Twórca hitu Netflixa bezlitośnie o ekranizacjach gier. Większość z nich będzie żenująca
Adi Shankar, twórca Netflixowego Devil May Cry, bardzo ostro wypowiedział się na temat obecnego boomu na adaptacje gier wideo.
Według niego większość zapowiadanych projektów albo nigdy nie powstanie, albo okaże się po prostu żenująca.
Shankar uważa, że Hollywood ogłasza dziś ogromną liczbę filmów i seriali na podstawie gier głównie dlatego, że branża zobaczyła sukces produkcji takich jak The Last of Us, Fallout czy The Super Mario Bros. Movie.
Twórca Devil May Cry stwierdził wprost, że największym problemem są korporacje i zbyt wielu decydentów uczestniczących w produkcji. Według niego gry, które od lat funkcjonują jako wielkie marki z dziesiątkami spin-offów i produktów pobocznych, tracą swoją oryginalną tożsamość.
Shankar uważa też, że wiele adaptacji nie jest tworzone przez ludzi naprawdę rozumiejących dane serie. W jego opinii to właśnie dlatego część filmów i seriali sprawia wrażenie sztucznych albo oderwanych od ducha gry.
Co ciekawe, showrunner jednocześnie bardzo chwali współpracę z Netflixem i Capcomem przy Devil May Cry. Shankar twierdzi, że obie firmy pozwoliły mu realizować własną wizję bez typowego wtrącania się do projektu postronnych osób, które jego zdaniem coraz bardziej dominuje Hollywood.
Twórca otwarcie skrytykował też wpływ modelu Marvela na całą branżę kinową i współczesną popkulturę. Tworzy to sytuację, w której IP zaczyna być traktowane bardziej jak logo i produkt niż konkretna historia czy dzieło twórców.
Wypowiedzi Shankara wywołały sporą dyskusję w sieci, bo obecnie powstaje rekordowa liczba adaptacji gier. W produkcji znajdują się m.in. projekty związane z Helldivers, Metal Gear Solid, Elden Ring, BioShockiem, The Legend of Zelda czy Ghost of Tsushima.
Z kolei drugi sezon Devil May Cry trafi na Netflix już 12 maja 2026 roku i ma mocniej skupić się na konflikcie Dantego oraz Vergila.