Kolejny wielki hicior złamany. Denuvo bezsilne, wciąż brak reakcji
Resident Evil Requiem, Crimson Desert, a teraz kolejny wielki hit - Denuvo ma bardzo złą passę w ostatnich tygodniach.
Po niemal dwóch latach od swojej głośnej premiery, Black Myth: Wukong - debiutancki hit od chińskiego studia Game Science - ostatecznie uległ hakerom. Gra, która stała się globalnym fenomenem, przez blisko 24 miesiące pozostawała niezdobytą twierdzą dzięki rygorystycznym zabezpieczeniom Denuvo.
Dla społeczności pirackiej Małpi Król był „Świętym Graalem”, a prośby o złamanie tego konkretnego tytułu pojawiały się niemal codziennie na branżowych forach. Informacja o udanej operacji wywołała euforię w sieci, kończąc tym samym jeden z najdłuższych okresów nienaruszalności dla tak dużej produkcji AAA w ostatnich latach.
Za tym technologicznym przełomem stoi postać znana jako voices38, która w ostatnim czasie wyrasta na prawdziwy postrach twórców oprogramowania antypirackiego. Wykorzystując zaawansowaną metodę opartą na tzw. Hypervisorze, haker zdołał obejść cyfrowe zamki, które chroniły kod gry. Warto zauważyć, że Black Myth: Wukong to kolejny głośny skalp w dorobku tego autora - wcześniej w podobny sposób padły takie hity jak Doom: The Dark Ages oraz tegoroczne Resident Evil Requiem.
Sukcesy voices38 sugerują, że nowa metoda omijania Denuvo, choć wymagająca od użytkownika poświęcenia części zabezpieczeń systemu, staje się wyjątkowo skutecznym narzędziem w rękach piratów. Firma technologiczna jak dotąd nie zareagowała, lecz może przygotowywać całkowicie nowe zabezpieczenia do najnowszych gier. W innym przypadku owe Denuvo nie ma sensu.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Black Myth: Wukong.