PlayStation nie wierzy w Marathon? Gra miała zostać spisana na stratę
PlayStation nie promuje najnowszej produkcji Bungie, która systematycznie traci graczy. Według jednego ze specjalistów - Sony już spisało na stratę Marathon.
Marathon to najnowsza produkcja Bungie, która zanotowała bardzo trudny start. Gra nie zdobyła tak wielkiego zainteresowania, jakiego Sony mogło oczekiwać po projekcie od twórców Destiny, a na domiar złego tytuł systematycznie traci graczy. Sytuację skomentował Jacob Navok, były dyrektor biznesowy Square Enix Holdings, który zwrócił uwagę na bardzo słabą aktywność marketingową PlayStation.
Prawie 2 tysiące mniej w szczycie w ciągu 24 godzin. Brutalne. Myślałem, że dolną granicą będzie 15 tysięcy, ale możemy patrzeć na poziom 10 tysięcy.
Navok podkreśla, że Sony ma ogromne możliwości promowania gry bezpośrednio na PS5 (chociażby przez dashboard konsoli), ale najwyraźniej z nich nie korzysta. Jego zdaniem brak mocnego wsparcia marketingowego może sugerować, że samo PlayStation nie ma już dużej wiary w ten projekt.
Sony posiada mnóstwo cyfrowej przestrzeni na ekranach PlayStation, by promować Marathon. Brak marketingowego wsparcia dla wyników mówi wiele o braku wiary ze strony właściciela platformy.
Część komentujących zwraca uwagę, że Marathon radził sobie znacznie lepiej na Xboksie pod względem czasu gry. Pojawiły się nawet opinie, że gdyby markę posiadał Microsoft, tytuł byłby promowany jako ogromne wydarzenie, stale widoczny na głównej stronie i najpewniej dostępny w Xbox Game Pass.
Według wcześniejszych analiz Marathon sprzedał się w około 1,2 mln egzemplarzy i wygenerował około 55 mln dolarów przychodu brutto. Najlepiej gra miała poradzić sobie na Steamie, gdzie sprzedano około 800 tys. kopii. Na PS5 wynik miał wynieść około 217 tys. egzemplarzy, a na Xbox Series X|S około 133 tys.
To szczególnie bolesne dla Sony, bo Marathon jest technicznie grą first-party PlayStation Studios. Jeśli produkcja należącego do Sony studia nie potrafi wyraźnie przebić się na PS5, trudno nie mówić o problemie.