Nowy Xbox może być bardziej klasyczną konsolą niż sądzisz. Z konsolą PC pojawił się problem
Po początkowych zapowiedziach kolejnego Xboksa, wiele mówiło się o tym, że nowa konsola Microsoftu może być bardziej otwarta niż dotychczas i oferować gry z innych źródeł niż oficjalny sklep. Jak jednak twierdzi pewien insider, ta opcja wciąż stoi pod znakiem zapytania, a ostatecznie Project Helix wcale nie musi bardzo odbiegać od poprzedników.
Dla niektórych to już nie konsola, dla innych w końcu wolność wyboru. Xbox udostępniający gry ze Steam czy Epic Games Store miał być kolejnym krokiem w ewolucji. Trochę niespodziewanie, Jez Corden, dziennikarz Windows Central i jednocześnie znany informator z obozu zielonych, ogłosił, że realizacja odważnego planu jest dalej niż wielu to zakłada. Na przeszkodzie ponoć stanęło nic innego jak pieniądze.
Zdaniem publicysty, w dobie problemów z dostępnością pamięci i innych komponentów nie ma szans, by wysokowydajna konsola, jakiej oczekuje Microsoft, kosztowała poniżej 1000 dolarów. Co zrozumiałe, taki sprzęt dla wielu byłby po prostu zbyt drogi. Dlatego Corden przekonuje, że producent zdecyduje się dopłacać do urządzeń, a to rzecz jasna wymusi potrzebę maksymalizacji zysku z gier.
Kasa do Microsoftu nie wpadnie, gdy użytkownik zrobi zakupy w innym miejscu niż ich własnościowy sklepik, o czym z kolei ponoć uświadomiła włodarzy spółki sytuacja z handheldami ROG Xbox Ally. Mimo iż Microsoft Store stanowi tam rozwiązanie domyślnie sugerowane, wedle ujawnionych danych tylko 1 na 50 użytkowników - spośród osób niedysponujących jednocześnie Xboksem Series - dokonuje w nim zakupów. Reszta ucieka do konkurencji, głównie na Steam.
Chyba nie trzeba tłumaczyć, że subsydiowanie sprzętu tylko po to, by klienci napchali kieszenie konkurencji, byłoby biznesowym strzałem w stopę. Także w opinii Cordena, który powołuje się w dodatku na własne źródła informacji, do takiej sytuacji nie dojdzie. Nie oznacza to co prawda, że Project Helix w ogóle nie uruchomi gier na PC, ale kompatybilność z nimi może zostać ograniczona tylko do tych pozycji, które zakupione zostaną w Microsoft Store.
Paradoksalnie, dla graczy oznacza to właściwie niewiele więcej niż znany już od lat program Play Anywhere. Zyskają tylko deweloperzy, gdyż nie będą musieli tworzyć dwóch oddzielnych kompilacji dla Xboksa oraz PC.