Maciej Zabłocki Maciej Zabłocki 09.06.2021
Czy posiadacze Xboxa One X powinni kupić Xboxa Series S?
2443V

Czy posiadacze Xboxa One X powinni kupić Xboxa Series S?

Na to pytanie w mojej ocenie dość trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Xboxa Series S skierowano co prawda do nieco innych osób niż Xboxa One X, ale dalej to znakomite urządzenie, które oferuje więcej możliwości od swojego starszego brata. To sprzęt dla graczy, którym nie zależy aż tak na oprawie graficznej i nie dbają o to czy konsola generuje rozdzielczość 4K. Chcą po prostu pograć w najnowsze produkcje, czerpiąc przy tym z Xbox Game Pass i dysku SSD.

Microsoft ma swoją, bardzo konkretną politykę wydawniczą. Stworzył cały segment konsol, które potrafią odpalać praktycznie te same gry, niezależnie od posiadanego sprzętu. Z jednej strony to wielka wartość dla nabywców pierwszego Xboxa One z 2013 roku. Z drugiej ta konsola wyraźnie już niedomaga i jej zakup raczej mija się dzisiaj z celem. Nawet za 300 czy 400 zł nie byłbym zachwycony takim urządzeniem. Co innego jednak, gdy uda nam się dorwać Xboxa One X w atrakcyjnej cenie. To dalej bardzo dobra konsola o dużej mocy, która pozwala na odpalenie większości tytułów w 4K. Czy jednak warto zainwestować w Xboxa Series X, mając już nieco starszy sprzęt? 

Xbox Series S ma przynajmniej kilka rzeczy, których nie zaoferuje Xbox One X

Tańsza konsola Microsoftu kosztuje dzisiaj ok. 1349 zł. To bardzo atrakcyjna kwota za "next-gena", na którym odpalimy wszystkie najnowsze produkcje, a niektóre nawet w 60 klatkach na sekundę. Warto wiedzieć, że Xbox Series X/S oparto na tej samej architekturze i niezależnie od wyboru platformy, zagramy w te same gry z jedynymi różnicami w rozdzielczości i liczbie klatek. Zarówno w modelu Series S jak i Series X zastosowano ten sam procesor, tylko w słabszym urządzeniu jest niżej taktowany. Do tego tańsza konsola ma mniejszą liczbę pamięci RAM i o połowę mniejszy dysk SSD. Xbox Series S ma także sporo słabszy układ graficzny, który pozwoli co prawda na odpalenie rozdzielczości 4K, ale większość produkcji działa w 1080p i okazjonalnie - w 1440p. To wymarzony sprzęt dla posiadaczy starszych telewizorów FullHD czy monitorów o przekątnej 27 lub 32". 

Największym problemem Xboxa Series S jest brak napędu optycznego. Musimy mieć na uwadze, że to urządzenie w zasadzie dedykowane do odpalania gier zawartych w usłudze Xbox Game Pass (w edycji Ultimate kosztującej 4 zł za trzy miesiące w promocji lub 54 zł/msc w normalnej cenie). Dzięki temu jednak XSS działa praktycznie bezgłośnie. Sprzęt jest przepiękny, malutki i wciśnie się w praktycznie każde miejsce w naszej szafce pod telewizorem. Mogę szczerze przyznać, że nie ma ładniejszej konsoli nowej generacji. Microsoft zastosował też różne wersje kolorystyczne, by nieco łatwiej odróżnić "następców" obecnych Xboxów One. Biały Series S to następca One S, a czarny Series X to następca One X, co powinno wybrzmiewać całkiem naturalnie. 

Xbox Series S jest gorszy od Xbox One X? Pod wieloma względami niekoniecznie

Nie oznacza to jednak, że mając Xboxa One X nie powinniśmy inwestować w Xboxa Series S. Nowa architektura prędzej czy później pozwoli na zabawę w najnowszych grach, które nadejdą już w przyszłym roku. Ostatnią produkcją dostępną na starszych konsolach Microsoftu powinno być Halo Infinite. Nie sądzę, żeby Forza Horizon 5 czy Gears 6 wylądowały na Xbox One S, ale tego dowiemy się dopiero po nadchodzących wielkimi krokami targach E3 (w najbliższą niedzielę konferencja Microsoftu o 19:00!). Xbox Series S będzie działać o wiele płynniej i szybciej od Xboxa One X, ponieważ wyposażony jest w dysk SSD, który sam w sobie kompletnie zmienia komfort obsługi konsoli. Podobnie, jak Xbox Series X, wspiera Quick Resume, Ray-Tracing, 120 klatek na sekundę, Variable Rate Shading, a także mocno promowaną, dość rewolucyjną technologię Xbox Velocity. 

Chociaż moc XSS wynosi 4 TFLOPSy, a XOX ok. 6 TFLOPsów, to ze względu na istotne zmiany w architekturze, słabszy i mniejszy next-genowy Xbox nie odstaje tak bardzo od osiągów swojego starszego brata. Co więcej, Xbox Series S dostanie wsparcie rewolucyjnej technologii AMD FidelityFX, która pozostaje m.in. odpowiedzą na NVIDIA DLSS, czyli umiejętnego obniżenia wyświetlanej rozdzielczości, a potem inteligentnego upscallingu, celem oszczędzania zasobów systemowych. To także dedykowany pakiet narzędzi deweloperskich. Pozwoli w dużej mierze na zwiększenie liczby klatek. Nawet teraz, gdy spoglądam na działanie gier na XSS, to mogę znaleźć całkiem atrakcyjnie przykłady - Assassin's Creed Valhalla po patchu 1.0.4. w trybie performance uruchamia się w dynamicznym 1080p ze wsparciem dla 60 klatek na sekundę. To robi na mnie spore wrażenie i daje nadzieje, że Halo Infinite również odpalimy w podobnych warunkach, być może ze wsparciem ray-tracingu, którego nie zaoferuje już Xbox One X. Co więcej, na Xbox Series S genialnie działa wsteczna kompatybilność, włącznie z możliwością odpalenia gier w trybie "FPS Boost", który zwiększa liczbę klatek nawet do 60.

Prędzej czy później posiadacze starszych urządzeń Microsoftu będą zmuszeni podjąć ten wybór. W mojej ocenie o wiele lepiej zainwestować w nowszą architekturę i sprzęt wyposażony w dysk SSD. Niestety ucierpi na tym głównie wyświetlana rozdzielczość. Zejście z 4K do 1080p może być dla niektórych bardzo bolesne, nawet jeśli zagramy w 60 klatkach na sekundę. Brak napędu optycznego też powoduje spory kłopot, dlatego Xbox Series S skierowano do określonej, bardzo świadomej grupy odbiorców. Jeśli chcemy po prostu zagrać w najnowsze tytuły od Microsoftu, w gry multiplatformowe i w zdecydowanej większości będziemy bazować na Xbox Game Pass, wtedy mniejsza konsolka amerykanów stanie się szalenie atrakcyjnym kąskiem. W innym wypadku lepiej zainwestować w Xboxa Series X. Jest mocniejszy, większy, równie cichy, ale sporo brzydszy. Obydwa sprzęty obsługują jednak te same akcesoria, oferują wsparcie dla Dolby Atmos, Dolby Vision oraz wyświetlają HDR. Xbox Series S to też wymarzony sprzęt dla dzieciaków, które dopiero wkraczają do konsolowego świata. 

Tagi: Microsoft next-gen Xbox One X xbox series s