Dlaczego GTA 6 opóźniono dwa razy? Nie chodziło o "bugi"
Mamy coraz jaśniejszy obraz tego, co dzieje się za kulisami najbardziej wyczekiwanej premiery dekady.
Grand Theft Auto VI zaliczyło już dwa oficjalne opóźnienia, a Rockstar Games przekonuje, że stoi za tym szczytny cel: dobrostan pracowników. Szef Take-Two, Strauss Zelnick, wyjaśnił niedawno, że dodatkowy czas ma uratować deweloperów przed morderczym „crunchem”, czyli pracą po kilkanaście godzin na dobę bez wolnych weekendów.
Zelnick użył tu dość swobodnego porównania do czasów studenckich - twierdzi, że jeśli systematycznie odrabia się lekcje, nie trzeba zarywać nocy przed egzaminem. W ten sposób firma chce oficjalnie zerwać z reputacją studia, które buduje swoje hity na skrajnym wycieńczeniu personelu.
Teoria jednak nie zawsze idzie w parze z biurową rzeczywistością. Mimo zapewnień szefa, na portalu Glassdoor zaczęły pojawiać się anonimowe opinie sugerujące, że atmosfera wewnątrz firmy gęstnieje, a presja na nadgodziny rośnie w miarę zbliżania się daty 19 listopada.
Patrząc na historię Rockstara przy produkcjach takich jak Red Dead Redemption 2 czy Bully, gdzie mordercze tempo pracy było normą, trudno nie podchodzić do tych rewelacji z pewną dozą cynizmu. Wielu obserwatorów branży wątpi, czy tak gigantyczne przedsięwzięcie - zapowiadające się na najbardziej zyskowną premierę w historii mediów - uda się dowieźć do mety bez ani jednej zarwanej nocy.