GTA 6 a kwestia satyry i cenzury. Czy Rockstar Games musi uważać, by nie przesadzić?
Rockstar Games od dekad nie boi się przekraczać granic. Grand Theft Auto regularnie wyśmiewa politykę, media, konsumpcjonizm, celebrytów czy najróżniejsze absurdy współczesnego społeczeństwa. Od premiery GTA 5 minęło jednak 13 lat, świat mocno się zmienił, a przy GTA 6 pojawia się pytanie: czy Rockstar nadal może pozwolić sobie na wszystko? Temat został poruszony przez IGN podczas wizyty w Rockstar North.
Rob Nelson, współszef studia, przyznał w rozmowie z redakcją, że jest to jedno z pytań, które twórcy słyszą wyjątkowo często. Problemem nie jest jednak wyłącznie możliwość przekroczenia pewnych granic. Rockstar musi przede wszystkim pamiętać, że GTA 6 powstaje przez wiele lat, więc żart, który świetnie działa dzisiaj, w momencie premiery może być już kompletnie nieaktualny.
„Myślę, że zawsze znajdzie się coś, z czego można się śmiać. Dopóki ludzie pozostają ludźmi, zawsze będziemy znajdować sposoby, by żartować z tego, co robimy. Ponieważ jednak nasz cykl produkcyjny jest tak długi, musimy uważać, żeby nie reagować natychmiast na wszystko. Starannie wybieramy perspektywę i zastanawiamy się, co może okazać się bardziej ponadczasowe” – powiedział Nelson w rozmowie z IGN.
Rockstar nie tworzy serialu, którego kolejny odcinek może komentować wydarzenia sprzed kilku tygodni. Dlatego deweloperzy chcą przede wszystkim wyśmiewać szersze zjawiska, zamiast koncentrować się na konkretnych wydarzeniach politycznych, chwilowych trendach czy popularnych memach. Te ostatnie mogą zestarzeć się jeszcze przed debiutem gry.
„Musimy uważać, żeby rzeczy, które bierzemy na tapet, nie zestarzały się w dziwny sposób. Szersze zjawiska można spokojnie wyśmiewać, ale bardzo konkretne kwestie polityczne czy memy szybko stają się nieaktualne. Dużo myślimy nawet o tym, jak mówią nasze postacie, żeby nie używały przesadnie współczesnego slangu. Bohaterowie są w określonym wieku, ale jednocześnie muszą sprawiać wrażenie w pewnym stopniu ponadczasowych”.
Nie oznacza to więc, że Rockstar zamierza ocenzurować GTA 6 lub zrezygnować z charakterystycznej satyry. Z wypowiedzi Nelsona wynika raczej, że studio bardzo świadomie wybiera cele swoich żartów. Deweloperzy chcą, aby humor nadal działał po kilku latach, zamiast sprowadzać grę do kolekcji odniesień do aktualnych wydarzeń i internetowych trendów.
Ważną częścią tego podejścia są również Jason i Lucia. Rockstar chce, żeby gracze rzeczywiście związali się z bohaterami, mimo że ponownie wcielimy się w przestępców mających na sumieniu wiele złych decyzji. Nelson potwierdził, że oboje otrzymali bardzo rozbudowaną przeszłość, ale studio celowo nie zamierza przedstawiać wszystkich informacji wprost.
„Jason i Lucia mają bogatą historię. Czasami mówimy o niej bezpośrednio, a czasami jedynie do niej nawiązujemy. Myślę, że znajdzie się wystarczająco dużo szczegółów dla osób, które będą chciały ich szukać, ale celowo pozostawiliśmy również przestrzeń na interpretację. Mamy nadzieję, że dzięki temu więź pomiędzy graczem a bohaterami stanie się jeszcze silniejsza”.
Satyra wcale nie jest punktem wyjścia podczas projektowania kolejnego GTA. Rockstar najpierw wybiera świat, a dopiero później zastanawia się, jakie historie, ludzi i absurdy można w nim pokazać. W przypadku GTA 6 wybór padł oczywiście na Vice City i cały stan Leonida inspirowany Florydą.
„Najpierw pytamy: gdzie osadzimy akcję? Dobrze, Miami i Floryda – Vice City i Leonida. Następnie tam jedziemy i staramy się spotkać z możliwie największą liczbą różnych ludzi. Zastanawiamy się, jakich doświadczeń chcemy dla gracza, gdzie powinien trafić i kogo spotkać. Dopiero później wybieramy zestaw postaci, który najlepiej przeprowadzi go przez ten świat” – wyjaśnił Nelson.
Rockstar chce jednocześnie jeszcze mocniej zatrzeć granicę pomiędzy fabułą a swobodną eksploracją. To, kim są Jason i Lucia podczas głównych misji, ma być spójne z tym, jak funkcjonują w otwartym świecie.