Jędrzej Dudkiewicz Jędrzej Dudkiewicz 27.01.2021
Tiger (2021) – recenzja serialu (HBO). Sukces, sława i upadek
1170V

Tiger (2021) – recenzja serialu (HBO). Sukces, sława i upadek

Są takie sporty – jak się zastanowić, to nawet jest ich sporo – które nie tylko mnie nie interesują, ale też ich zupełnie nie rozumiem. Jednym z nich jest z pewnością golf. Nie zmienia to jednak faktu, że dostępny w serwisie HBO GO dwuodcinkowy miniserial Tiger (2021) obejrzałem z naprawdę wielkim zaciekawieniem.

Jak pewnie dość łatwo się już domyślić, Tiger to historia jednego z najlepszych i chyba najbardziej znanego golfisty w historii, czyli Tigera Woodsa. Twórcy opowiadają jego historię od samego początku aż do czasów dzisiejszych, posiłkując się archiwalnymi nagraniami oraz wypowiedziami osób, które o tym enigmatycznym człowieku wiedzą coś więcej.

Tiger (2021) - recenzja serialu (HBO)

Tiger (2021) – recenzja serialu (HBO). Kim jest Tiger?

Co mam na myśli pisząc „coś więcej”? Cóż, chociaż w serialu Tiger jest bardzo dużo różnych informacji, kolejni rozmówcy zdają się być przeświadczeni, że dobrze poznali Woodsa, to tak naprawdę trudno nie oprzeć się wrażeniu, że nikt go do końca nie zna i nie rozumie.

Tiger jest opowieścią, którą można interpretować na bardzo wiele sposobów. Dla mnie najciekawsze było chyba to, że to historia o wielkiej samotności i cierpieniu. Od najmłodszych lat Woods w zasadzie nie mógł być sobą, a raczej nie mógł odkrywać, kim jest i kim chce być. Jego rodzice, zarówno ojciec, jak i matka, mieli bardzo jasno zaplanowaną jego przyszłość. Wszystko było podporządkowane golfowi, treningom i kolejnym zwycięstwom. Dodatkowo jego tata miał wizję, że Tiger będzie kimś na miarę Gandhiego – kimś, kto dokona wielkich rzeczy nie tylko w sporcie, ale też w życiu społecznym. Ta ogromna presja zdawała się niezwykle ciążyć Woodsowi, który nie miał chwili spokoju i praktycznie rzecz biorąc nigdy nie zaznał tak zwanego normalnego życia.

Twórcy zdecydowanie większy nacisk kładą na jego relację z ojcem, która nie była do końca zdrowa. Po pierwsze, tata był dla niego bardziej przyjacielem niż tatą, a to jednak coś zupełnie innego (chociaż oczywiście nie musi być oddzielone). Po drugie, młody Tiger miał wątpliwą przyjemność oglądać ekscesy rodziciela, czy to związane z alkoholem, czy zdradzaniem żony. Musiało to zostawić w nim ślad, nie pozwalając w odpowiedni sposób dorosnąć młodemu chłopakowi, który – jak się wydaje – pod różnymi względami był mocno niedojrzały także w późniejszych latach.

Oczywiście Tiger to także historia niesamowitej kariery, ogromnego talentu połączonego z obsesyjnym treningiem, niesamowicie silną psychiką i żądzą zwycięstwa za wszelką cenę, czego najlepszym dowodem niech będzie wygranie turnieju mimo paskudnej, postępującej kontuzji nogi. Tak, jak wspomniałem, golf nie jest sportem, który mnie pasjonuje (delikatnie rzecz ujmując). Jednak nawet ja jestem w stanie docenić wyjątkowe umiejętności Woodsa.

Ten dwuodcinkowy serial, który notabene w zasadzie jest po prostu długim filmem, mówi też dużo o sławie i jej kosztach. Takich, jak brak prywatności, konieczność budowania wizerunku, który trudno jest utrzymać. Wiąże się z tym i to, że wraz z sukcesem idzie to, że wszyscy chcą się ogrzać w jego blasku, w tym także firmy, dla których taka osoba staje się w sumie kolejnym produktem. No i jesteśmy jeszcze my, publiczność. Ludzie kochają zwycięzców, ale – jak słusznie zostaje zauważone – w większości jeszcze bardziej kochają, gdy ci zwycięzcy upadają. I tak było w przypadku Tigera Woodsa, który zagubił się, wdał w kilkanaście romansów, uzależnił od leków i był naprawdę blisko osiągnięcia dna. A jednak ostatecznie się podniósł.

Tiger jest sprawnie nakręconym dokumentem, ogląda się go z dużym zaciekawieniem, niekiedy mocno zmusza do myślenia. Są oczywiście wątki, które warto by było mocniej poruszyć, jak chociażby relacja Woodsa z czarnoskórą społecznością w Stanach, dla której nie był do końca tym, kim by ona chciała. Dobrze by było oddać też odrobinę więcej głosu kobietom w życiu słynnego golfisty. No i jest jeszcze pytanie, czy produkcja ta nie podobała mi się czasem tak bardzo dlatego, że w ogóle nie śledziłem kariery Woodsa, więc o większości rzeczy dowiadywałem się po raz pierwszy. Podejrzewam, że fani golfa będą nieco bardziej krytyczni i uznają, że niewiele jest tu nowego. Tym niemniej uważam, że i tak warto poświęcić te niewiele ponad trzy godziny i obejrzeć Tigera.

Tagi: dokument golf HBO HBO GO recenzja recenzja serialu serial serial dokumentalny Tiger Tiger Woods

Tiger (2021) – recenzja, opinie o serialu (HBO).
  • + Mnóstwo ciekawych wątków;
  • + Niekiedy zmusza do myślenia;
  • + Dobrze nakręcony, z wieloma wartościowymi nagraniami archiwalnymi
  • - Kilka wątków można by rozwinąć;
  • - Nie wiem czy wielbiciele golfa dowiedzą się czegoś nowego z tej produkcji
8.0
Jędrzej Dudkiewicz
Jędrzej Dudkiewicz Dostępny w serwisie HBO GO Tiger (2021) to bardzo sprawnie nakręcony dokument, który warto obejrzeć.