PlayStation uważa, że gry single-player są „główną siłą” firmy, ale nadal powstają nowe gry-usługi
PlayStation w ostatnich latach próbowało swoich sił w grach-jako-usługach… chociaż firma doskonale zdaje sobie sprawę, że to właśnie tytuły single-player są jej największą siłą.
Sony w ostatnich latach postawiło między innymi na Concord oraz sieciowe The Last of Us, ale pierwsza produkcja umarła po zaledwie kilku dniach od premiery, a druga nawet nie trafiła na rynek. Mimo tych problemów firma nadal nie rezygnuje z poszukiwania własnych, wyjątkowych projektów multiplayer.
Jednocześnie Sony doskonale wie, co od lat stanowi największą siłę PlayStation. Według przecieków w przyszłym roku mamy zagrać w God of War Laufey oraz Intergalactic: The Heretic Prophet, czyli duże, fabularne gry przygotowywane przez wewnętrzne studia. To właśnie tego typu tytuły przez lata budowały pozycję marki.
W najnowszym dokumencie finansowym Sony bardzo jasno podkreśliło swoje podejście do przyszłości własnych produkcji.
W przypadku gier first-party Sony zamierza stworzyć stabilną bazę przychodów poprzez regularne, coroczne premiery gier single-player, które tradycyjnie są główną siłą firmy, jednocześnie budując portfolio gier-usług.
To ważny sygnał, ponieważ PlayStation najwyraźniej chce znaleźć lepszą równowagę pomiędzy dużymi przygodami dla jednego gracza a projektami nastawionymi na długie wsparcie sieciowe. Firma nie porzuca multiplayera, ale przynajmniej oficjalnie przyznaje, że jej fundamentem pozostają wielkie, narracyjne blockbustery.
Część graczy może narzekać, że Sony wspomina tylko o jednej dużej grze single-player rocznie, ale nie musi to oznaczać ograniczenia liczby premier. Bardziej prawdopodobne jest to, że firma chce mieć przynajmniej jeden wielki fabularny hit w każdym roku, a obok niego rozwijać mniejsze projekty, produkcje zewnętrznych partnerów oraz gry-usługi. Po trudniejszym okresie w środku generacji PlayStation może więc wracać do strategii, którą gracze znają najlepiej.