Fallout pokaże coś, czego nie było w grach. Todd Howard uchyla rąbka tajemnicy
Prace nad trzecim sezonem serialowego Fallouta nabierają tempa. Todd Howard, szef Bethesdy i jeden z głównych opiekunów marki, zdradził właśnie pierwsze szczegóły dotyczące kolejnych odcinków.
Wynika z nich, że twórcy zamierzają pokazać fanom elementy uniwersum, które nigdy wcześniej nie pojawiły się w grach.
W rozmowie z Entertainment Weekly Howard potwierdził, że preprodukcja trzeciego sezonu jest już na zaawansowanym poziomie, a zdjęcia rozpoczną się jeszcze w tym miesiącu w Los Angeles. Najciekawszy okazał się jednak jego komentarz dotyczący samej fabuły i świata.
Według Howarda widzowie mogą spodziewać się podróży do zupełnie nowych miejsc. Twórca przypomniał, że pod koniec drugiego sezonu pojawiły się już pierwsze wskazówki sugerujące eksplorację nieznanych regionów postapokaliptycznej Ameryki. Teraz potwierdził, że serial zamierza rozszerzyć uniwersum poza to, co gracze znają z dotychczasowych odsłon serii.
Szef Bethesdy podkreślił, że jednym z największych atutów marki Fallout jest różnorodność świata pod względem geograficznym. To właśnie dlatego nowy sezon ma wprowadzić lokacje, wydarzenia i elementy historii, które nigdy wcześniej nie zostały pokazane w grach. Todd Howard uważa, że część z tych pomysłów może być sporym zaskoczeniem nawet dla najbardziej zagorzałych fanów serii.
Na razie nie ujawniono żadnych konkretnych szczegółów dotyczących nowych miejsc czy wątków fabularnych. Możliwe jednak, że twórcy ponownie wykorzystają serial jako sposób na rozwijanie kanonu uniwersum i zaprezentowanie obszarów, których Bethesda nie miała okazji pokazać w kolejnych częściach gier.