Szef Stellar Blade 2 Blood Rain rzeczywiście ma graczy za głupców. Kuriozalna wypowiedź twórcy
Pomysł promowania kontynuacji hity Stellar Blade za pomocą sztucznej inteligencji zakończył się dla studia Shift Up prawdziwym wizerunkową porażką. Po udostępnieniu piosenki oraz promującego ją klipu, na deweloperów spadła gigantyczna fala krytyki ze strony graczy.
Wideo obnażyło najgorsze wady powszechnie stosowanych algorytmów - nielogiczne teksty, zniekształcenia obrazu i nienaturalne rozmycia zepsuły całą prezentację. Zamiast jednak przeprosić za wypuszczenie półproduktu, szef studia Kim Hyung Tae postanowił odpowiedzieć niezadowolonej społeczności w sposób, który wielu odebrało jako traktowanie odbiorców z góry.
W reakcji na pytania, dlaczego firma nie wykorzystała autorskich zasobów, lecz posiłkowała się algorytmami, prezes skomentował sprawę, jednocześnie prosząc graczy o podchodzenie do materiału „ze zrozumieniem”. Stwierdził, że główna bohaterka widoczna na nagraniu powstała dzięki ciężkiej, wielomiesięcznej pracy grafików, a sztuczna inteligencja jedynie wygenerowała obraz na podstawie ich wytycznych i projektów:
EVIE, bohaterka będąca sercem tego nagrania, została stworzona od stóp do głowy przez naszych utalentowanych artystów i modelarzy w ciągu ponad roku oddanej pracy. Sztuczna inteligencja nie tworzy jej od zera. Zaprezentowała tę postać na podstawie danych, projektów oraz kunsztu wypracowanego przez nasz zespół. Będziemy naprawdę wdzięczni, jeśli zechcecie spojrzeć na ten materiał mając na uwadze to wyjaśnienie.
Taka próba obrony wywołała spore zniesmaczenie, dając do zrozumienia, jakby twórca próbował usilnie wmówić fanom, że oglądają coś wyjątkowego, zupełnie ignorując fakt, że ostateczny efekt po prostu kłuje w oczy.
Upór szefa studia nie wynika jednak z przypadku, lecz wpisuje się w szerszą strategię firmy dotyczącą oszczędności czasu i środków. Wcześniej Hyung Tae otwarcie przyznawał, że uważa technologię AI za bezwzględny wymóg na współczesnym rynku, pozwalający relatywnie niewielkiemu zespołowi rywalizować z branżowymi potęgami z Chin.
Ignorowanie głosów sprzeciwu własnej społeczności i usilne serwowanie niedopracowanych treści wygenerowanych przez komputery pokazuje jednak, że studio przedkłada ściganie trendów nad szacunek do własnych odbiorców.