Twórcy South Park sięgnęli po legendarną tradycję. Długo kazali na nią czekać
Niektóre żarty są tak mocno związane z konkretnym serialem, że wystarczy jedno zdanie, by natychmiast je rozpoznać. „South Park” przez pierwszych pięć sezonów niemal regularnie uśmiercał Kenny’ego, a makabryczne wypadki bohatera kończyły się kultową reakcją Stana i Kyle’a. Z czasem twórcy prawie całkowicie zrezygnowali z tego pomysłu. Ostatnia ekranowa śmierć chłopca miała miejsce w „The Pandemic Special” z 2020 roku.
Sześcioletnia przerwa dobiegła końca wraz z premierą 29. sezonu, funkcjonującego pod żartobliwą nazwą „South America”. Odcinek skupia się na konflikcie pomiędzy dziećmi poruszającymi się na rowerach elektrycznych i dorosłymi kolarzami. Kenny próbuje zaprowadzić pokój, lecz wpada w sam środek starcia i ginie w eksplozji. Początkowo winą obarczono tani e-bike, ale później wychodzi na jaw, że Randy i pozostali rowerzyści umieścili w nim bombę, chcąc rozpocząć otwartą wojnę.
Tym razem śmierć Kenny’ego nie stanowi wyłącznie szybkiego żartu. Tragedia doprowadza do całkowitego zakazania e-bike’ów, a nowe prawo otrzymuje imię bohatera. Nawet pozostali uczniowie wyraźnie przeżywają jego odejście, co nadaje finałowi zaskakująco ponury charakter. Oczywiście „South Park” może już w następnym odcinku przywrócić Kenny’ego bez najmniejszego wyjaśnienia - ale po tak mocnym wykorzystaniu dawnego motywu twórcy mogą jeszcze przez chwilę pozostawić jego los pod znakiem zapytania.