Piotrek Kamiński Piotrek Kamiński 09.06.2021
Loki (2021) – opinia po pierwszym odcinku serialu [Disney]. Nowy początek
1357V

Loki (2021) – opinia po pierwszym odcinku serialu [Disney]. Nowy początek

Biedny ten Loki. Jak Avengersi cofają się w czasie żeby zebrać kamienie nieskończoności, to jest spoko. Ale jak on korzysta z zamieszania żeby samemu się ulotnić, to nagle robi się wielki problem!

Niemalże natychmiast po swojej brawurowej ucieczce ze Stark Tower, Loki zostaje schwytany przez przedstawicieli TVA (Time Variance Authority) - specyficzną, stylizowaną na lata sześćdziesiąte organizację (trochę jak w grze "Control"), której celem jest pilnowanie aby czas biegł tak, jak powinien. W normalnych warunkach Bóg Psot zostałby po prostu zresetowany (cokolwiek to znaczy), a czas dalej mógłby biec sobie swoim torem, lecz obecna sytuacja jest dosyć wyjątkowa i choć nietrudno domyślić się na czym ta jej wyjątkowość polega, to jednak ostatecznie potwierdzenie dostajemy dopiero pod koniec pierwszego z sześciu odcinków, więc nie będę w tym tekście mówił dokładnie o co chodzi.

Loki (2021) – opinia po pierwszym odcinku serialu [Disney]

Agent Mobius M. Mobius (Owen Wilson) twierdzi, że Loki może im się przydać. Postanawia spróbować nakłonić go do współpracy, co wcale nie będzie takie proste, biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z Lokim z końcówki pierwszych Avengersów, a nie tym, który poświęcił się dla swojego brata i reszty Asgardu. Cały odcinek to w zasadzie tłumaczenie na czym polega praca biura oraz pokazywanie Lokiemu fragmentów jego przeszłości i przyszłości. Niby nic takiego, a jednak wciąga.

Loki (2021) – opinia po pierwszym odcinku serialu [Disney]. Multiwersum?

Jeśli pamiętamy podtytuł nadchodzącego wielkimi krokami, drugiego filmu o Doktorze Strange'u, można śmiało założyć, że ostatni odcinek dzisiejszego serialu nie rozwiążę raczej problemu rozgałęziających się osi czasu. Podejrzewam raczej, że "Loki" będzie czymś w stylu preludium do tego filmu. Tego właśnie publiczność oczekiwała po "WandaVision", a zapowiada się, że dostanie właśnie tutaj. I nie jest to jedyna rzecz, która miała być tam, a być może pokaże się tutaj. Mowa oczywiście o Mephisto, którego publiczność widziała dosłownie w każdym odcinku tamtego serialu, a który ostatecznie się w serialu nie pojawił. Już pierwszy odcinek rzuca potencjalną wskazówkę co do jego obecności. Kiedy mała dziewczynka zostaje zapytana przez Mobiusa kto jest odpowiedzialny za masakrę, której skutki ich otaczają, w odpowiedzi pokazuje witraż przedstawiający diabła.

Tym bardziej mam ochotę w to wierzyć biorąc pod uwagę fakt, że tym razem reżyserka projektu praktycznie natychmiast zaprzeczyła jakoby miało to być odwołanie Mephisto. Podobno jest to tylko zwykły przypadek, bo chodziło o inną rogatą postać. Może i okaże się, że to faktycznie tylko zbieg okoliczności, ale sam nie wiem. W końcu przydałoby się powoli zacząć rzucać trochę bardziej namacalnymi odniesieniami do wielkiego złego tej fazy MCU, kimkolwiek by on (ona?) nie był.

Loki (2021) – opinia po pierwszym odcinku serialu [Disney]. Jakość sama w sobie

Czego by o Lokim nie mówić, uroku odmówić mu nie można. Niebanalna w tym zasługa wcielającego się w niego Toma Hiddlestone'a, klasycznie wyszkolonego aktora, który dodałby wagi nawet i roli Goofy'ego, a przy tym jest bardzo wdzięcznym workiem do bicia, z czego nieraz korzystał już jego brat, Hulk, znowu jego brat, a teraz również i wyposażeni w "cofacze czasu" agenci TVA. Już teraz widać, że spora część humoru w serialu będzie brała się z faktu, że Loki jest królem/bogiem, a traktuje się go jak starą szmatę.

Na ekranie, przynajmniej w pierwszym odcinku, partneruje mu przede wszystkim Owen Wilson, etatowy przyjaciel Bena Stillera i ogólnie super sympatyczny człowiek. Byłoby całkiem ciekawie, gdyby produkcja zdecydowała się obsadzić w roli Mobiusa właśnie jego, przede wszystkim abyśmy nigdy nawet nie zaczęli podejrzewać, że może z nim być coś nie tak. Jego komiksowy odpowiednik nie jest jakoś specjalnie rozwiniętą postacią, więc pole do popisu jest spore. Ale prawdopodobnie doszukuję się dziury w całym, jak w przypadku kolejnych "poszlak" zawartych w "WandaVision". Tak, czy siak, Wilson jak ulał pasuje na sympatycznego, szczerze interesującego się tobą, wiedzącego pewnie więcej niż daje poznać biurokratę.

"Loki" zapowiada się na całkiem intrygującą opowieść, dającą tej jakże ciekawej postaci drugą szansę, po tym, co spotkało ją w "Wojnie Bez Granic". Potencjał jest spory, jako że działalność TVA może popchnąć duet głównych bohaterów w kilka ciekawych miejsc i czasów. Równie intrygująco zapowiada się czarny charakter serialu (albo przynajmniej jeden z). Jeśli scenarzyści rozegrają odpowiednio swoje karty, może wyjść angażujące studium postaci. Dodaj do tego niebanalną, może nie oryginalną per se, lecz na pewno w ramach MCU, stylistykę oraz raczej klasyczną ścieżkę dźwiękową i potencjalnie mamy do czynienia z bardzo dobrą produkcją. Z drugiej strony "Falkon i Zimowy Żołnierz" też po pierwszym odcinku zdawali się obiecywać cuda na kiju, a wyszło tylko okej, więc nie przesadzałbym ze ślepym optymizmem. Przekonamy się już za pięć tygodni.

Tagi: Disney disney+ Loki Marvel MCU recenzja recenzja serialu serial Tom Hiddleston