Wyniki oglądalności to nie wszystko. Dwa wielkie hity Netflixa oficjalnie zakończą się po ostatnich sezonach
Platforma streamingowa Netflix przygotowuje się do pożegnania z dwoma ogromnymi hitami mijającej dekady.
Okazuje się, że włodarze serwisu podjęli trudną decyzję o definitywnym zakończeniu produkcji seriali “Emily w Paryżu” oraz “Prawnik z Lincolna”. Nadchodzące sezony obu tytułów będą ich absolutnym finałem. Choć produkcje te rzadko generowały tak potężny i głośny szum medialny jak największe blockbustery platformy z gatunku science-fiction, to z każdą kolejną serią regularnie dostarczały streamingowemu gigantowi niezwykle solidnych, stabilnych wyników oglądalności.
Pierwszą marką, która zmierza ku końcowi, jest uwielbiana przez miliony widzów komedia romantyczna “Emily w Paryżu”. Stworzony w 2020 roku przez Darrena Stara serial doczeka się wielkiego zwieńczenia przygód Emily Cooper, które - jak dobrze wiemy - wykraczały już mocno poza tytułową stolicę Francji.
Choć liczba odcinków finałowej serii nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona, fani liczą na tradycyjne, satysfakcjonujące zamknięcie wszystkich wątków. Z widzami wkrótce pożegna się również genialny Mickey Haller. Hitowy i trzymający w napięciu “Prawnik z Lincolna” zamknie swoje sądowe akta, pozwalając charyzmatycznemu obrońcy zjechać z wokandy.
Zarząd platformy wyciąga wnioski i nie zamierza na siłę rozciągać fabuły swoich udanych projektów. Decyzja ta, choć z pewnością bolesna dla wiernych miłośników, wpisuje się w słuszną zasadę, że z wielką sceną najlepiej żegnać się, będąc wciąż na samym szczycie.
Sztuczne przedłużanie na siłę bywa ryzykowne i nierzadko potrafi zrujnować dziedzictwo wielu wspaniałych opowieści. Dla subskrybentów na całym świecie finałowe sezony obu hitów będą zatem słodko-gorzkim, ale bardzo mądrym i w pełni przemyślanym pożegnaniem z jednymi z najbardziej lubianych bohaterów współczesnej telewizji.