Krzysztof Grabarczyk Krzysztof Grabarczyk 29.03.2021
Final Fantasy XV/XVI - przyszłościowa inwestycja w graczy?
1240V

Final Fantasy XV/XVI - przyszłościowa inwestycja w graczy?

Bethesda ma swojego Skyrim. Square Enix ma swoje Final Fantasy XV. Porównanie może zbytnio brutalne, lecz w obu przypadkach widzimy troskę wydawców na zasadzie wieloplatformowości obu tych gier. 

Piętnasta odsłona cyklu zapoczątkowanego w 1986 roku jak dotychczas stanowi najważniejszy projekt w historii Square Enix (nie dawnego Squaresoft, ponieważ to oddzielne epoki). Historia dewelopingu pamiętająca postpremierowe zapowiedzi rozwoju trzynastego rozdziału z Lightning. Przedsięwzięcie trwające dekadę wyewoluowało w całkowicie nowe podejście marki do graczy, zarówno obeznanych z serią oraz tych świeżych w temacie. Nie wszystkim zwolennikom Final Fantasy spodobała się wizja "piętnastki". Wyniki sprzedaży jednak sugerują, że obrany przez twórców kierunek znalazł więcej entuzjastów niż przeciwników. Potwierdzona w ubiegłym roku, Final Fantasy XVI - idzie podobną drogą. 

Wspólna droga 

Final Fantasy XV - gra

Królewska krucjata Noctisa na drodze odzyskania tronu to podróż długa zarówno dla graczy jak i twórców. Ostatecznie, deweloperom na potrzeby gry udało się opracować ciekawą technologię - autorski silnik Luminous Engine. Skorzysta z niego również FF16. Ten silnik graficzny miał jeszcze zasilać tytuł, kiedy ten miał w zamyśle trafić na PS3/360. Tak się jednak nie stało. I całe szczęście. Final Fantasy XV nawet na bazowych modelach konsol minionej generacji prezentuje się poprawnie w ruchu. Trochę lepiej jest na wzmocnionym PS4 Pro/Xbox One X. Dla current-genów nie zaoferowano jeszcze nowogeneracyjnych udogodnień. A szkoda, mielibyśmy chociaż częściową namiastkę tego, co może zaoferować przygoda Clive'a, protagonisty "szesnastki". 

FFXIII stosowało się jeszcze do dawnej myśli projektowej Square, w której poszczególne odsłony cyklu zachowywały w większości korytarzowy charakter. Nie zawsze była to reguła, ponieważ nawet "wielka siódemka" oferuje możliwość poruszania się po płaszczyźnie otwartego świata. Ciekawe jak wydawca zaserwuje tę część gry w Final Fantasy VII: Remake part 2. Z kolei czternaste wydanie do dzisiaj określane jest jako offline MMORPG. FFXV stanowi całkowicie odmienny nurt na tle reszty. Setting zmieniano co odsłonę lecz rzecz dotyczy mechaniki rozgrywki i przede wszystkim, poruszania się w całkowicie otwartym świecie. Przez zdecydowaną większość czasu gry. Zastosowanie tej praktyki zdało egzamin, ponieważ ta superprodukcja rozeszła się w nakładzie prawie 10 mln egzemplarzy, tuż za FFX. Square Enix już podczas premierowego zwiastunu dało wyraźnie do zrozumienia, że kolejny "Fajnal" podąży drogą poprzednika. 

Wracając do korzeni

Final Fantasy XV - zwiedzanie świata

Final Fantasy XVI: the Awakening inicjuje pewnego rodzaju spojrzenie na autorski projekt świata, otaczających realiów oraz wygląd bohaterów przez pryzmat dawnej wizji twórców. Głównym punktem odniesienia okazuje się podjęty setting. Za najbardziej średniowieczną część z mojego doświadczenia wskazałbym bez wahania Final Fantasy IX (2000, PlayStation). Do dzisiaj przyjemnie się ją uruchamia. A jeśli nie mieliście okazji jeszcze sprawdzić ratunkowej wyprawy Zidane'a, koniecznie sprawdźcie. Dzięki cyfrowej dystrybucji najlepiej wykonany tytuł na pierwsze PlayStation jest dostępny w atrakcyjnej cenie, z wizualnymi usprawnieniami. Naprawdę warto, ponieważ klimat wprost emanuje z ekranu. Czy podobny efekt uda się powtórzyć wraz z FFXVI? Wizja "piętnastki" nadal jest przedmiotem niejednej dyskusji co do słuszności jej implementacji. Do mnie przemawia. 

Zarówno opracowany system walki, który jest bardziej zręcznościowy, który nie ogranicza się do przytrzymania jednego przycisku akcji. Często spotykam tego typu opinie, najczęściej dotyczą osób, które gry nie ukończyły. Taktycznych opcji jest całkiem sporo i tylko od nas zależy, w jakim kierunku podążymy. Umiejętne wykorzystanie członków drużyny często skutkuje efektownymi i ciekawymi starciami. W tym umownym chaosie walki jest jakiś porządek. FFXV to również szereg aktywności pobocznych na znacznie większą skalę. Ten element należy jednak lepiej rozbudować w nowej grze. Nadal jest daleko do Wiedźmina 3, lecz stworzenie warstwy narracyjnej wokół questów powinno zostać wykonane nieco lepiej. Było trochę "fajnalowego" Monster Huntera, poszukiwań zaginionych kurczaków czy legendarne wyścigi chocobosów. Square Enix wdraża już na stałe te elementy, więc powinni należycie je urozmaicić i dawać coś więcej niż kruchą motywację do odhaczenia w dzienniczku zadań. Ten ostatni mógłby się pojawić w XVI. 

Szybciej i lepiej

Final Fantasy XVI - chocobo

Przynajmniej wiemy, że na Final Fantasy XVI nie przyjdzie nam czekać kolejnej dekady. Dzięki gotowej i skutecznej technologii zagramy już tej jesieni. Przynajmniej tak twierdzi wydawca. Mógłbym napisać, że jakość Final Fantasy nowej generacji przyniesie czerwcowa premiera Final Fantasy VII Remake Intergrade. Szkopuł tkwi jednak w zastosowaniu Unreal Engine 4, więc obydwa silniki zadziałają inaczej. Najważniejsza jest wydajność. Tempo walk w XV jest szybkie i intensywne, więc i "szesnastka" nie może odstawać.

Co jednak z kwestią terenu działania? Mapa Eos, czyli świata przedstawionego w historii Noctisa jest spora, lecz też dość pusta. Miast było raptem może ze dwa. Średniowieczna otoczka nowej odsłony sprzyja w kreowaniu wielu klimatycznych wiosek czy dworków. I oby nie skończyło się tylko na ikonizacji ubogiej w lokacje mapy wszelkimi znacznikami. Skoro uniwersum wchodzi w generowanie otwartych światów, niech zrobi to z rozmachem. Czy jednak Final Fantasy XVI przekona do siebie przeciwników Noctisa i reszty? Na tę odpowiedź musimy zaczekać do premiery gry. 

Tagi: Final Fantasy XVI Square Enix