczne. Apple co prawda zapiera się, że w trzynastce jest nieco jaśniejszy, ale w codziennym użytkowaniu rzadko kiedy dostrzeżemy te różnice. Zabrakło tutaj 120 Hz odświeżania Pro Motion, ale jestem przekonany, że pojawi się w czternastce jako "wielkie" usprawnienie. Apple wymieniło też procesor, jak co roku, montując układ Bionic A15, wyposażony w 50% wydajniejsze CPU i 30% szybsze GPU. W materiałach reklamowych podkreślono dużo więcej zmian, jak choćby szybszy Neural Engine, ale zwykły konsument nie zobaczy absolutnie żadnych różnic. Model iPhone 13 Pro ma szybsze GPU, bo 5-rdzeniowe. W przypadku zwykłej trzynastki mamy 4-rdzenie, podobnie jak u poprzednika.

Niestety, również aparaty, mimo większych obiektywów, nie zostały zmienione w normalnej trzynastce. Mają przepuszczać o 47% więcej światła, ale takie cuda dotyczą wariantu 13 Pro. W zwykłym modelu dalej mamy dwa, 12 mpix oczka z przesłonami F/1.6 oraz F/2.4. Pierwsze porównania, które widziałem, wskazują, że największą innowacją jest tak naprawdę delikatnie lepsza ostrość zdjęć cykanych w ruchu, ale nawet "rewolucyjny" tryb makro występuje tylko w przypadku modelu Pro. Zwykła trzynastka pod tym względem jest tym samym, co dwunastka i jedenastka. Przednia kamera też nie doczekała się żadnych zmian - dalej ma 12 mpix z przesłoną F/2.2. Pod względem nowości w oprogramowaniu - iPhone 13 potrafi nagrywać w trybie filmowym w rozdzielczości 1080p i 30 klatkach na sekundę, a także zrealizuje wideo w 4K z Dolby Vision w 60 klatkach (w poprzedniku jedynie w 30). 

Znowu, w przypadku iPhone'a 13 Pro możecie skorzystać z sześciokrotnego zoomu optycznego lub nawet piętnastokrotnego zoomu cyfrowego. Tańszy iPhone 13 zatrzymał się na tym samym, co dwunastka i jedenastka - 2-krotny zoom optyczny i pięciokrotny zoom cyfrowy. Istotne dla kogoś może być to, że trzynastka, w przeciwieństwie do poprzedników, potrafi teraz obsłużyć dwie karty eSIM. Z pozostałych różnic największą nowością jest zdecydowanie poprawiony czas pracy na baterii - zgodnie z informacjami przekazanymi przez Apple, różnice w codziennym użytkowaniu na korzyść iPhone 13 wynoszą do 10h słuchania muzyki dłużej. Czas przed ekranem powinien wzrosnąć do półtorej godziny, a to już na tyle dużo, że można rozważyć wymianę smartfona przy niewielkiej dopłacie. Chociaż i tak uważam, że jak ktoś ma dwunastkę, to nie powinien spoglądać na trzynastkę i przeczekać do kolejnego modelu. 

Zmian jest za mało nawet dla posiadaczy jedenastek

Jeśli kupiliście iPhone'a 11 blisko dwa lata temu, to przy wymianie praktycznie nic nowego nie zyskacie. No może poza OLEDem. Aparaty są te same, wydajność w codziennym użytkowaniu nie odgrywa większej roli, bo już jedenastka była bardzo szybka, a czas pracy na baterii może i wzrósł, ale nie na tyle, by wykładać ponad 4000 zł na nowy model. Zmieniła się za to startowa ilość miejsca na dane użytkownika - iPhone 13 debiutuje ze 128 GB pamięci, podobnie jak warianty Pro. W mojej ocenie Apple po prostu żeruje na swoich klientach, implementując absolutnie podstawowe usprawnienia. Telefony dalej naładujemy z 20W ładowarką, którą musimy dokupić oddzielnie, a 50% osiągniemy po 30 minutach. To nawet najnowsze, tańsze od trzynastek Xiaomi 11T Pro od 0 do 100% ładujemy w 17 minut. 

Chociaż Tim Cook osiąga wyśmienite rezultaty finansowe i pod tym względem trudno mu cokolwiek zarzucić, to od czasu odejścia Jobsa, firma praktycznie w ogóle nie wprowadza żadnych innowacji. Konkurencja z Androidem testuje szereg unikalnych rozwiązań, których Apple nie wprowadza i nawet nie próbuje - skoro sprzedaż nowych modeli przebija kolejne granice, to po co w ogóle ładować jakieś większe usprawnienia? Dla mnie iPhone 13 to zwykły skok na kasę, ale już 13 Pro przynosi więcej istotnych innowacji i w tym przypadku rozważyłbym zmianę urządzenia. Szczególnie kusi ten 120 Hz panel. Korzystam obecnie z 12 Pro i testując przeróżne smartfony z szybszymi wyświetlaczami, bardzo mi tego brakuje w iPhonie. Pytanie do Was - z jakich telefonów korzystacie? Czy kiedykolwiek rozważaliście przesiadkę na iPhone'a? A może nie wyobrażacie sobie już powrotu do Androida? Dajcie znać w komentarzach! Do usłyszenia!

Tagi: Android Apple iPhone 12 iPhone 13 smartfon telefon