Sleeping Dogs nie doczekał się kontynuacji, ale nie wszystko stracone? Były twórca ujawnia prawdę o sequelu
Fakt iż Sleeping Dogs nie doczekał się kontynuacji, jest czymś, nad czym do dziś miłośnicy open worldów ubolewają. Okazuje się jednak, że nie bez przyczyny Wei Shen odszedł na emeryturę po jednym zadaniu.
Sleeping Dogs to jedna z bardziej lubianych gier z otwartym światem, mimo iż jednocześnie uchodzi za dość niedocenioną. Wielu graczy wciąż liczy na to, że Square Enix zleci stworzenie kontynuacji, zwłaszcza że w zaawansowanej produkcji jest adaptacja filmowa. Jednak były twórca daje do zrozumienia, że sytuacja nie jest taka prosta i nie bez powodu sequel nie powstał.
Kilka dni temu były projektant gry, Alastair Cornish udzielił wywiadu dla serwisu FRVR, który rzuca nowe światło na anulowanie Sleeping Dogs 2 po kilku miesiącach rozwoju. Deweloper wyjawił, że chociaż decyzja o rezygnacji z produkcji była dla niego bolesna, nie zaskoczyła go, gdyż miała związek ze zbyt wysokimi kosztami.
To było niezwykle rozczarowujące, ponieważ pole do popisu było ogromne, a ekipa – fantastyczna. Jednak zabawne jest to, że trzeba naprawdę przyjrzeć się ich położeniu. Gdzie jest studio? Jakie są koszty ogólne studia? Jaki jest czynsz? Jak drogie są zespoły i czy są w okolicy konkurencyjne studia, które podnoszą płace? A jeśli chodzi o UFG (United Front Games) i Vancouver, to było epicentrum tego wszystkiego. Kilka razy zdarzyło się, że kontynuacja była możliwa, ale nie za taką cenę.
Jednak mimo trudnej sytuacji ekonomicznej i upływu wielu lat Cornish wierzy, że Sleeping Dogs może jeszcze kiedyś powrócić. Aczkolwiek aby tak się stało, musiałoby się stać kilka rzeczy.
Ludzie uwielbiają gry z otwartym światem. Myślę, że to zależy od tego, do jakiej wierności [wizualnej] dążysz. Zależy od docelowego rynku i od tego, jakie narzędzia lub techniki pomogły obniżyć koszty produkcji – o ile w ogóle takie istnieją.
W gamedevie nie można nigdy mówić nigdy, więc myślę, że to mogłoby się wydarzyć, ale musiałoby dojść do swego rodzaju układu planetarnego. Potrzebowałbyś naprawdę pasjonujących ludzi o wszechstronnych umiejętnościach, którzy bardzo skrupulatnie pilnują tego, na co wydają pieniądze, są w tym niezwykle mądrzy i całkowicie szczerzy wobec samego siebie w kwestii tego, co działa, a co nie.
Czasami w grach z otwartym światem zadajesz sobie pytanie: po co w ogóle jest to otwarty świat? Masz tytuły, w których czuć zbyt wiele sztucznych aktywności od szablonu, zbyt wiele przeróżnych znajdziek, przez co stworzono napompowany świat tylko po to, żeby po prostu był duży. Myślę jednak, że mamy to już za sobą. Uważam, że obecnie dostajemy znacznie bardziej zwartych, skupionych światów. Cała ta pogoń za większą mapą na szczęście odeszła w przeszłość.