Rosnące tarcia między Sony a Kojimą miały jednak miejsce? Jest nowy szczegół w sprawie
Wokół nagłego porzucenia szpiegowskiego projektu Physint wciąż nie opadają emocje, a sprawa zyskuje coraz więcej dramatycznych szczegółów.
Głos w dyskusji ponownie zabrał ceniony dziennikarz śledczy Jason Schreier, który postanowił doprecyzować kulisy zakończenia współpracy między Sony Interactive Entertainment a japońskim studiem Hideo Kojimy. Choć informacja o skasowaniu tak głośno zapowiadanego tytułu wstrząsnęła branżą, z najnowszych doniesień wynika, że za kulisami od dłuższego czasu narastał poważny impas.
Według ustaleń reportera, ostateczny wyrok wydany przez PlayStation nie był pochopnym ani nagłym kaprysem korporacji. Obie strony prowadziły wielomiesięczne, twarde negocjacje dotyczące przyszłości gry, jej rosnącego budżetu oraz ogólnego kierunku artystycznego i biznesowego.
Rozmowy te miały na celu wypracowanie kompromisu, który pozwoliłby uratować produkcję, jednak rozbieżności okazały się zbyt głębokie, by znaleźć zadowalające porozumienie. Gdy Kojima zaczął czuć, że Sony nie jest chętne finansować projekt, który nie ma jeszcze wybranego silnika graficznego, poszedł rozmawiać z Microsoftem, gdy PlayStation było jeszcze "fundatorem" Physint.
Schreier zaznacza jednocześnie, że w zespole Kojima Productions panuje spore rozgoryczenie sposobem, w jaki Sony rozegrało cały proces decyzyjny. Japońscy twórcy mogą czuć się zawiedzeni chłodnym podejściem partnera, lecz z perspektywy faktów cała operacja nie spadła na nich jak grom z jasnego nieba. Obie firmy doskonale zdawały sobie sprawę z rosnących tarć i faktu, że projekt balansuje na krawędzi opłacalności, zanim definitywnie pociągnięto za hamulec bezpieczeństwa.